Luftwaffe pod wodzą Hermanna Göringa bardzo dużą wagę przywiązywała do wyeliminowania z działań marynarki handlowej i wojennej pływającej pod banderą wrogich Rzeszy państw. Co nie znaczy, że omijała („zaniedbywała”) lądowe szlaki komunikacyjne. Linie komunikacyjne - samochodowe i kolejowe były stale atakowane. Takie działanie pozbawiało przeciwnika zaopatrzenia. Nie może więc dziwić, że przenosząc działania przeciw Wielkiej Brytanii położonej na wyspach zastosowano ten sam manewr. Postanowiono zastosować wobec wyspy morską blokadę. Pozbawiona zaopatrzenia - żywności i surowców strategicznych powinna się poddać. Do użycia blokady postanowiono użyć okrętów marynarki wojennych. Najważniejsze zadanie postawiono przed okrętami podwodnymi. To one ukryte w głębinach Wielkiej Wody miały zadawać śmiertelne ciosy Brytyjczykom na szlakach zaopatrzenia. Luftwaffe przypadła rola pomocnika. Dlaczego? Dlatego, że nie miała odpowiedniego bombowca dalekiego zasięgu.

 

Goering1932 Hermann Göring


Kriegsmarine do walki z Brytyjczykami wysłała „wilcze stada” u-bootów. Te okazały się niezwykle skuteczne przy spotkaniach z konwojami. Ale aby doszło do spotkania posiłków, trzeba było je zlokalizować. Wywiad rzecz jasna nie próżnował. Niemcom udało się rozszyfrować meldunki aliantów. Tak więc znali położenie konwoju. Aby wesprzeć działania u-botów postanowiono skorzystać z pomocy lotnictwa.

 

Sztabowcy z Luftwaffe poczynili niezbędne obliczenia. Rozpoznanie dla jednego samolotu miało trwać cztery godziny na pułapie 600 m z zachowaniem prędkości blisko 340 km/h. Kwestią otwartą pozostawał wybór samolotu. Wybrano do tego celu FW-200 Condor. Dysponując odpowiednią liczbą Condorów lotnicy Göringa przystąpili do pomocy marynarzom Karla Dönitza, dowódcy Kriegsmarine.

 Karl_Dnitz

Karl Dönitz

 

Condor, w przeciwieństwie do innych samolotów, nie był projektowany jako samolot przeznaczony na użytek wojska. Żeby zmienić mu barwy na wojenne musiał być poddany pewnym przeróbkom. Efektem tych stał się FW-200 C1. Uzyskał odpowiednio wzmocnione skrzydła i kadłub. Nie zapomniano także o mocniejszym podwoziu, a w miejsce foteli w kabinie pasażerskiej zainstalowano dodatkowe zbiorniki paliwa. Płatowiec otrzymał uzbrojenie: działko 20 mm i kaem 7,9 mm. Tak wyposażony miał stawić czoła myśliwcom wroga. Göring pocieszył swoich pupili, że nie będą mieli częstych spotkań z nimi. Nie latają nad oceanem, a gdy mają chęć sprawdzić swoje celne oko to mogą działkiem zmusić do milczenia (sic!) artylerię okrętową atakowanego przeciwnika.

 

Zadaniem samolotu było przeprowadzenie rozpoznania przed walką. Polegało ono na ustaleniu i zameldowaniu ilości i pozycji jednostek przeciwnika, a następnie przeprowadzeniu ataku na samotne statki podążające bez eskorty. Atak miał być przeprowadzony nie bronią pokładową a bombami. Condor zabierał takie cztery, każda po 250 kg.

 

Pierwsza eskadra dalekiego rozpoznania została utworzona w portowym mieście Brema. Dowódcą został pilot z cywilnych linii lotniczych Edgar Petersen. Petersen wcześniej poza wojskiem latał na dalekich trasach. Początkowo jego Condory prowadziły rozpoznanie pogody w lotach dalekiego zasięgu. Wspieranie u-bootów było dodatkowym zajęciem.

 

Loty operacyjne zostały wykonane 8 kwietnia 1940 r. Przeprowadzono je nad Morzem Północnym. Ta sama załoga trzy dni później wykonała pierwszy lot bojowy. Poleciała z bombami nad Narwik. Jeszcze w tym samym miesiącu eskadra przeleciała do Norwegii.

 Focke_Wulf_Fw200

FW-200 Condor

 

Stacjonujące w Norwegii Condory miały w swoim zasięgu Grenlandię i wyspę Jan Mayen. 10 maja 1940 r. były znów w Niemczech. Załogi otrzymały rozkaz minowania podejść do brytyjskich portów. Minowanie miało się odbywać za pomocą min magnetycznych. Niestety pomysł okazał się nietrafiony. Na przeszkodzie stanęła niedostateczna moc silników samolotu. Poza tym ciężar i opór min podwieszonych pod skrzydłami stał się powodem że zrezygnowano z takiej formy walki.

 

Gdy skapitulowała Francja utworzone w międzyczasie dwie dalsze eskadry odpowiednio rozlokowano, nie zapominając oczywiście o wcześniej już istniejącej. Stacjonowały one na lotniskach w Bordeaux i Cognac. Te z Bordeaux wykonywały podstawowe zadanie - rozpoznanie w walce. Dalsze działania bojowe spowodowały odpowiednie przesunięcia m.in. na lotniska w Holandii. Co więcej, jednostki otrzymały inne samoloty działające na mniejszym obszarze od oceanu. Niemniej jednak były wykorzystywane do ataków na jednostki pływające. Doprowadziło to opracowania odpowiedniej techniki atakowania (bombardowania) okrętów i statków przeciwnika.

 

Piloci zwalczający żeglugę wzorem załóg u-bootów byli nagradzani za tonaż zatopionych jednostek. Marynarze Grossadmirała Dönitza mieli jednak więcej okazji do zadowolenia. Gdy samolot po patrolu wracał na lotnisko, u-boot płynął dalej. Płynął i mógł zadać rozstrzygający cios.

 U534

U-534 – niemiecki okręt podwodny (U-Boot) z okresu II wojny światowej. Jeden z 4 zachowanych do czasów współczesnych U-Bootów

 

W czasie powietrznej Bitwy o Anglię nie bez znaczenia dla obrońców okazało się zastosowanie maskowania celów dla bombowców obiektami pozorowanymi i makietami. Były one na tyle skuteczne, że to właśnie w nie trafiały bomby Luftwaffe.

 

Użyte w czasie działań obiekty pozorowane dzieliły się następująco:

 

- obiekty „K”,

- obiekty „Q”,

- obiekty „QL”

- obiekty ,, QF"

- „Rozgwiazdy”

 

Jak się łatwo domyślić każdy z nich miał inne zadanie do spełnienia. Przyjmy się zatem do czego zostały użyte.

 

Obiekty „K” był budowany w pobliżu właściwego lotniska. Były to budynki, a właściwie ich makiety, pozorowane pasy startowe i makiety samolotów. Nie miały praktycznego zastosowania w dzień, fałsz, nawet jak na lokalne warunki pogodowe, był widoczny. Jeżeli załoga była mniej spostrzegawcza mogła przez przypadek zrzucić tutaj swoje bomby. Co nie znaczy, że lotnicy Royal Air Force sami nie padali ofiarą tego typu maskowania.

 

Zdecydowanie lepiej było z „Q”. To pozorowanie potrafiło czasem w nocy ochronić właściwe lotnisko. Zwłaszcza gdy jego obsługa w czasie alarmu „nie zdążyła” z wyłączeniem całego oświetlenia a pozostawiła palące się lampy.

 

Obiekty „QL” wymagały od nich większej precyzji w dopracowaniu szczegółów. Imitowano nimi nie tylko zakłady przemysłowe. Pozorowano nimi m.in. kolejowe stacje rozrządowe czy też ruch tramwajowy na ulicach. Tak więc musiano na przykład zadbać o światła sygnałów czy poruszające się ramiona semaforów przy torach. Uwiarygodnić należało też czasem ognień towarzyszący wielkim piecom w hutach żelaza.

 

Niezmiernie trudnym pozorowaniem było użycie obiektów „QF”. Były to pożary wywoływane na terenie rzeczywistego obiektu tylko w zachowaniu odpowiedniej odległości od niego. Podpaleń dokonywano tylko wtedy, kiedy miano pewność, że celem ataku pozostaje ten a nie inny cel, gdy już posiadano całkowitą pewność. Dbano aby zgasić i zapalić cel nim pojawi się nad tym kolejny rzut bombowców wroga. Wynikła nowa trudność. Chodziło o pozorowanie pożaru rafinerii. Te rzecz jasna były zbyt cenne aby mogły stać się obiektami dla bomb Luftwaffe. O ile umiano je w miarę dobrze gasić w czasie pokoju, to usiłowano je „podpalić” w czasie wojny. „Podpalić” na tyle skutecznie, aby wmówić przeciwnikowi bezpośrednie trafienie. Znaleziono na to sposób.

 

Po tragicznym w skutkach bombardowaniu Coventry do użycia weszła „Rozgwiazda”. Bodaj największa i bardzo skuteczna makieta. Imitowała ona płonące miasto w czasie nalotu. Czego też ona nie zawierała? Niech przykładem będą „pożary ulic”. Ale dbano m. in. o takie szczegóły jak wybuchy na ziemi i płonące kamienice. Podobnie jak „QF”, „Rozgwiazda” nie była tania, ale była skuteczna.

 

 

Tekst: Konrad Rydołowski

Fot. wikipedia.org