Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


LiberatorTo było tylko czy aż 75 lat temu. 1 sierpnia 1944 r. w stolicy Polski będącej pod okupacją hitlerowską wybuchło powstanie. Mieszkańcy miasta przystąpili do walki z okupantem który zaatakował ich Ojczyznę 15 lat wcześniej 1 września 1939 r. Ten zryw był również demonstracją dla nie tak dawnego sojusznika Hitlera, Stalina. My, Polacy jesteśmy gospodarzami ziem, które zdradziecko zawłaszczyliście 17 września 1939 r.

Lata mijają, zmieniały się rządy w Warszawie, Berlinie, Londynie i Moskwie. Ale dyskusja czy Powstanie Warszawskie było słuszne umilkła. Nie może to dziwić. Powstanie pochłonęło za dużo ofiar, przyczyniło się do bezpowrotnej ruiny miasta. Czy dowództwo tam nad Tamizą i tu nad Wisłą miało odpowiednią ilość ludzi gotowych do podjęcia walki. Walka w mieście to nie partyzantka „leśnych” ludzi. Czy ludzie dysponowali odpowiednią ilością broni żeby przeciwstawić się przeciwnikowi.

Tak więc żeby módz podjąć walkę potrzebni byli ludzie i broń. Byli ludzie, ale były bardzo poważne kłopoty z bronią. Zwyczajnie, brakowało tej. Ta którą dysponowali walczący pochodziła z różnych źródeł. Część została zakopana po przegranej w 1939 r. Część została zdobyta na przeciwniku ( akcje zbrojne, nielegalne zakupy, kradzieże ). Jakby nie patrzeć w pełni mogła stanowić uzbrojenia powstańców Warszawy.

Jak tę dostarczyć ? Najkrótszą drogą to jest powietrzną, zrzutem. Zrzutem postanowiono dostarczyć broń i amunicję do niej. Nie zapomniano że walczącym potrzebne są medykamenty. Te zostaną dostarczone w identyczny sposób. Kto poleci ? Polecą najbardziej zainteresowani, Polacy wspomagani przez załogi brytyjskie. Później dołączyli lotnicy Południowoafrykańscy i Amerykańscy. Na koniec zdarzyło być Rosjanom.

1 sierpnia 1944 r. z jednego lotnisk we Włoszech wystartowały polskie załogi ze 1586. Eskadry do Zadań Specjalnych, Polacy nie lecieli sami. Towarzyszyło im kilka brytyjskich załóg. Nikt nie wiedział że w Warszawie wybuchło powstanie. Lotnicy o zrywie mieszkańców stolicy dowiedzieli się dzień po. Ale Anglik dowódca bazy Dzień następny nie przyniósł poprawy. Pogoda zmieniła się 4 sierpnia. Do lotu nad Warszawę zostały wyznaczone polskie i brytyjskie załogi. Samoloty nie odleciały. Przeszkodą stał się rozkaz wydany przez air marshala Slessora. Slessor zabronił wykonywania lotów nad walczące miasto. Na szczęście dla naszych rodaków Slessor nie zabraniał wykonywania lotów z pomocą na zrzutowiska, które były położone na południu Polski. Dowodzący 1586. Eskadry do Zadań Specjalnych w tajemnicy przed Anglikami wyznaczył cztery załogi do lotu nad Warszawę. 8 sierpnia 1944 r.. Air Ministry zezwoliło na loty z zaopatrzeniem dla Powstania Warszawskiego. Postawiło warunek. Polskie załogi będą się zgłaszać do lotów na ochotnika.

Nocą z 4 na 5 sierpnia 1944 roku pojawiły się nad miastem brytyjskie Halifaxy. Zamiast bomb zrzuciły pojemniki z bronią i amunicją. Zrzut został przeprowadzony w okolicach Cmentarza Powązkowskiego. Początek został zrobiony.

  1. Eskadra do Zdań Specjalnych powstała 1943 r. na Wyspie Ostatniej Nadziei z polskich załóg 301 Dywizjonu Bombowego im. Ziemi Pomorskiej. Była przeznaczona do wykonywania zrzutów na terenach okupowanych. Zrzucała ludzi i broń  dla walczących oddziałów partyzanckich. Rzecz jasna nie miała łatwego zadania. Wiele załóg nie wróciło. Trasa lotów liczyła około 3 000 km ( Brindisi – Warszawa – Brindisi ). Nie należała do bezpiecznych. Na trasie przelotu znajdowały się góry. Znajdowały się stanowiska artylerii przeciwlotniczej. Czaiły się nocne myśliwce Luftwaffe. Konieczne stało się  uzupełnienie załóg. Dlatego w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. nastąpiło uzupełnienie personelu latającego. Nowi nie mieli prawie żadnego doświadczenia bojowego. Pochodzili ze szkól lotniczych. Na szkolenia brakowało czasu. Mimo to 1586. Eskadra do Zadań Specjalnych funkcjonowała. Lotnisko w Brindisi w południowych Włoszech „należało” do Polaków. Polacy byli wspierani przez dwa dywizjony brytyjskie i jeden południowoafrykański. Zrzutowiska były położone tylko nie południu Polski. Znajdowały się w różnych miejscach Generalnej Guberni. Te dla walczących w stolicy były te położone w stolicy i na jej obrzeżach. Znajdowały się między innymi w Puszczy Kampinoskiej.

Uczestnicy, którzy przeżyli tamte dni wspominają że najbardziej niebezpieczne były zrzuty w samej Warszawie. Pożary i dymy ograniczały widoczność. Załogi z trudnością mogły zauważyć nadawane ( między innymi przy pomocy latarek ) sygnały z ziemi. Były trudności w rozpoznaniu topografii miasta. Trudno było się orientować o przebiegającej się linii frontu. Wiele zasobników spadała na pozycje nieprzyjaciela.

W połowie sierpnia rozpoczęły się rozmowy z Rosjanami. Chodziło udostępnienie ich lotnisk dla alianckich samolotów wracających z nad Warszawy. Polacy tak samo jak Brytyjczycy zdawali sobie sprawę, że dolot do Włoch nie jest łatwy. Lotnisko w Brindisi dla wielu załóg po powrocie znad płonącego było zdecydowanie za daleko.

Lotniska leżące po drugiej stronie Wisły na ziemiach polskich zajętych przez Rosjan pozwoliłyby pomocne dla lotnictwa amerykańskiego. Miało to polegać na tym, że samoloty po locie z pomocą dla Warszawy lądowałyby na radzieckich lotniskach. Rosjanie nie spieszyli się z odpowiedzią. Gdy już odpowiedzieli, Anglicy zostali potraktowani odmownie. Amerykanie uzyskali zgodę. 18 września 1944 r. nad Warszawą pojawili się Amerykanie. „Latające Fortece" miały osłonę z myśliwców. Nie było sądzone wszystkim załogom „obejrzeć” Warszawę. Dwa bombowce wróciły z przyczyn technicznych. Jeden został trafiony i zestrzelony. To co zrzucone nie w pełni trafiło do tych do adresatów. Wiele zasobników zasiliło Niemców. Amerykanie po wykonaniu swojej misji lądowali u Rosjan. Lotniska znajdowały się w rejonie Połtawy. Po zatankowaniu i wstępnym przeglądzie 19 września 1944 r. wrócili do Wielkiej Brytanii. Pod koniec zrywu, od 13 do 28 września do zrzutów przystąpili Rosjanie. Zasobniki były zrzucane bez spadochronów. Znaczna część uległa zniszczeniu.

 

Tadeusz Ruman - bohater z nad Warszawy 1944


Tadeusz Ruman urodził się 2 listopada 1919 r. w Kołomyi. Uczył się w Kołomyi ( szkoła powszechna ) i Bielsku ( liceum ).

W czerwcu 1939 r. zdał tam maturę. Nie zdążył do pracy. Przeszkodziła mu wojna. Na rok przed wybuchem wojny jeszcze

w czasie nauki przeszedł kurs szybowcowy w Ustianowej. Wylatał kategorię ?B". W ostatnie wakacje ostatniego roku pokoju zgłosił się na kurs pilotażu. Kurs odbywał się w ramach Przysposobienia Wojskowego Lotniczego w Stanisławowie. Ukończył go pomyślnie. Wybuch wojny zastał go w Dziedzicach. Sprawy rodzinne pokierowały go do Radomia. Po zajęciu miasta przez Niemców pojechał w stronę wschodniej granicy Polski. 17 września 1939 r. znalazł się w Równem. Z niego po kilku dniach dotarł do rodzinnego miasteczka. Tu wstąpił do konspiracji. Będąc żołnierzem podziemia wiele razy przekraczał granicę Generalnego Gubernatorstwa i ziem polskich pod polskich pod okupacją Berlina i Moskwy. Miał szczęście, unikał aresztowania. Szczęście go opuściło wiosną 1940 r. Po przekroczeniu granicy został aresztowany przez Rosjan. Trafił do więzienia w Rawie Ruskiej a z niej do Lwowa ( na ?Brygidki" ). W czasie toczącego się śledztwa został odesłany do aresztu w Chersoniu a z tego do obozu w Starobielsku. Tam usłyszał wyrok - 15 lat robót w łagrze. Skazany trafił do? Charkowa. Siedząc i pracując nie mógł zauważyć daty 22 czerwca 1941 r. Pracował kiedy po wybuchu wojny niemiecko - rosyjskiej został podpisany układ Sikorski - Majski.

Po zwolnieniu do Armii Polskiej w ZSRR znalazł się w Buzułuku. Będąc pilotem ( cywilnym ) otrzymał skierowanie

do Zgrupowania Lotnictwa i Marynarki w Kołtubance. W lutym 1942 r. z personelem ośrodka został przeniesiony do Kermine

a w marcu 1942 r. do Krasnowodska. Z tego popłynął do Iranu. Następnie również na pokładzie statku skierował się przez Indie do Wielkiej Brytanii. Na Wyspie Ostatniej Nadziei znalazł się 7 czerwca 1942 r. Ze Szkocji trafił do Blackpool. Tu podjął decyzję

o chęci jak najszybszej walce z wrogiem. Mimo uprawnień pilota zdecydował się na kurs dla strzelców pokładowych. Rozpoczął go 21 września 1942 r. w polskiej Lotniczej Szkoły Technicznej w Halton. Nie był to jeszcze kurs w powietrzu a naziemny kurs. Praktykę pod niebem Wyspy rozpoczął 19 listopada 1942 r. w 8 Air Gunnery School. Po półtora miesiąca edukacji w stopniu sierżanta opuścił Evanton. 10 stycznia 1943 r. Tadeusz został przydzielony do 18 Operational Training Unit w Bramcote następnie do Finningley. Wtedy to ukończył kurs zgrywania załóg. Po odbytym kursie w dniu 16 maja 1943 r. zameldował się na lotnisku 305 Dywizjonu Bombowego ?Ziemi Wielkopolskiej". Razem z kolegami rozpoczął loty bojowe nad III Rzeszą

( bombardował Akwizgran, Düsseldorf, Essen, Hamburg, Kolonię ). Będąc w załodze wellingtona również latał na minowanie szlaków wodnych wroga. Po przezbrojeniu na amerykańskie bombowce ( Mitchell ) 14 listopada 1943 r. w czasie lotu treningowego stracił swoją załogę. Nie poleciał. 17 grudnia 1943 r. został przeniesiony do 300 Dywizjonu Bombowego Ziemi Mazowieckiej", niestety nie latał. 25 lutego 1944 r. został skierowany do 1586 Eskadry do Zadań Specjalnych. Latał z zrzutami broni, skoczków i zaopatrzenia do okupowanych przez Hitlera krajów Europy. 1586 stacjonowała we Włoszech. Latała na halifaksach. 14 kwietnia 1944 r. Tadeusz znalazł się na lotnisku Campo Casale w okolicach Brindisi. To z lotniska stratował nad Polskę, Włochy i Jugosławię. To z Brindisi latał z pomocą dla Powstańców Warszawskich. Ostatni lot nad Warszawę odbył nocą

z 27 na 28 sierpnia 1944 r. Poleciał nie halifaxem a liberatoratorem. Będąc nad stolicą jego samolot został trafiony. Dociągnął

z nad płonącego miasta na swoje lotnisko. Przy lądowaniu skraksował. Nikt z załogi poważnie nie ucierpiał. Po zakończeniu tury lotów bojowych odszedł 8 października 1944 r. do Bazy Sił Powietrznych w Kairze. Następnie z Egiptu wrócił do Wielkiej Brytanii. Od 19 lutego 1945 r. był przydzielony do Polish Service Flying Training School w Newton. 15 stycznia 1946 r. został przeniesiony na stację zborną lotnictwa w Hucknall. Tu pozostał do rozformowania Polskich Sił Powietrznych. Na przełomie lat 1946-1947 wstąpił do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia. Po demobilizacji do Polski nie wrócił. Pozostał w Wielkiej Brytanii. Mieszkał w Blackpool. Przyjął brytyjskie obywatelstwo. Pracował dla Royal Air Force. Działał w Zarządzie Koła Blackpool Stowarzyszenia Lotników Polskich i w Stowarzyszeniu Lotników Polskich w Wielkiej Brytanii. W Polsce był pierwszy raz po wojnie w 1974 r. Wracał do niej wiele razy. W 1992 r. w czasie Światowego Zjazdu Lotników Polskich w Warszawie był członkiem pocztu sztandarowego. Uczestniczył w przekazaniu sztandaru Polskich Sił Powietrznych. Tadeusz Ruman zmarł 16 maja 2009 r.

w Warszawie.

 

Konrad RYDOŁOWSKI