Messerschmitt Bf 109 G-10/U4 Messerschmitt Bf 109 G-10/U4

 

Messerschmitt Bf 109 (pot. Me 109) wczesne wersje (A-D)

Opis ogólny

Niemiecki jednosilnikowy, jednomiejscowy, dolnopłat myśliwski, oblatany w maju 1935 r. Liczne wersje rozwojowe były podstawową maszyną myśliwską III Rzeszy przez cały okres II Wojny Światowej.

Geneza powstania


Na początku lat 30. odbudowująca się się Luftwaffe potrzebowała nowego sprzętu, w tym myśliwca, który mógłby zastąpić typy przejściowe: He 51 i Ar 68. W związku z tym w 1933 roku Ministerstwo Lotnictwa Rzeszy (RLM) ogłosiło konkurs na nowy samolot. Jego wymagania zostały rozesłane do czołowych niemieckich biur projektowych: Arado, BFW (późniejszy Messerschmitt), Heinkel i Focke Wulf. W BFW postanowiono wykorzystać założenia konstrukcyjne samolotu łącznikowego BF 108 Tajfun, z którego nowa maszyną przejęła m. in. całą sekcję ogonową. Zasługa zaprojektowania Bf 109 przypada zwykle Williemu Messerschmittowi. Jednak uzasadnionym jest twierdzenie, że prawdziwym szefem zespołu projektującego Bf 109 był Robert Lusser. W późniejszym czasie Lusser popadł w konflikt, którego prawdopodobnym zarzewiem był właśnie projekt „stodziewiątki”. Efektem tego sporu było odejście Lussera do Heinkla. Jednak nim to się stało, do napędu nowej maszyny wybrano silniki Jumo 210A. Po pewnym czasie okazało się, że silnik nie zostanie dopracowany na czas. Doprowadziło to do sytuacji w której pierwszy Bf 109 był wyposażony w brytyjski silnik Rolls-Royce Kestrel IIS. Maszyna ta otrzymała oznaczenie Bf 109a, później zmienione na Bf 109 V1. Nowy myśliwiec wzniósł się w powietrze 28 maja 1935 roku pilotowany przez Hansa Dietricha. W wyniku prób w locie okazało się że Bf 109, zdecydowanie góruje nad Ar 80 i Fw 159, dzięki temu przeszedł do kolejnego etapu konkursu wraz z He 112. Zarówno Messerschmitt jak i Heinkel uzyskały zamówienie na 10 maszyn przedseryjnych. Kolejne dwa prototypy Bf 109: V2 iV3 otrzymały już docelowe silniki. W wyniku dalszych prób uznano że Bf 109 ustępuje He 112 w zwrotności, prędkości wznoszenia oraz komforcie kabiny, przewyższając go jedynie prędkością poziomą. Jednak w niedługim czasie niemiecki wywiad uzyskał informację o zamówieniu przez RAF 310 Spitfire'ów, które miały wykazywać ponadprzeciętne osiągi. Ta informacja przywróciła Bf 109 do rywalizacji. Prototyp V2 został zaprezentowany 1 sierpnia 1936 r. podczas otwarcia Igrzysk Olimpijskich, wykonując niesamowicie efektowny przelot.

Bf 109 A (Anton)

 

Jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych wersji Bf109, m. in. dlatego że mogła wcale nie istnieć, bo i taka hipoteza jest brana pod uwagę. Za samoloty w wersji A uznawane są egzemplarze V2 i V3, lub samoloty od V3 do V10. W niektórych niemieckich dokumentach pojawiają się informację, które mogą sugerować istnienie nawet 20 Bf 109A, jednak należy je raczej uznać za urzędniczą pomyłkę. Za brakiem istnienia jakiegokolwiek Bf 109 A miałoby przemawiać to, że ilość innowacji wprowadzonych w maszynie usprawiedliwiała rozpoczęcie oznaczania od litery B.

Bf 109 B (Berta)


We wrześniu 1936 r. z fabryki wyjeżdża samolot V4, którego napędem stał się silnik Junkers Jumo 210B o mocy 680 KM. Samolot ten okazał się wzorcem dla całej wersji B. Już w ciągu następnego miesiąca powstają dwa kolejne samoloty (V5 i V6). A jeszcze przed końcem 1936 r. prototypy V3, V4 i V6 zostają wysłane do Hiszpanii, gdzie testowane są w warunkach frontowych. Powstałe na początku 1937 r. samoloty V7 i V8 otrzymały nowe silniki z wtryskiem paliwa, Jumo 210G, o mocy 730 KM. Samolot V9 otrzymał uzbrojenie składające się z 4 MG 17 oraz inne drobne modyfikacje, stając się maszyną przedseryjną dla wariantu Bf 109B-1. Na początku 1937 r. w trzech fabrykach (BFW w Augsburgu, Fischler Warke w Kessel, oraz Erla Maschinenwerk w Lipsku) zostaje otwarta produkcja seryjna „Bert”. Ogółem powstało 341 Bf 109B, co ciekawe najmniej (bo 76) maszyn wersji B powstało w Augsburgu, a najwięcej (175) w Lipsku. W samolotach wersji B w trakcie produkcji wprowadzano modyfikacje. Na początku produkcji samoloty otrzymywały dwułopatowe śmigła drewniane Schwarz, które później zastąpiono również dwułopatowym, ale metalowym i nastawialnym śmigłem VDM (produkowanym na licencji Hamilton Standard). Zmiany dotknęły również chłodnicy oleju, którą początkowo sytuowano na dole lewego skrzydła koło klap, by później przenieść ją koło wnęki lewej goleni podwozia. Kolejną modyfikacją wprowadzoną w trakcie produkcji było przeniesienie otworu chłodnicy silnika w spodu kadłuba na górę osłony silnika, gdzie wlot stanowiły trzy otwory. W późniejszych Bf 109B skrócono sloty, instalację antenową zmieniono z trzyprzewodowej na jednoprzewodową, zastosowano nowe rury wydechowe (które wykorzystywano aż do wersji E), oraz zmieniono stosowane ogumienie kół podwozia.

Bf 109 C (Caesar)


W wyniku doświadczeń wypływających z wojny domowej w Hiszpanii, postanowiono opracować nową wersję Bf 109, która miała mieć mocniejsze uzbrojenie i silnik. Ta nowa odmiana otrzymała oznaczenie C. Prototypem nowego samolotu stał się egzemplarz V19, który oblatano 15 listopada 1937 r. w samolocie zamontowano silnik Jumo 210G o mocy 730 KM. Nowa maszyna otrzymała również zmienione skrzydła w których można było montować MG 17, lub działko MG FF. Konstrukcja nowego silnika pozwalała na utrzymanie mocy przy ostrych manewrach oraz montowanie bloków uzbrojenia tak, że można było montować karabiny strzelające przez piastę śmigła. Produkcja seryjna została uruchomiona na wiosnę 1938r.. W zakładach w Augsburgu powstało jedynie 58 maszyn w wersji C. Produkcji seryjnej doczekała się jedynie wersja C-1. Opcje od C-2 do C-4 różniły się od C-1 zastosowanym uzbrojeniem. Powstały jedynie prototypy maszyn w tych wersjach.

Bf 109 D (Dora)


Wersja D została zaplanowana jako model przejściowy między Bf 109 C a E. W czerwcu 1937 r. w samolocie V10 silnik Jumo 210G zastąpiono Djednostką Daimler-Benz DB 600A o mocy 960 KM (przez co stał się prototypem wersji D). Później nowe jednostki napędowe otrzymały również samoloty V11, V12, V13, V14. Zastosowanie dłuższego silnika wymogło zmiany w konstrukcji kadłuba. Oprócz tego dwie chłodnice glikolu umieszczono pod skrzydłami, chłodnica oleju otrzymała nowy mniejszy i doskonalszy aerodynamicznie wlot. Jednak brak nowych silników spowodował, że wariant przejściowy musiał zostać wyposażony w stare Jumo 210D. Samoloty które oznaczano symbolem D-1 otrzymały zmienioną konstrukcję zawieszenia kółka ogonowego, oraz nowe celowniki Revi C 12/D. Samoloty w wersji D w 1940 r. otrzymały nowe rury wydechowe, które montowano w Bf 109E. Dziesięć Bf 109D-1 zostało zakupionych przez Szwajcarię, gdzie zamontowano rodzime karabiny kalibru 7,45 mm, z zapasem 480 naboi na karabin. Inne trafiły na Węgry. Jedynie 4 maszyny wersji D pochodziły z zakładów BFW pozostałe 643 maszyny produkowano w zakładach Erla (168), Fieseler (80), Focke Wulf z Bremy (123), AGO z Oschersleben (128) i Arado z Warnemunde (144). Dwie maszyny w wersji D (V24 i V25) zostały użyte jako prototypy samolotów w wariancie F, oba utrzymały silniki DB 601E, ale różniły się licznymi szczegółami konstrukcyjnymi. Bf109D był podstawową przedwojenną wersją tego myśliwca. W późniejszym czasie został wyparty przez bardzo udaną wersję E.



Wczesne wersje Bf 109 w służbie:

Wojna domowa w  Hiszpanii:
Samolot Bf 109 rozpoczął swoją służbę bojową wybitnie wcześnie, już w październiku 1937r. (czyli po oblocie zaledwie trzech egzemplarzy) z RLM przyszedł rozkaz dostosowania czterech maszyn do wysłania do Hiszpanii gdzie miały przejść testy frontowe. Rozmontowane samoloty spakowano do skrzyni i na początku listopada 1936r. wysłane drogą morską do Hiszpanii. Samoloty trafiły do bazy Tablada koło Sewilli, gdzie rozpoczęto ich montaż, wszystkie samoloty zostały przydzielone do VK/88 należącego do Legionu Condor. Samoloty zostały zmontowane i ponownie oblatane jeszcze w 1937r.. Pod koniec lutego 1937r. do portu w Kadyksie wpłyną statek pod panamską banderą, jak się okazało miał na swoim pokładzie partię 15 Bf109. 14.03.1937r. pierwsze trzy z wspomnianych samolotów zostało dostarczone do jednostki. Kolejny okres przepłyną głównie na szkoleniu, mimo iż piloci wykonywali misje bojowe raczej polegały one na wstępnym testowaniu możliwości samolotu. Pierwszą poważną operacją wykonywaną przez Bf 109 było wymiatanie podczas natarcia na Bilbao, podczas tej właśnie akcji Oblt. Lützow zgłosił zwycięstwo nad I-15. Ze strony „Czerwonych” pierwsze zwycięstwa zgłoszone zostały w maju 1937r., jednak nie znajdują one odzwierciedlenia w realnych stratach Niemców. Mimo iż loty po obu stronach były dosyć intensywne, szczupłość sił jak i całkowity brak jakiegokolwiek systemu naprowadzania na samoloty wroga powodował, że spotkania były niezwykle sporadyczne. Dopiero pod koniec maja siły „Czerwonych” wysłały na północną część frontu siedem I-15 przydzielonych do 4 Edcuadrilli. W walkach przeciwko wspomnianej jednostce kolejne dwa zestrzelenia zgłosił Oblt. Lützow. 18.06.1937r. w okolicach Bilbao doszło do walki między Włochami wspieranymi przez niemieckie Bf109, a eskadrą „Czaros” dysponującą ośmioma I-15. Niemcy nie odnotowali w tym starciu żadnego zwycięstwa, w przeciwieństwie do sowieckich i hiszpańskich pilotów, którzy zgłosili ich trzy w tym jednego Bf109, co nie znalazło potwierdzenia w dokumentach niemieckich. Czerwiec 1937r. zakończył się dla pilotów Bf109 zaledwie jednym zwycięstwem. Sytuacja zmieniła się w lipcu kiedy to cała 2 Staffel została przezbrojona na „sto dziewiątki”, w tymże miesiącu jednostka wzięła udział w kampanii burkińskiej, która rozgrywała się na południe od Madrytu. Piloci Bf109 zgłosili 16 zwycięstw, co było całą pulą niemieckich zestrzeleń w lipcu. Jednak również w lipcu odnotowano pierwsze realne straty jedna z maszyn uległa awarii, po czym nie nadawała się do remontu. Kolejny Bf109 został zestrzelony 12 lipca, jednak nie jest pewne kto był pogromcą pierwszego zestrzelonego „Messera”, zestrzelenie zgłosił Amerykanin Frank Trenker, jednak bardziej prawdopodobną wersją jest zestrzelenie przez strzelca pokładowego SB-2. Kolejna strata odnotowana została 18.07, kiedy to Uffz. Harbach został zestrzelony przez I-16. 12.07 Niemcy zgłosili dwa zestrzelenia, których autorami byli Lt. Keidel i Fw. Ihelfeld, jednak najprawdopodobniej chodzi o zestrzelenie jednego samolotu, omyłkowo wpisanego pod różnymi godzinami. Liczne „zwycięstwa” „czerwonych” nad Bf109, były zazwyczaj zasługą ich niewiedzy i wybujałej wyobraźni, często nie wiedzieli oni jak wygląda Bf109 i zgłaszali go mimo zniszczenia innej maszyny. Od lipca 1937r. następowała coraz większa dysproporcja sił spowodowana coraz to większymi dostawami Bf109, do końca 1937r. na samoloty te w pełni przezbrojono 1.J/88 i 3.J/88, poważna przewaga utrzymywała się aż do końca konfliktu. W tym czasie trwały dalsze walki powietrzne, 24.07 formacja Bf109 przeleciała omyłkowo nad lotniskiem polowym na którym stacjonowały I-15, które w liczbie siedmiu natychmiast wzbiły się w powietrze, na ziemie miały spaść dwa Bf109 co nie znajduje potwierdzenia. Jednak co jeszcze ciekawsze jedno z tych zwycięstw miało być uzyskane przez austriackiego komunistę Toma Tobiascha, który to rzekomo w walce zszedł za swoją spadającą ofiarą niemal do ziemi, po czym wylądował koło „rozbitego” Bf109. Gdy pilot „sto dziewiątki” usłyszał niemiecki zaczął prosić o pomoc w ucieczce, jednak zahartowany wojownik o pokuj i wolność proletariatu, nie dał się namówić, przez co pilot trafił do niewoli. Rzecz jasna historia ta nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości. W sierpniu ponownie rozgorzały walki na północnym odcinku frontu, co przyniosło kolejne 14 zwycięstw. 18.08 podczas nalotu na lotniska w rejonie Santander, na jednym z lotnisk- celów zaczęła lądować samoloty „Czerwonych”, które jednak uniknęły poważniejszych strat dzięki temu, że dwie inne eskadry związały walką napastników. Bf109 uzyskały w tej walce dwa zestrzelenia, bez strat własnych (mimo że strona przeciwna zgłosiła zwycięstwo nad Bf109).W ostatnim okresie walk (końcówka sierpnia)  na północy piloci Bf109 zgłosili zestrzelenie 8 samolotów wroga. W tym okresie „Czerwoni” posiadali 17 I-15 i I-16, z których stracili 13, co prawda zestrzelenia zgłaszali również piloci „Czarnych” (Hiszpanii i Włosi) jednak zgłoszenia Niemców są bardziej wiarygodne ponieważ były one weryfikowane przez wyższe dowództwo. W późniejszym okresie walki przeniosły się w rejon Teruel, ze względów na dobre zaplecze, walki w tym rejonie charakteryzowały się działaniem dużych grup bojowych. W grudniu 1937r. formacja niemal 80 myśliwców „Czerwonych” starła się z „Czarną” grupą bombową osłanianą przez Bf109, według doniesień „Czerwonych” Niemcy stracili 11 samolotów, w czym aż 7 „sto dziewiątek”. W grudniu piloci Bf109 zgłosili jedynie 3 zwycięstwa nad przeciwnikiem. Styczeń też nie był miesiącem porażających sukcesów Niemców, którzy zgłosili osiem zestrzeleń. 05.01.1938r. Niemcy zostali wysłani na odsiecz dla Fiatów związanych walką z 2. i 4. Eskadrą, atak z przewagi wysokości nie odniósł większego skutku, „Czerwoni” zgłosili wtedy dwa zestrzelenia Bf109, co oczywiście nie znalazło potwierdzenia. 05.02 „Messery” stoczyły walkę z 2 eskadrą, której wkrótce na pomoc przybyła 4. eskadra. Bf109 wleciały na atak czołowy, obie strony wściekle puszczały sobie długie serie pocisków, według relacji samoloty mijały się ze sobą o 1-3 metrów. „Czerwoni” stracili w tym starciu dwa samoloty (co ciekawe Niemcy zgłosili jedynie jedno zestrzelenie), zgłaszając zestrzelenie jednego Bf109 co nie okazało się prawdą. 07.02 podczas patrolu dwie eskadry Bf109 napotkały oczekujące na eskortę formację 22 SB-2. Strzelcy pokładowi myślący że to eskorta I-16, która miała mniej więcej w tym momencie dołączyć do bombowców, zostali całkowicie zaskoczeni. Niemcy zaatakowali SB-2 z całym impetem, gdy pojawiła się eskorta, było już za późno by cokolwiek zmienić, Niemcy zgłosili 10 zestrzeleń, jednak realnie „Czerwoni” utracili jedynie 4 bombowce, duża część pozostałych była poważnie uszkodzona. Jakiej wersji by nie przyjąć, załogi SB-2 byli całkowicie zaskoczeni, nigdy wcześniej nie wystąpiła sytuacja w której formacja tych bombowców została rozbita na tyle żeby samoloty musiały wracać pojedynczo. Prędkość maksymalna SB-2 wynosiła 423km/h, co oznaczało, że nawet Bf109 mogły je dopaść tylko przy pełnym obciążeniu bombowców, lub gdy leciały w wielkich formacjach. W innym wypadku samoloty mogły pociągnąć manetki gazu to oporu i uciec. 21.02 formacja Bf109 zakatowała z przewagi wysokości eskadrę R-Zet, hiszpańska osłona tylko częściowo była w stanie odeprzeć atak, co odzwierciadliło się w zestrzeleniu jednego Bf109. Jednak wkrótce do obu formacji dołączyły posiłki i mała potyczka, zmieniła się w wielką bitwę, której konsekwencją było zestrzelenie czterech I-16 i uszkodzenie kolejny dziewięciu (Niemcy zgłosili 7 zwycięstw), natomiast „Czerwoni” zgłosili 15 strąceń (realnie straty niemieckie były zdecydowanie mniejsze).   W marcu 1938r. do Hiszpanii trafiło kolejne 19 Bf109B i 5 Bf109C, przed końcem lata tego samego roku dostarczono 28 Bf109D, dzięki tym dostawą w sierpniu wszystkie cztery eskadry myśliwskie Legionu Condor były wyposażone w „sto dziewiątki”. 10.03 odbył się zmasowany atak na bazy lotnicze „Czerwonych”, podczas gdy bombowce atakowały trzy wyznaczone bazy, Bf109 szturmowały dwa inne lotniska. „Czerwoni” zdołali poderwać w powietrze kilka samolotów, czego efektem miało być zestrzelenie trzech Bf109, co nie znajduje potwierdzenia u strony niemieckiej. Natomiast Niemcy zgłosili dwa zestrzelenia I-16 (w jednym z nich był jeden z czołowych pilotów hiszpańskich- Perejra), dodatkowo zapalili trzy samoloty stojące na ziemi, a sześć dalszych poważnie uszkodzili. Kolejny dzień okazał się dla Legionu pechowy, podczas osłony bombowców stracono Bf109 pilotowaną przez nowo powołanego dowódcę Grafa zu Dohna, pięć osłanianych Heinkil było poważnie uszkodzonych, a Niemcy nie zestrzelili żadnego z ok.30 atakujących myśliwców. Do kolejnych walk doszło dopiero 24.03, kiedy to poprawiła się pogoda, co Niemcy szybko wykorzystali zestrzeliwując trzy wrogie myśliwce (wszystkie zestrzelenia znajdują potwierdzenie w dokumentacji hiszpańskiej), następnego dnia dorzucając jeszcze jedną maszynę. Dwa późniejsze miesiące były dosyć spokojne, w kwietniu prawie nie latano, a w maju zgłoszono jedynie sześć zwycięstw. Działania ponownie rozkręciły w czerwcu, kiedy to armia „Czarnych” wchodziła w końcową fazę działań na kierunku Valencia. Pod wieczór 13.06 Bf109 osłaniały He111, które zostały zaatakowane przez I-16, mimo iż na początku „Czerwoni” posiadali przewagę wynikającą z zaskoczenia, jednak po krótkim czasie przestali kontrolować sytuację. Niemcy zgłosili aż dziewięć zestrzeleń (jedno z nich było naprawdę ciężkim uszkodzeniem I-16, F. Filipczenko zdołał wylądować swoją maszyną), „Czerwoni” zgłosili zestrzelenie jednego Bf109 co nie znalazło potwierdzenia. Następnego dnia Niemcy nie mieli takiego szczęścia zestrzeleniu uległy dwa Bf109, zgłaszając jedynie jedno zestrzelenie, co gorsza dwa kolejne „Messery” zostały zniszczone z innych przyczyn. Dobra passa powróciła do Niemców w lipcu, 12.07 odbyła się niewielka potyczka w której Bf109 zniszczyły dwa wrogie samoloty. Ale już 15 lipca Niemcy odnieśli dziewięć zwycięstw, a dwa dni później kolejne sześć. W ciągu tego tygodnia (15-20.07) Niemcy uzyskali aż 28 zwycięstw nad samolotami „Czerwonych” nie ponosząc żadnych strat. Kolejna walka miała miejsce 23.07 kiedy to ok.35 Bf109 stoczyło walkę z ok.40 myśliwcami wroga, mimo tak licznych sił Niemcy zestrzelili jedynie cztery maszyny ponownie nie odnosząc strat. Na początku sierpnia działania znowu uległy wzmocnieniu co było spowodowane sukcesem „Czerwonych” na odcinku Ebro i dostawami z ZSRR. 01.08 Niemcy odnieśli trzy zwycięstwa podczas bitwy z I-16, kolejne cztery zwycięstwa (w tym trzy SB-2) zgłoszono 12.08. Następna walka z osłoną „czerwonych” bombowców odbyła się już następnego dnia, bitwa odbyła się na wysokości 7000m, skutkiem miało być zestrzelenie jednego Bf109, „Czerwoni” nie ponieśli strat w tej walce. Lepiej poszło Niemcom następnego dnia kiedy to w trakcie dwóch walk zgłosili zestrzelenie siedmiu I-16, „Czerwoni” zgłosili zestrzelenie dwóch Bf109 (co nie znalazło potwierdzenia). 19.08 6 Bf109 zaatakowało formację 9 SB-2 osłanianych przez I-16, sowieci stawili zdecydowany opór, bombowce zrzuciły swój ładunek i cała formacja zaczęła wykonywać zwrot. Wtedy Niemcy postanowili wykorzystać rozluźnienie szyku i zaatakowali parami SB-2. Jedna z  niemieckich par została dopadnięta przez 6 I-16, czego skutkiem była utrata jednego Bf109. Jednak później „Czerwonym” nie wiodło się tak dobrze, Niemcy zgłosili cztery zestrzelenia I-16.  23.08 Niemcy ponownie atakowali formację SB-2 z osłoną tym razem zaliczyli jednego bombowca i trzy I-16 (z czego dwa zderzyły się podczas ataku na Bf109). We wrześniu  „Czerwoni” zreorganizowali swoje lotnictwo i częściowo przezbroili jednostki , co dało siedem eskadr myśliwskich (jedna sowiecka i jedna mieszana) uzbrojonych głownie w I-16. Jednak te siły były mocne jedynie liczebnie, tak więc Niemcy nie mieli większych problemów z ich neutralizacją. Do kolejnej większej bitwy doszło 05.09, wtedy to myśliwce „Czerwonych” zaatakowali „Czarną” wyprawę bombową. Siły napastników wynosiły ok.70 samolotów lecących na pułapach od 4000-11000m, w wyniku czego bitwa podzieliła się na wiele potyczek, jednak Niemcy zgłosili zestrzelenie tylko jednego I-15. 07.09 grupka 4 Bf109 wleciała w ogromną formację (ok.50 maszyn) „Czerwonych” robiąc w niej spore zamieszanie, Lt.Bertram zestrzelił podczas tej walki dwa I-16, pozostali piloci zaliczyli jedynie uszkodzenia wrogich maszyn. Co ciekawe Niemcy, mimo kolosalnej przewagi liczebnej wroga, nie stracili w tej potyczce żadnego samolotu (strona przeciwna zgłosiła dwa zestrzelenia, które nie znajdują potwierdzenia). 27.09 Niemcy sporymi siłami zaatakowali z czoła formację 18 SB-2 i ok.50 I-16, jednak przez ogień tych ostatnich atak nie okazał się skuteczny, jednak już po chwili piloci Bf109 ponownie odzyskali inicjatywę zgłaszając cztery zestrzelenia (faktycznie „Czerwoni” stracili 3 maszyny). Ale nie obyło się bez strat własnych seria jednego z I-16 raniła Lt. Titzena w ramię co zmusiło go do lądowania w przygodnym terenie, zwycięzcą był najprawdopodobniej R.Fernandez, który zgłosił zestrzelenie Bf109 w trakcie tego starcia. 15.10 doszło do bitwy która okazała się ostatnią z udziałem pilotów sowieckich, podobnie jak w poprzednich bitwach Niemcy zgłosili 3 zwycięstwa bez strat własnych, strona przeciwna zgłosiła 3 wygrane z Bf109 i 5 z CR.32, co oczywiście było kompletną bzdurą i nie znajdowało żadnego potwierdzenia. Później walki osłabły by ponownie odżyć 31.10, wtedy to Niemcy ponownie zmasakrowali siły wroga zgłaszając dziewięć zestrzeleń bez strat własnych. Później walki ponownie osłabły, dopiero końcówką roku „Czerwoni” podjęli nieskuteczną próbę oporu, czego skutkiem było 16 zestrzeleń w ciągu trzech dni (28-30.12). W bitwie do której doszło 30.12 Niemcy zaatakowali wrogie I-16, zestrzeliwując jednego z nich, samolot ten spadł na innego „Iszaka”, kolejna maszyna została zestrzelona w drugim ataku, tak właśnie Bf109 zestrzeliły trzy maszyny bez najmniejszych strat. Wieczorem tego samego dnia 24 I-16 poleciały na wymiatanie, jednak zapadający mrok uniemożliwił im wykonanie misji, co więcej grupa Bf109 zaatakowała całkowicie zaskoczone „Iszaki”, zestrzeliwując jednego z nich. Do walki natychmiastowo włączyły się samoloty z innych „czerwonych” eskadr, czego efektem miało być zestrzelenie trzech Bf109 (co nie znajduje potwierdzenia), Niemcy zgłosili łącznie cztery zestrzelenia. W styczniu „Czerwoni” ponownie podjęli desperacką próbę kontrataku, mimo iż pogoda nie sprzyjała walką powietrznym, Niemcy w ciągu ośmiu dni stracili 13 samolotów wroga, tracąc jedną maszynę wraz z pilotem Lt. Böttlicherem.  W lutym 1939r. odbyły się ostatnie istotniejsze walki powietrzne, kiedy to zgłoszono 12 zestrezleń. Ostatnie zestrzelenia w Hiszpanii miało miejsce 06.03.1939r., kiedy to Oblt. von Bonin odniósł zwycięstwo, później przetrzebione republikańskich sił powietrznych nie dały się już spotkać Bf109. Piloci myśliwscy Legionu Condor uzyskali 314 zestrzeleń (kolejne 52 zostało odrzucone przez RLM), z czego 270 zaliczono Bf109, czego ceną była utrata 29 tych maszyn (z czego ok. połowa została zniszczona w wypadkach). Uwzględniając niemieckie pomyłki w zgłaszaniu zestrzeleń to stosunek zwycięstw do utrat samolotów w walce wyniesie ok. 20:1.

Kampania wrześniowa:
Do operacji nad Polską oddelegowano 459 Bf 109 w wersjach D i E (oraz kilku C). Część „Messerów” pełniła służbę prewencyjną w okolicach większych miast, na wypadek gdyby Polacy wpadli na pomysł bombardowania tychże miast. Do akcji ofensywnej pozostało 234 Bf109 co było liczbą bardzo dużą, na tyle dużą, że część jednostek nie miała co robić. Pierwsze dni przebiegały Niemcom dosyć spokojnie, dopiero 03.09 nadarzyła się okazja do walk. Popołudniu dziewięć Bf109 dostało rozkaz patrolu nad Radomskiem, gdzie polskie bombowce regularnie atakowały niemieckie kolumny zmotoryzowane. Walka przeciw nisko latającym „Karasiom” nie była łatwa (dodatkowym utrudnieniem był mały zapas paliwa), skutkiem było zestrzelenie jedynie dwóch polskich samolotów. Co ciekawe były to samoloty wykonujące misje patrolowe znajdujące się dosyć daleko od miejsca patrolowania. W walce tej zostały poważnie uszkodzone dwa Bf109, jeden padł ofiarą własnych oddziałów naziemnych, drugi przez strzelca pokładowego jednego z zestrzelonych PZL P.23. Do kolejnej walki doszło 05.09 wtedy to niemieccy piloci zgłosili zestrzelenie dwóch P.24 (co oczywiście jest pomyłką, Polacy nie mieli na wyposażeniu P.24, a dodatkowo nie stracili tego dnia żadnej maszyny myśliwskiej w powietrzu). 07.09 Ofw. Klein zgłosił zniszczenie P.23, który prowadził rozpoznanie w rejonie Łodzi. 10.09 rano Niemiecka formacja napotkała wznoszącego się „Karasia”, którego bez większych problemów zestrzelili. Kolejnego dnia jeden z Bf109 poniósł porażkę w walce z polskim myśliwcem (był to jeden z bardzo niewielu Bf109 strąconych przez Polaków) i został zmuszony do lądowania na brzuchu w przygodnym terenie. Było to ostatnie starcie z polskimi samolotami w wykonaniu I/JG 76. W ciągu kolejnych dni, samoloty jednostki kontynuowały loty bojowe, czego skutkiem była utrata trzech maszyn rażonych pociskami obrony przeciwlotniczej. W trakcie dwóch tygodni walk I/JG 76 zgłosiła 6 zestrzeleń, przy 11 straconych maszynach, jednak ciężko określić ile samolotów uległo wpadką, a do jakiej liczby zniszczonych maszyn przyczynili się Polacy. Patrząc na statystykę I/JG 76 można uznać że z wszystkich straconych nad Polską Bf109, jedynie ok. 15 było skutkiem działań polskich pilotów, lub obrony przeciwlotniczej.

Bibliografia:

R. Michniec, „Messerschmitt Me 109 cz.5” (Wydawnictwo Aj-press, Gdańsk 2000)
P.Skulski, J.Szymański, J. Jackiewicz, Militaria i Fakty- „Messerschmitt Bf109 A-E” (Wydawnictwo AJAKS, Warszawa)
M.Murawski, „Samoloty Luftwaffe” (Wydawnictwo Lampart, 1997)


Oprac. Kamil Stasiak (Air-news.blog.onet.pl)