Tablica upamiętniająca ppłk. pilota nawigatora Henryka Furmańczyka, bohatera II wojny światowej zawiśnie na lotnisku Rudniki. Uroczystość jej odsłonięcia i poświęcenia przygotowują Częstochowski Klub Seniorów Lotnictwa oraz Aeroklub Częstochowski. Życiorys pilota mógłby służyć za scenariusz do niejednego filmu akcji.

 

Ppłk. Henryk Furmańczyk urodził się w 1916 roku w środkowej Syberii, gdzie przez Rosjan został zesłany jego ojciec do przymusowej pracy za przynależność do bojówek Polskiej Partii Socjalistycznej. Matka Henryka była wnuczką zesłańca syberyjskiego – generała powstania styczniowego. Rodzina Furmańczyków wróciła do niepodległej Polski w 1922 roku. Zamieszkali w Warszawie, a później w Częstochowie, gdzie Henryk wraz z bratem Wacławem ukończyli szkołę podstawową i Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza.

 

– Henryk Furmańczyk od wczesnych lat interesował się lotnictwem – mówi Andrzej Tajchman, prezes Częstochowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa. – Był członkiem gimnazjalnego Koła Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej i wraz ze szkolnymi kolegami zbudował szybowiec typu „Wrona bis” do szkolenia podstawowego. Został przyjęty do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie, którą ukończył w lipcu 1939 roku. 12 września, wraz z kolegami swojego rocznika, został mianowany przez prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Ignacego Mościckiego oficerem lotnictwa w stopniu podporucznika, ze starszeństwem od 1 września. Był wówczas lotnikiem 4. eskadry szkolnej SPL.

 

Henryk Furmańczyk został ewakuowany wraz z personelem Centrum Wyszkolenia Lotniczego na południowy wschód Polski. Trafił do niemieckiej niewoli, skąd z grupą kolegów – lotników udało mu się zbiec. Przez Słowację i Węgry próbował przedostać się na Zachód. Bezskutecznie. Pod koniec 1939 roku wrócił do Częstochowy, gdzie rozpoczął działalność w strukturach Związku Walki Zbrojnej, przekształconego później w Armię Krajową.

 

– Podporucznik pilot obserwator Henryk Furmańczyk został zaprzysiężony przez pułkownika Feliksa Stypułkowskiego, przyjmując za pseudonim własne imię „Henryk” – opowiada Andrzej Tajchman, który czytał niewydany pamiętnik partyzanckich działań wojennych Henryka Furmańczyka. – Polecono mu zorganizowanie dywersyjnej grupy lotniczej i działanie w powiatach: Częstochowa, Radomsko, Opoczno i Włoszczowa. W 1940 roku został zastępcą dowódcy grupy wywiadu i kontrwywiadu wojskowego w Częstochowskim Okręgu AK. Zlecono mu również zadanie urządzenia na podległym terenie zrzutowisk i lądowisk dla samolotów wykonujących nocne loty z Anglii do Polski.

 

Henryk Furmańczyk zasłynął z brawurowych akcji. Było nią odbicie z więzienia na częstochowskim Zawodziu ppłk. Stanisława Mireckiego „Butryma”, inspektora ZWZ-AK. Grupa polskich partyzantów pod dowództwem ppor. Henryka Furmańczyka przebrana w mundury dygnitarzy Gestapo i Luftwaffe odbiła „Butryma” bez jednego wystrzału. Smaczku tej historii dodaje fakt, że tylko jeden z uczestników akcji znał biegle niemiecki i właśnie on robił najwięcej hałasu. Pozostali starali się nie odzywać za wiele. Po brawurowej ucieczce ul. Srebrną samochodem zrabowanym SS , a później autem Luftwaffe Polacy przedostali się z Częstochowy do Włoszczowej. Henryk Furmańczyk zameldował wówczas „Butrymowi”: „Panie pułkowniku, jest Pan wolny!” Za tę akcję odznaczono go Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari.

 

– Oddział Henryka Furmańczyka w marcu 1943 roku przejął na zrzutowisku pod Zebrą koło Częstochowy czterech cichociemnych, którzy dotarli tu na pokładzie czterosilnikowego Halifaxa pilotowanego przez polską załogę – mówi Andrzej Tajchman. – Z miejsca zrzutu „Henryk” poprowadził ich leśnymi duktami do Rudnik, skąd odjechali pociągiem w kierunku Szczecina. Ich zadaniem było szczegółowe rozpoznanie Peenemunde, gdzie Niemcy budowali wyrzutnie pocisków rakietowych. Dostarczone przez komandosów pieniądze i złoto ppor. Furmańczyk przekazał do Komendy Głównej Armii Krajowej w Warszawie.

 

Gestapo aresztowało go tego samego roku, kiedy wraz z oddziałem zakopywał broń pochodzącą ze zrzutów. Udało mu się uciec. Pomógł nawet w ucieczce z więziennego szpitala koledze „Feliksowi” rannemu w tej akcji. Za ten wyczyn odznaczono go Krzyżem Walecznych.

 

– Jako „spalonego” na ziemi częstochowskiej przerzucono go w rejon Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie w styczniu 1944 roku odtworzył Partyzancki Oddział Lotniczy „Henryk”. Jego pierwszym zadaniem było przeszkolenie oddziału „Błysk” w zakresie obrony przeciwlotniczej – opowiada Andrzej Tajchman. – Podczas przygotowań do udziału w operacji „Burza” oddział Furmańczyka został włączony do 25. pułku partyzanckiego AK jako 3. kompania. W szczytowym rozwoju oddział „Henryk” liczył około 300 partyzantów, wśród których była spora grupa lotników. Stoczył wiele bitew i potyczek m.in. pod Szadkowicami, Białaczowem, Kowalewem, Widuchem, Białym Ługiem, Bokowem, Hutą, Stefanowem, Przysuchą, Walią i Mniszowem. Przyjął dziewięć zrzutów.

 

Henryk Furmańczyk został awansowany najpierw na porucznika, później na kapitana. Wrócił do Częstochowy po zakończeniu działań zbrojnych. Aresztował go Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Częstochowie. Odebrano mu oficerski stopień i osadzono w łódzkim więzieniu. Skazano go na dwukrotną karę śmierci i przewieziono do więzienia we Wronkach. Po częściowym ułaskawieniu zamieniono mu karę na 10 lat więzienia i zmniejszono ją po amnestii. W rezultacie został zwolniony po trzech i pół roku pozbawienia wolności.

 

– Na wniosek Stowarzyszenia Polskich Kombatantów – członka Federacji Światowej Henryk Furmańczyk został mianowany majorem, z pierwszeństwem od 4 września 1948 roku. 16 lat później to samo stowarzyszenie potwierdziło jego awans na podpułkownika, ze starszeństwem od 4 listopada 1964 roku – informuje Andrzej Tajchman.

 

Henryk Furmańczyk po wyjściu z więzienia wrócił do Częstochowy. Pracował w Przedsiębiorstwie Budowy Kopalń Rud Żelaza. Skończył studia na Politechnice Częstochowskiej. Ożenił się w 1954 roku. Jego syn Antoni skończył studia medyczne, jest lekarzem.

 

– Henryk Furmańczyk za wybitne zasługi w służbie Ojczyźnie był uhonorowany wysokimi odznaczeniami: dwukrotnie Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Partyzanckim, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Zwycięstwa i Wolności, Medalem Wojska Polskiego i innymi – mówi Andrzej Tajchman. – Był zasłużonym działaczem Klubu Oficerów Rezerwy.

 

To z inicjatywy Henryka Furmańczyka powstał Częstochowski Klub Seniorów Lotnictwa, któremu ten pilot przewodniczył 10 lat. Ppłk. Henryk Furmańczyk zmarł w 1992 roku. Został pochowany na cmentarzu Kule. Uroczystość odsłonięcia i poświęcenia tablicy poświęconej temu patriocie organizatorzy zaplanowali na 7 grudnia br.

 

 

 

(wik)