Wacław Iwaszkiewicz urodził w się na Litwie ( Kowno ) 14 marca 1893 r. Przygodę z wojskiem rozpoczął od marynarki wojennej. W połowie 1911 r. wstąpił do Morskiego Korpusu Kadetów. Po trzech latach nauki w Petersburgu otrzymał swój pierwszy przydział do służby na okrętach marynarki rosyjskiej. Dowodził również plutonem dział. Z lotnictwem związał się w sierpniu 1916 r. Tego właśnie roku rozpoczął czteromiesięczny kurs w Szkole Pilotów Morskich. Następnego roku od lutego do września przechodził szkolenie w Szkole Pilotów. Tak wykształcony został przydzielony do eskadry myśliwskiej działającej na froncie rumuńskim.
Na początku 1919 r. znalazł się w misji Wojska Polskiego działającej w Odessie. Z tej został odesłany do Polski. Jeszcze tego samego roku, w maju przeszedł do powstającego polskiego lotnictwa. Służył w eskadrach wywiadowczych i w lotnictwie 4 Armii. Był pilotem i szefem wydziału lotniczego. Od maja 1912 r. należał do personelu Dywizjonu Lotnictwa Morskiego ( Puck ). Dowodził 1. i 2. Eskadrą a także był instruktorem pilotażu. Od października 1922 do lutego 1923 r. przebywał w Krakowie. Tu będąc w 2. Pułku Lotniczym pełnił obowiązki oficera taktycznego. Z tego przeszedł do grodu Kopernika. To w nim został powołany na stanowisko dyrektora nauk Oficerskiej Szkoły Obserwatorów i Strzelców Lotniczych. Natomiast od sierpnia 1923 r. do czerwca 1924 r. przebywał w Warszawie. W syrenim grodzie był kierownikiem Centralnych Warsztatów Lotniczych. Awansował na stopień majora.
Nie zaniedbywał swojej edukacji lotniczej. Przebywał w związku z tym na stażu poza Polską we Francji. Mając wyniesioną wiedzę z kraju nad Sekwaną gdy wrócił do kraju został skierowany do pracy Oddziału III Sztabu Głównego. Odszedł z niego aby od lutego do grudnia 1926 r. objąć dowodzenie I Dywizjonem w 1. Pułku Lotniczym. Z tego został przeniesiony do Pułku Myśliwskiego do Lidy aby być oficerem taktycznym. Od sierpnia 1927 do lipca 1928 r. został zawieszony w czynnościach służbowych. Podyktowane to było opowiedzeniem się po stronie rządu w Przewrocie Majowym 1926 r. Po odwieszeniu w sierpniu powołany został na stanowisko dowódcy I Dywizjonu w Pułku Lotniczym stacjonującym we Lwowie. Z tego przeszedł na zastępcę dowódcy pułku. Od stycznia do maja 1929 r. przybywał poza nim w Grudziądzu. Kończył Kurs Wyższego Pilotażu. Mając ten za sobą wrócił do Lwowa aby pełnić obowiązki zastępcy dowódcy pułku. 1 stycznia 1930 r. po awansie na stopień podpułkownika został dowódcą 5. Pułku Lotniczego. Pozostawał nim do 30 września 1936 r. W między czasie awansował na stopień pułkownika. Po zdaniu dowództwa w Lidzie w październiku 1936 r. został komendantem Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa mającego siedzibę w Dęblinie. To pod jego dowództwem Centrum zmieniło nazwę i program nauczania lotniczych kadr. Obowiązki komendanta Centrum Wyszkolenia Lotnictwa nr 1 pełnił do listopada 1938 r. Był komendantem Grupy Szkół Lotniczych i dowódcą 3. Grupy Lotniczej.
W sierpniu 1939 r. został dowódcą lotnictwa Armii „Łódź”. Z nią wyruszył na front. 17 września 1939 r. podobnie jak podwładni i inni lotnicy przeszedł granicę Polski z Rumunią. W listopadzie 1939 r. będąc we Francji współorganizował odradzające się polskie lotnictwo wojskowe. To on pełnił obowiązki komendanta w polskiej bazie ( Centrum Wyszkolenia Lotniczego ) w Lyon – Bron. Z chwilą upadku francuskiego sojusznika ewakuował się do Wielkiej Brytanii. Na Wyspie Ostatniej Nadziei został pierwszym zastępcą Inspektora Polskich Sił Powietrznych. Pełnił obowiązki komendanta Szkoły Pilotażu działającej w Newton. Odbył przeszkolenie w 18 Operation Training Unit. Nie wrócił do Polski. Zmarł 13 lutego 1963 r. w Londynie.
Konrad RYDOŁOWSKI

Jerzy Dąbrowski urodził się 8 września 1899 r. Po ukończeniu gimnazjum rozpoczął studia w Akademii Sztuk Pięknych. Nie ukończył ich. Przeniósł się na Politechnikę Warszawską. Wybrał kierunek zgodny ze swoimi lotniczymi zainteresowaniami. Był to Wydział Mechaniczny. Po dwóch latach studiowania zmuszony sytuacją finansową rozpoczął pracę zawodową. Pracował w Centralnych Warsztatach Lotniczych. W 1924 r. skonstruował swój pierwszy samolot. Rok później jako jeden z trzech cywili otrzymał od wojska zgodę na odbycie szkolenia lotniczego w pułku lotniczym. Pułk stacjonował w syrenim grodzie. W 1926 r. ukończył kurs pilotażu wojskowego. Tego samego roku przerwał edukację. Podjął pracę z dala od stolicy.

Znalazł swoje miejsce w Lublinie. Naukę którą zdobył w czasie dwóch lat studiowania zaczął stosować w praktyce. Pracował w biurze konstrukcyjnym Jerzego Rudlickiego. To między innymi on kreślił dla naszego lotnictwa wojskowego Lublina R VIII i cywilną wersję R – IX. Dwa lata po Przewrocie Majowym ( 1928 r. ) wrócił do stolicy. Rozpoczął pracę w Państwowych Zakładach Lotniczych jako konstruktor. Na tym stanowisku zastał go wybuch II wojny światowej. Ale nim ta wybuchła. Narodziły się projekty, które po zbudowaniu rozsławiły Polskę w światowym lotnictwie. W 1928 r. razem z inżynierem Kottem skonstruował samolot łącznikowy. Był to PZL Ł 2. Konstrukcja stała się słynna za sporawą afrykańskiego lotu Stanisława Skarżyńskiego. Cztery lata później razem z Misztalem stworzył PZL 19. Ten został pomyślany o zawodach samolotów turystycznych. Jego spadkobiercą na imprezę w 1934 r. był PZL 26. Największym osiągnięciem Dąbrowskiego był zaprojektowany nowoczesny dwusilnikowy bombowiec. Tak powstał nam znany PZL 37 Łoś. Konstrukcja cieszyła się zainteresowaniem za granicą. W kraju konstruktora od 1938 r. została budowana dla rodzimego lotnictwa wojskowego. Rok przed wybuchem II wojny światowej zastępca Dąbrowskiego, inżynier Kubicki opracował wersję rozwojową PZL 37. Tak powstał PZL 49. Niestety wybuch wojny przerwał prace.

Gdy chodzi o samego Dąbrowskiego to w latach 1938 - 1939 stworzył wstępny projekt samolotu myśliwskiego PZL 62. W przeciwieństwie do wcześniejszych konstrukcji z silnikiem gwiazdowym ta otrzymała silnik rzędowy. Niestety w kraju nie były wytwarzane takie silniki. Groźba wybuchu wojny odkładały wykonanie projektu na spokojniejszy czas. Z chwilą jej wybuchu został ewakuowany z personelem PZL do Rumunii. Dalszym etapem na ewakuacyjnym szlaku była Wielka Brytania. Tam na Wyspie Ostatniej Nadziei zgłosił ochotniczo do lotnictwa polskiego. Nie chciał siedzieć w biurze. Chciał latać. Bojowe loty nie były mu dane w obronie nieba nad ojczyzną. W czas wojny służył jako oficer techniczny Polskich Sił Powietrznych. Współpracował z angielskim wojskowym przemysłem lotniczym. Do wyzwolonej ojczyzny nie wrócił. W dwa lata po wojnie uzyskał dyplom inżyniera w Londynie. Od 1948 r. przeszedł do pracy w angielskim cywilnym przemyśle lotniczym. W sześć lat później wyprowadził się do USA. W nowej ojczyźnie rozpoczął pracę w wytwórni samolotów Cessna. Od kwietnia 1959 r. pracował dla biura Boeinga. Zajmował się między konstrukcją kabiny amerykańskich statków kosmicznych. Zmarł 17 września 1967 r.
Konrad RYDOŁOWSKI

Arkady Fiedler urodził się w Poznaniu 28 listopada 1894 r. Jego ojciec był znanym wydawcą i poligrafem. W 1904 r. Arkady rozpoczął swoją edukację w rodzinnym mieście w Wyższej Szkole Realnej. Studiował na Wydziale Filozofii Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nie sądzone mu było ukończyć naukę w grodzie Kraka. Na przeszkodzie stanął wybuch I wojny światowej. Cztery lata po jej zakończeniu kształcił się w Lipsku w Akademii Sztuk Graficznych.
Będąc poddanym cesarza Niemiec służbę wojskową obywał w jego armii. Szczęśliwie czy nieszczęśliwie dla siebie w czasie wojny walczył na rodzinnej Wielkopolskiej ziemi. Z chwilą odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. związał się z Polską Organizacją Wojskową. W latach 1918 – 1919 brał udział w powstaniu wielkopolskim. Działalność wojskowa zbiegła się z debiutem literackim Arkadego. Debiutował wierszami na łamach czasopisma „Zdrój”. W wieku 22 lat nakładem własnego wydawnictwa wydał swoje reportaże z wyprawy Dniestrem. Mniej więcej pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku dla Arkadego największą pasją życia stały się zagraniczne podróże. Początkiem drogi była wyprawa do Brazylii. Każda z wypraw przypominała misję naukową. Odbywał taką wiele razy na zlecenie muzeów. W czasie misji badał, ewidencjonował i pozyskiwał eksponaty dla zleceniodawców. Plonem wypraw stawały się książki w których opisywał swoje przygody. W 1933 r. otrzymał Nagrodę Literacką Miasta Poznania. Tego samego roku dołączył do niego Srebrny Laur Polskiej Akademii Literatury. Za uzyskane pieniądze z wydanych książek finansował swoje dalsze podróże.
Wybuch II wojny światowej zastał go z dala od Polski. Przebywał na Thaiti. Po otrzymaniu wiadomości o ataku Hitlera na Polskę udał się do Francji. Tu zaciągnął się do tworzonego Wojska Polskiego. W lutym 1940 r. ewakuował się do Wielkiej Brytanii. Na Wyspie Ostatniej Nadziei nie zdjął munduru. Będąc w stopniu porucznika piechoty kwaterował w Szkocji. Od sierpnia do października korzystał z rozkoszy urlopu. Nie cieszył się długo swoim „lenistwem”. Rozkazem generała Sikorskiego został oddelegowany do Northolt. W nim właśnie stacjonował polski dywizjon myśliwski. Przebywając wśród lotników z 303 „Kościuszkowskiego” zbierał materiał do reportaży o zwycięstwach rycerzy biało – czerwonej szachownicy w powietrznej Bitwie o Wielką Brytanię. W latach 1942 – 1943 pływał na polskich statkach handlowych zbierając materiały do książki o polskiej flocie. Do nowej Polski wrócił z żoną i synami w 1947 r. Kontynuował swoje podróżnicze i pisarskie pasje. Był autorem dwóch autobiografii. Zamiłowania rodziców bywają czasem zaraźliwe. Swoimi podróżami zaraził młodszego syna. Efektem tej „choroby” były dwie wspólnie napisane książki. W grudniu 1973 r. Arkady Fidler otworzył swoje prywatne muzeum podróżnicze w domu w Puszczykowie. Mieszkał w nim od chwili powrotu do Polski. Arkady Fiedler zmarł w dniu 7 marca 1985 r. Spoczął na cmentarzu w pobliżu stworzonego przez siebie muzeum.
Konrad RYDOŁOWSKI

Jerzy Szrajer urodził się nad Wisłą w Warszawie 30 października 1912 r. Był starszym bratem Kazimierza Szrajera ( znanego z akcji lotniczej „Most III” przeprowadzonej w czasie ostatniej wojny ). Po otrzymaniu świadectwa maturalnego jako ochotnik zgłosił się do wojska. Wybrał lotnictwo. Miało to miejsce w 1931 r. Tego bowiem roku przekroczył bramę Szkoły Podchorążych Rezerwy Lotnictwa w Dęblinie. Ukończył tę ze specjalnością obserwatora. Po powrocie do rodzinnego miasta rozpoczął studia na Politechnice Warszawskiej. Jego zamiarem było zostać inżynierem lotnictwa. Chcąc być bliżej samolotów zapisał się do Aeroklubu Warszawskiego.
Latał jako pilot aeroklubowy i jako ochotnik w eskadrze treningowej 1 Pułku Lotniczego. 1 stycznia 1934 r. został podporucznikiem rezerwy. Rok później rozpoczął pracę w Instytucie Badań Technicznych Lotnictwa. Tak więc realizował swoje zamierzenia. Zginął śmiercią lotnika w wypadku lotniczym na pokładzie PZL – 30 „Żubr” 7 listopada 1936 r. Doszło do tego nad Michałowicami w okolicach Warszawy. Razem z Jerzym zginął inżynier Jerzy Rzewnicki i dwóch oficerów rumuńskich. Polacy zostali pochowani na cmentarzu wojskowym ( Powązki ).
Na sześć lat przed wybuchem II wojny światowej w Polskich Zakładach Lotniczych mieszczących się na Okęciu trwały prace nad polskim samolotem pasażerskim. Otrzymał on oznaczenie PZL – 30. Projekt płatowca został zamówiony przez PLL LOT. Niestety zamawiający wycofał się z wcześniejszego zamówienia. Postanowiono, że wersja pasażerska zostanie odpowiednio przerobiona na potrzeby lotnictwa wojskowego. Tak narodził się bombowiec PZL „Żubr”. Zmodyfikowany stał się konstrukcją wzorcową dla mającego powstawać seryjnie LWS 6 „Żubr”. Nową konstrukcją zaingerowała się zagranica. Między innymi chcieli poznać Rumuni.
Rok po wypadku w miejscu gdzie spadł samolot, Rumuni po uzyskaniu zgody od władz polskich upamiętnili tragicznie zmarłych lotników. Biegnące obok ulice otrzymały nazwy Lotnicza i Rumuńska. Te istnieją do dzisiaj. Odsłonięty pomnik przypominał przydrożną kapliczkę z rumuńskich dróg. Jego projekt wykonali uczniowie bukaresztańskiego liceum noszącego imię Króla Karola II. Ten niezwykły pomnik przetrwał wojenną burzę. Nie oparł się tylko siłom przyrody i zbieraczom złomu. Staraniem lokalnych władz samorządowych Michałowic został odrestaurowany. W 75 rocznicę wypadku został powtórnie odsłonięty.


Konrad RYDOŁOWSKI

Jerzy Rzewnicki urodził się 1 listopada 1900 r. Po maturze rozpoczął studia. Studiował z myślą o konstruowaniu samolotów. Interesował się nimi od lat dziecięcych. Powołany do wojska nie zrezygnował ze swoich lotniczych pasji. Służbę odbywał w Szkole Podchorążych Rezerwy Lotnictwa w Dęblinie. Tu nie tylko otrzymał stopień podporucznika ale zdobył specjalność pilota. Będąc inżynierem pracował w Instytucie Badań Technicznych Lotnictwa. Nie ograniczał się w pracy tylko do pochylania się nad deskami kreślarskimi. Latał jako pilot oblatywacz. Będąc oficerem rezerwy korzystał z możliwości wykonywania lotów w eskadrze trentowej 1 Pułku Lotniczego. Ten stacjonował na warszawskim lotnisku Okęcie.
Był cenionym propagatorem lotnictwa w prasie i radiu tamtych dni. W 1934 r. odpowiadał za dział techniczny „Skrzydlatej Polski”, a następnie był zastępcą redaktora naczelnego. To on był autorem książki poświęconej Stanisławowi Latwisowi, który zginął w wypadku lotniczym pod koniec maja 1935 r.,a za  życia dał polskiemu lotnictwu "Marsz Lotników".

Rzewnicki nie wiedział, że podąży śladem opisywanego przez siebie porucznika pilota w listopadzie 1936 r. Zginął śmiercią lotnika 7 listopada 1936 r. Tego dnia prezentował w locie samolot PZL – 30 „Żubr”. Do wypadku doszło pod Michałowicami w okolicach Warszawy. Razem z nim zginął technik pokładowy Jerzy Szrajer i dwóch oficerów rumuńskich ( mjr. pil. Mihaił Pantazi i kpt. inż. Roman Popescu ). Polacy zostali pochowani na wojskowym cmentarzu wojskowym ( Powązki ) w stolicy.
W 1933 r. w Polskich Zakładach Lotniczych mieszczących się na Okęciu trwały prace nad polskim samolotem pasażerskim. Otrzymał on oznaczenie PZL – 30. Projekt płatowca został zamówiony przez PLL LOT. Niestety zamawiający wycofał się z zamówienia. Polska konstrukcja została zastąpiona amerykańską. Postanowiono, że wersja pasażerska zostanie odpowiednio przerobiona. Odbiorcą będzie lotnictwo wojskowe. Tak narodził się bombowiec PZL „Żubr”. Zmodyfikowany PZL stał się konstrukcją wzorcową dla seryjnego LWS „Żubr”. Bombowiec miał trafić na wyposażenie polskiego lotnictwa i na rynki zagraniczne. Odbiorcami mieli stać się Rumuni.
Rok po wypadku w miejscu gdzie spadł samolot, Rumuni upamiętnili tragicznie zmarłych lotników. Biegnące obok ulice otrzymały odpowiednie nazwy. Tak więc była to istniejąca do dzisiaj ulica Lotnicza i Rumuńska. Odsłonięty pomnik przypominał przydrożną kapliczkę z rumuńskich dróg. Jego projekt wykonali uczniowie bukaresztańskiego Liceum im. Króla Karola II. Pomnik przetrwał wojenną burzę. Nie oparł się tylko siłom przyrody. „Pomogli” rodzimi zbieracze złomu. Staraniem lokalnych władz samorządowych został odrestaurowany i w 75 rocznicę wypadku został powtórnie odsłonięty.


Konrad RYDOŁOWSKI