Muzeum (Pracownia Literacka) Arkadego Fiedlera

Książka "Dywizjon 303" wszystkim miłośnikom lotnictwa nieodłącznie kojarzy się nieodparcie z osobą Arkadego Fiedlera. To nie tylko niegdysiejsza obowiązkowa lektura szkolna, ale przede wszystkim niezwykłe opowiadanie o niezwykłych ludziach. Warto zaznaczyć, iż tuż pod Poznaniem, w Puszczykowie znajduje się Muzeum Arkadego Fiedlera, który swą książkę pisał w ostatnich tygodniach Bitwy o Brytanię oraz przez kilka tygodni po niej. Sam autor tak ją opisał: "Spośród wszystkich moich książek "Dywizjon 303" jest chyba utworem pisanym najbardziej na gorąco, pod bezpośrednim wrażeniem rozgrywających się w 1940 roku wypadków (...)."

Wracając do tematu Muzeum Arkadego Fiedlera warto zaznaczyć, iż 29 września tego roku odbył sie wernisaż wystawy "Dywizjon 303" poświęconej wspaniałym lotnikom. Można na niej obejrzeć unikalne zdjęcia Arkadego Fiedlera z okresu Bitwy o Brytanię oraz nowe zdjęcia i dokumenty pozyskane przez Marka Fiedlera i jego syna Marka Oliwiera podczas tegorocznej podroży do Anglii w poszukiwaniu śladów Dywizjonu 303. Wystawa zostanie także pokazana w czasie gali 27 października w Teatrze Wielkim w Poznaniu z okazji 90-lecia Lotnictwa Polskiego.

Z kart historii muzeum
Przechodząc do opisu Muzeum - Pracownii Literackiej Arkadego Fiedlera powórćmy do jego historii.
Działalność swą muzeum rozpoczęło 1 stycznia 1974 roku. Placówka mieści się w starym domu rodziny Fiedlerów w Puszczykowie pod Poznaniem. Willę tę Arkady Fiedler kupił od państwa w roku 1946, po powrocie do kraju z wojennej emigracji. W 1948 sprowadził tu z Londynu swą żonę włoskiej narodowości, Marię z domu Maccariello, oraz dwóch nieletnich wówczas synów, Arkadego Radosława i Marka.
Z biegiem lat rosło zainteresowanie czytelników Arkadego Fiedlera domem, w którym mieszkał i tworzył, a także gromadzonymi w nim eksponatami z podróży. To nasunęło pisarzowi i jego rodzinie pomysł stworzenia w rodzinnej willi muzeum. Przez cały rok 1973 trwały prace adaptacyjne, w których udział brała rodzina Fiedlerów oraz przyjaciele, zwłaszcza dwóch: teść Marka Fiedlera Feliks Skrzypczak (1912-1999), budowniczy z zawodu, który stary dom Fiedlerów z 1926 roku, nie szczędząc ofiarnego trudu starannie wyremontował, przywracając mu dawną świetność.
Drugą osobą był człowiek wielkiej fantazji, artysta plastyk Zygmunt Konarski (1936-2004), który pomógł urządzić ekspozycję. Ponadto Zygmunt Konarski był pełnym pasji twórcą większości ogrodowych posągów. W roku 1991 decyzją Rady Miejskiej w Puszczykowie cofnięto placówce wszelkie subwencje i od tej chwili Muzeum - Pracownia jest zdana wyłącznie na własne siły.
Do końca 2000 roku placówkę odwiedziło ponad milion gości z Polski i zagranicy. Sporo osób przyjeżdża tu wielokrotnie, za każdym razem odkrywając coś nowego, kolejną ciekawostkę. Podejmuje ich rodzina Fiedlerów.

W poszukiwaniu śladów Dywizjonu 303
Od jakiegoś czasu ponownie rośnie w Polsce zainteresowanie losami naszych wspaniałych myśliwców, którzy tak dzielnie bronili Anglii. Książka Arkadego Fiedlera „Dywizjon 303” na nowo weszła do kanonu lektur szkolnych, tym razem gimnazjalnych. Stąd własnie narodził się pomysł wystawy poświeconej bohaterskim lotnikom.
 - Posiadamy wiele unikalnych zdjęć wykonanych przez mego ojca w czasie pamiętnej Bitwy w 1940r. Zamierzamy również wzbogacić ekspozycję dokumentami z tamtych czasów, a także nowymi fotografiami. W celu zdobycia interesujących nas materiałów udałem się wraz z moim synem Markiem Oliwierem do Anglii - mówi Marek Fiedler, syn pisarza.

Dalej Marek Fiedler wspomina:
- Najbardziej zapadła nam w pamięć wizyta w Northolt pod Londynem. To z tutejszego lotniska Dywizjon 303 bronił swymi skrzydłami stolicy Brytanii. To tutaj mój ojciec zaprzyjaźnił się z większością dywizjonu, zarówno z myśliwcami, jak i mechanikami, i wysłuchując ich opowieści zaczął pisać książkę im poświęconą. Szczególnie serdeczna zażyłość połączyła go z dowódcą myśliwców Witoldem Urbanowiczem. Ojciec dawał Urbanowiczowi kolejne rozdziały swej książki do przeczytania, oczekując uwag. Była to cenna współpraca dla autora-piechura (ojciec był porucznikiem piechoty), który oswajał się z fachowymi terminami lotniczymi. Niekiedy dochodziło między nimi do zabawnej wymiany zdań:
- Dlaczego napisałeś, że myśliwcy kołują nad lotniskiem? – pytał Urbanowicz. - Potocznie mówi się „krążą nad lotniskiem”.
- A, bo wy jesteście orłami!

Aby znaleźć wszelkie pamiatki związane ze słynnym Dywizjonem 303 pan Marek odwiedził lotnisko w Northolt, które do dziś jest bazą RAF-u. Lotnisko to ulega ciągłej modernizacji. Zachowano jednak historyczną mesę, w której myśliwcy po zażartych walkach szukali wytchnienia.
Dwie polskie archiwistki, mające swoje biuro na lotnisku udostępniły poszukiwaczom wojenną teczkę osobową Arkadego Fiedlera, skserowały wszystkie zawarte w niej dokumenty. Wśród papierów znalazł się Zeszyt Ewidencyjny z przebiegiem służby Arkadego, a tam wazny wpis: „Sierpień 40 – 9 października 40 – urlop ze zmniejszonym uposażeniem”. - Wtedy właśnie ojciec, uzyskawszy urlop w swej jednostce, stacjonującej w Szkocji, przyjechał do Northolt, do Dywizjonu 303, bo czuł, że musi być z nim w krytycznych dniach Bitwy o Brytanię  - wspomina pan Marek Fiedler.

W poszukiwaniu śladów polskich lotników odwiedzili oni wiele miejsc, m.in. nowe, z rozmachem urządzone Muzeum RAF-u,a w nich Hurricane`y. To własnie tych maszyn dosiadali nasi "rycerze przestworzy".
Hurricane uchodził za ciężkawy samolot, wyraźnie ustępujący niemieckiemu Messerschmittowi. Dowództwo angielskie sugerowało, żeby dywizjony wyposażone w Hurricane`y atakowały wyłącznie bombowce wroga, pozostawiając sprawniejszym Spitfire`om walkę z Messerschmittami. Polacy nie przejęli się tymi przestrogami. Udowodnili - ku zdumieniu Anglików - że w ich rękach Hurricane`y potrafią kosić Msserschitty.

Z Instytutu Polskiego i Muzeum Sikorskiego w Londynie na podpoznańską wystawę nasi poszukiwacze przywieźli fragment silnika typu Merlin Rolls-Roycea z zestrzelonego Hurricane`a majora Zdzisława Krasnodębskiego, pierwszego dowódcy Dywizjonu 303.



Bohaterowie powietrznych walk w Muzeum-Pracowni Arkadego Fiedlera (2000)
W 60. rocznicę Bitwy o Wielką Brytanię Muzeum-Pracowni w Puszczykowie gościło polskich lotników-weteranów II Wojny światowej. 
Bitwa o Wielką Brytanię była pierwszym wielkim zwycięstwem aliantów, jednym z punktów zwrotnych Wojny. Ofensywa powietrzna Niemców, która miała poprzedzić inwazję na Wyspę, została odparta. Po stronie brytyjskiej walczyło 145 Polaków. Swą niezłomną postawą zjednali sobie wdzięczność u Anglików. Widząc naszywki "Poland" na rękawach, zapraszano ich do domów, konduktorzy nie brali od nich opłat, barmani fundowali im kielicha.
Największą sławą okrył się Dywizjon 303. Arkady Fiedler poznał myśliwców dywizjonu w krytycznych dniach Bitwy o Brytanię, we wrześniu 1940. Łatwo zaprzyjaźnił się z nimi, zwłaszcza z Witoldem Urbanowiczem, asem przestworzy. Ojciec dawał Urbanowiczowi kolejne rozdziały swej książki o Dywizjonie 303 do przeczytania, oczekując uwag. Była to cenna współpraca dla autora-piechura (ojciec był porucznikiem piechoty), który oswajał się z fachowymi terminami lotniczymi.

Książka, która niebawem poszła w świat, dobrze spełniła swe zadanie. Zwłaszcza w okupowanej Polsce, gdzie egzemplarze ze zrzutów i podziemnych wydań krzepiły ducha.
Pod wpływem lektury "Dywizjonu 303" w oddziale AK w lasach pod Radomskiem powstał skomponowany przez partyzanta "Garda" do słów "Czechury" Hymn Dywizjonu 303. Nuty i słowa pieśni dotarły wkrótce, przypuszczalnie drogą kurierską, do Londynu, gdzie polscy lotnicy serdecznie przyjęli ten dar od towarzyszy broni z Kraju. Opowiedział nam o tym świadek tamtych Wydarzeń, żołnierz AK Zbigniew Zieliński, były minister d/s kombatantów.

Podczas spotkania w Muzeum-Pracowni wśród lotników - weteranów odżywały wspomnienia chwil bardzo pamiętnych. Padło też wiele ciekawych uwag. Choćby o przyczynach wyjątkowej sprawności bojowej polskich myśliwców. Nauczono ich latać na przestarzałych P-11, bez żadnych systemów wspomagających, wskutek czego ich wyczucie i opanowanie maszyny było nadzwyczajne, a w kampanii wrześniowej tylko fantastycznymi manewrami mogli dorównać Niemcom. Nawiasem mówiąc, niemieccy myśliwcy byli "brawurowi" w Polsce, gdzie mieli przytłaczającą przewagę. Ostrzeliwali na ziemi wszystko, co się ruszało. Natomiast nad Anglią, stracili pazury, spokornieli. Nieraz na widok atakujących Polaków "zmiatali aż się kurzyło".

- Gdy przysłuchiwaliśmy się opowieściom naszych gości, członków Stowarzyszenia Lotników Polskich, na czele z prezesem, pułkownikiem pilotem Ignacym Olszewskim, ongiś dowódcą Dywizjonu 302, jedna rzecz szczególnie nas uderzała - ich niezwykła skromność. Mówili o swych wyczynach bez śladu patosu, jak o czymś najzwyklejszym, powszednim. Oni po prostu spełniali w tamtych gorących dniach swą żołnierską powinność - wspomina to spotkanie pan Marek.


Muzeum-Pracownia składa się z kilku części:
1. Ekspozycji wewnętrznej znajdującej się w starym domu rodzinnym Fiedlerów. Są tu oryginalne eksponaty z Ameryki Północnej i Południowej, Afryki i Azji - przywiezione z licznych podróży przez Arkadego Fiedlera oraz jego synów Marka i Arkadego Radosława. Jest też wiele eksponatów reprezentujących faunę odległych kontynentów.
Kolekcję uświetnia bogaty zbiór książek Arkadego Fiedlera - wydania 32 tytułów w 23 językach.
2. Ekspozycji zewnętrznej - unikalnej w Europie kolekcji monumentów egzotycznych w Ogrodzie Tolerancji.
W parku muzealnym znajdują się wierne kopie w skali 1:1 pomników dawnych kultur
3. Piramida
4. Tajemniczy Świat Indian
Wśród tego natłoku egzotyki przybysz zachwyci się jeszcze czymś, co w Muzeum-Pracowni. jest być może najcenniejsze - wyjątkową aurą, dalekich podroży i Wielkiej Przygody.




Oprac. JWalczak na podst. www.fiedler.pl
Grafika: www.fiedler.pl
Muzeum Canadian Warplane Heritage
Hamilton, Ontario, Kanada



Kolejnym prezentowanym przez nas muzeum, jest CWH muzeum lotnictwa, a zarazem stowarzyszenie zrzeszające sympatyków lotnictwa. Ich celem jest zachowanie dla przyszłych pokoleń dorobku kanadyjskiego lotnictwa. Muzeum posiada sporą kolekcję samolotów (od I w.św. do współczesnych), modeli, publikacji i pomocy naukowych. Organizuje na swym terenie pokazy lotnicze, imprezy edukacyjne dla dzieci i młodzieży (chętnie realizowane przez tamtejsze szkoły!) a także wesela czy bankiety. Pracownicy i członkowie stowarzyszenia CWH mają własny lotniczy mundur wzorowany na RAF...
Jedną z najciekawszych form działalności CWH jest organizowanie lotów samolotami historycznymi dla swoich członków. W ofercie znajdują się loty takimi rarytasami jak np. Avro Lancaster, B-25, Catalina, NA Harvard, Boeing Strearman czy DC-3 Dacota.

Co ciekawe ich Avro Lancaster X nosi imię Andrew Mynarskiego – strzelca polskiego pochodzenia, który oddał życie ratując kolegę w zestrzeonym Lancasterze w 1944r. Nad Francją.

Bardzo interesujące są prace nad renowacją starych samolotów znajdujących się w stanie, wydawałoby się złomu. Dzięki mrówczej pracy pracowników CWH oraz wolontariuszy są one powoli przywracane do dobrego stanu technicznego.

Przy muzeum znajduje się klub lotniczy na terenie byłej jednostki RCAF (Royal Canadian Air Force), gdzie wśród kolekcji licznych modeli samolotów można doszukać się nawet polskiego P.11c. Na środku ściany widnieje obraz królowej (dlatego nie wolno tam siedzieć w czapce!), a w gablocie flagi USA, Wielkiej Brytanii oraz...Polski! To dla nas bardzo miły akcent. Przez lata PRL wyrobiono w nas wrażenie, iż należymy niejako do zupełnie innego świata, tymczasem my Polacy byliśmy z nimi w trudnych latach, byliśmy jedną z ważniejszych części sił powietrznych aliantów zachodnich.

W historii kanadyjskiego lotnictwa ogromną rolę odegrali Polacy. W latach 40. do Kanady przyjechało ok. 200 polskich pilotów i inżynierów lotniczych. Już w czasie wojny Polacy pomogli uruchomić produkcję licencyjną ciężkiego bombowca Avro Lancaster, czy wspomóc budowę zbiorników podwieszanych do Mosquito. Włożyli oni duży wkład w opracownie supernowoczesnego myśliwca CF-105 Arrow, który już w latach 50. miał porównywalne osiągi, co np. Tornado ADV czy MiG-31 z lat 80. Szefem oblatywaczy zespołu Arrow był Janusz Żurakowski. Innym polskim pilotem testującym CF-105 był Potocki. Niestety ten awangardowy projekt został zamknięty na skutek amerykańskiego lobby (Ameryknie sprzedali wtedy Kanadzie pociski przeciwlotnicze Bomarc, które zresztą okazały się kiepskie). Projekt zamknięto do tego stopnia, iż rząd nakazał zniszczyć całą dokumentację oraz wszystkie prototypy! Przetrwało tylko kilka rysunków, danych, zdjęć i przednia częśc kadłuba jednego z prototypów.

Polacy pod kierownictwem polsko-ukraińskiego konstruktora Wsiewołoda Jakimiuka zaprojektowali także samolot De Havilland Canada DHC-1 Chimpunk. Dziełem polskich konstruktorów był także DHC-2 Beaver. To tylko ważniejsze z dokonań polskiej mysli konstrukcyjnej w kanadyjskim przemyśle lotniczym.




Więcej na stronie CWH: www.warplane.com
Jakub Marszałkiewicz
Muzeum Luftwaffe



Nemieckie Muzeum Luftwaffe znajduje się ono na pograniczu Berlina i Poczdamu. Jest godne polecenia szczególnie osobom, które interesują się wojskowością oraz techniką. Można się tam zapoznać z rozwiązaniami stosowanymi przy budowie kadłubów silników, z urządzeniami radarowymi, itd. Samoloty i sprzęt wojskowy eksponowane są na wolnym powietrzu oraz w dwóch hangarach. Na spokojne zwiedzanie należy poświęcić około 3 godzin. Wstęp jest wolny, można także robić zdjęcia.
 
 
Muzeum Lotnictwa Wojskowego Sił Zbrojnych Niemiec mieści się na terenie byłego wojskowego lotniska Berlin Gatow. W latach 1934-35 wybudowano pas startowy i hangary. Szkolono tam pracowników pod kątem pracy administracyjnej, a także technicznej. Berlin Gatow był jedną z czterech szkół, gotową do szkolenia do walki powietrznej nazistowskich Niemczech.
 

Pod koniec II wojny światowej kompleks przejęła Armia Czerwona. Od 2 lipca 1945 roku, kiedy Berlin był podzielony na cztery sektory, lotnisko było używane przez Brytyjskie Siły Zbrojne. Podczas operacji lotniczej w 1948/49, kiedy Zachodni Sojusznicy dowodzili w Berlinie, "Gatow" grał istotną rolę. Był bowiem głównym punktem dostaw lotniczych. Baza lotnicza była używana przez Brytyjską Armię i Powietrzne Korporacje. W tym czasie *Gatow* był portem dostaw wojskowych, a także lotniskiem, na którym lądowali politycy z Wielkiej Brytanii.


18 czerwca 1994 roku zachodni sojusznicy opuścili połączony Berlin. Niemieckie Siły Zbrojne 7 września 1994 przejęły koszary, hangary, wieżę i większą część eksponatów muzealnych, które stały się częścią Muzeum Sił Powietrznych.
Historia muzeum: Historia Muzeum Sił Powietrznych w Berlinie jest związana z osobą urzędnika Federalnych Sił Zbrojnych. W 1957 Regierungsamtmann Helmut Jaeckel zaczął zbierać części sprzętu żołnierzy "Wehrmachtu". Były to, prócz sprzętu także uniformy, techniczne urządzenia, rozkazy, zamówienia i odznaki honorowe. Miejsce to do dziś nazywane jest Marseille-Kaserne. Aby finansowo utrzymać muzeum, w 1963 zalożono "Kuratorium Luftwaffenmuseum". W 1967 muzeum powiększono.
W muzeum zgromadzonych jest obecnie 15 000 eksponatów na 5 000 metrów kwadratowych. Jest ono największym tego typu muzeum w Europie, wspieranym głównie przez sponsorów prywatnych.



Na wystawie prezentowane są prócz niemieckich, także samoloty innych państw, przekazane muzeum. Dla ciekawostki warto dodać, że w 1996 zwiedziło go około 65.000 ludzi zainteresowanych lotnictwem. Rok później już 112.000. Obecnie liczby te są jeszcze większe.
Obecnie centralna wystawa, pokazująca historię wojskowego lotnictwa w Niemczech, znajduje się w Hangarze 3. Inne ukazują historię "Berlin-Gatow". W muzeum znajdują się także inne specjalne wystawy o rozmaitej tematyce. Są tam uniformy i sprzęt, a także ponad 100 samolotów.



 

Oprac. na podst. informacji ze strony www.luftwaffenmuseum.de
(tłumaczenie JWalczak)


 

MUZEUM WOJSKA POLSKIEGO W WARSZAWIE
 
Kolejnym prezentowanym przez nas muzeum, jest Muzeum Wojska Polskiego, ktore powstało dekretem Naczelnego Wodza, Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego 22 kwietnia 1920 roku. Do dziś zgromadziło ono ponad 250 tys. eksponatów. Na bieżąco opracowuje naukowo i eksponuje muzealia wojskowo-historyczne. Niedawno obchodziło ono 85 - tą rocznicę istnienia.

Organizatorem i pierwszym dyrektorem Muzeum był płk Bronisław Gembarzewski. Zaczątkiem zbiorów był dział militariów Muzeum Narodowego oraz pamiątki wojskowe dotyczące formacji polskich z lat I wojny światowej zebrane przez utworzone w 1919 r. Polskie Muzeum Wojskowe z siedzibą na Zamku Królewskim. Po wojnie wpłynął z Muzeum Instytutu Historycznego im. Gen. Władysława Sikorskiego bardzo cenny dar broni, mundurów i pamiątek związanych z Polskimi Siłami Zbrojnymi na Zachodzie, a z Niemiec zwrócono kilka sztandarów wojskowych z 1939 r.. Ze Związku Radzieckiego i Rosji powróciła cenna lufa armatnia z XVII w., mundur oficerski z powstania kościuszkowskiego, unikalny polski pistolet maszynowy "Mors", po 1989 r. zaś kilka sztandarów i chorągwi historycznych oraz karabin Marszałka Piłsudskiego.

Obecne zbiory powiększają się o nowe zakupy oraz liczne dary. Eksponaty prezentowane są w salach ekspozycji stałej i na licznych wystawach czasowych.
W zbiorach głównych muzeum wymienić należy m.in zbiór broni palnej, zbiór broni siecznej, zbiór umundurowania i oporządzenia żołnierskiego, zbiór oporządzenia jeździeckiego, zbiór weksyliow, pieczęci i instrumentów muzycznych, kolekcję falerystyczną, zbiór uzbrojenia ochronnego, broni drzewcowej, obuchowej i miotajęcej. Szczególnie interesujący jest zbiór sprzętu wojskowego, który zawiera ok. 4000 zabytków i obejmuje obiekty ważne do ukazania funkcjonowania wojska, choć w mniejszym stopniu używane w ekspozycji. Są to: sprzęt łączności - radiostacje, telefony polowe, łącznice, dalekopisy, sprzęt saperski (w tym kolekcja min), sprzęt optyczny, medyczny i kwatermistrzowski. Prawie w całości prezentowany jest w ekspozycji sprzęt ciężki-pojazdy, broń pancerna i lotnictwo.
Muzeum jest doskonałym zapleczem do pracy naukowej i konserwatorskiej. Liczne opracowania autorstwa jego pracowników i innych badaczy, poświęcone dziejom oręża i zagadnieniom konserwacji militariów, publikowane są w wydawanym przez muzeum periodyku "Muzealnictwo Wojskowe".
Charakter zbiorów oraz wyspecjalizowana kadra pracowników, czyni z tej placówki także ważny ośrodek informacyjno-konsultacyjny. Muzeum utrzymuje kontakty z pokrewnymi placówkami w kraju i poza jego granicami. Jest także członkiem Polskiego Narodowego Komitetu Międzynarodowej Rady Muzeów ICOM działającego pod patronatem UNESCO.

Muzeum wychodzi ze swoimi propozycjami do szkół oraz instytucji. Proponuje m.in. lekcje muzealne dla młodzieży szkolnej (w tym zajęcia dla osób niepełnosprawnych), oprowadzanie z tlumaczeniem na język obcy, konsultacje naukowe i konserwatorskie, spotkania kombatanckie, ślubowania i alerty harcerskie, organizację promocji książek, organizację konkursów historycznych dla młodzieży, praktyki studenckie.

W muzeum spośród eksponatów lotniczych znajdują się m.in. An 2p, I25 PZL Iryda, Ił 10, Jak 9p, Mi 2, Mi 8t, Pe 2.

Ze szczególnie interesujących naszych czytelnikow wystaw wymienić należy tę, która miała miejsce w muzeum w okresie 2003-2007. Była to wystawa pt. GENERAŁ BRYGADY PILOT STANISŁAW SKALSKI AS POLSKIEGO LOTNICTWA.

Stanisław Skalski urodził się 27 listopada 1915 r. w Kodymie, 100 km na północ od Odessy, na Ukrainie. Był jedynym dzieckiem Józefy i Szymona Skalskich. Skalscy szczęśliwie przetrwali zawieruchę I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej. Opuścili Kodymę i osiedli w miasteczku Dubno na Wołyniu. Tam, na dalekich kresach wschodnich, Stanisław Skalski spędził dzieciństwo i młodość. Wyrastał w okresie odzyskiwania przez Polskę niepodległości. Wielki wpływ na ukształtowanie jego charakteru i osobowości miało wychowanie rodzinne, a następnie szkoła. W Dubnie ukończył szkołę powszechną, a następnie w latach 1925-1933 Gimnazjum Realne im. Stanisława Konarskiego. To stamtąd wyniósł szlachetne wartości moralne i patriotyczne.



Oprac. na podst. strony internetowej muzeum
www.muzeumwp.pl
Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie

Krakowskie Muzeum Lotnictwa Polskiego sięga historią swego powstania roku 1963. Jego powstanie jest związane ze zorganizowaną w 1964 roku przez Aeroklub Krakowski wielką Wystawą Lotniczą. Eksponaty lotnicze, zwożone do Krakowa, były tu gromadzone już od momentu zakończenia II wojny światowej. W zamysłach już wcześniej było bowiem utworzenie muzeum.

Fot. Gabriel Giemza, wszelkie prawa zastrzeżone

Tak stworzone w Krakowie warunki pozwoliły na realizację tego zamierzenia. Jednak eksponaty wymagały renowacji technicznej. Właściwa historia Muzeum Lotnictwa Polskiego rozpoczyna się po zakończeniu wystawy lotniczej w 1964 roku. Dzięki zgromadzonym wówczas zbiorom, zorganizowany zostaje Ośrodek Ekspozycji Sprzętu Lotniczego przy Aeroklubie Krakowskim. W roku 1971 wzrasta ranga Muzeum. Ówczesne Ministerstwo Komunikacji nadaje mu nową osobowość prawną.




Muzeum zajmuje mały fragment terenu i część obiektów dawnego lotniska wojskowego Rakowice-Czyżyny, jednego z najstarszych w Europie i w Polsce. W 1912 roku dowództwo austriackie utworzyło na tym terenie Flugpark 7 razem z całym zapleczem technicznym. W 1917 roku lotnisko na Rakowicach stało się jednym z punktów etapowych pierwszej w Europie regularnej pocztowej linii lotniczej łączącej Wiedeń z Kijowem i Odessą. W dniach 30 i 31 października baza lotnicza przechodzi pod komendę polskich władz wojskowych, stając się tym samym pierwszym lotniskiem niepodległej Polski.
W okresie wojny polsko-bolszewickiej działała tutaj "I Niższa Szkoła Pilotów", której zadaniem było szkolenie pilotów dla szybko rozbudowającego się lotnictwa wojskowego. W połowie lat 20-tych polskie władze wojskowe podjęły decyzję o rozbudowie lotniska. W efekcie powstało drugie co do wielkości lotnisko w Polsce, zbombardowane w 1939 roku i w czasie wojny wykorzystywane przez niemiecką Luftwaffe.

Fot. Gabriel Giemza, wszelkie prawa zastrzeżone

Lotnisko Rakowice-Czyżyny zostaje zlikwidowane w 1963 roku. Jego część jest obecnie używana przez Muzeum. W jego skład wchodzą: hangar lotniczy i zaplecze garażowo-magazynowe.
Do zbiorow Muzeum zgromadzonych na ekspozycji należy obecnie: 176 samolotów, 7 śmigłowców, 22 szybowce, ponad 100 silników lotniczych. Niewątpliwą atrakcją muzeum są unikatowe na skalę światową, jedyne zachowane na świecie samoloty z okresu I wojny światowej: angielski Sopwith Camel, niemieckie LVG B.II i DFW C. V czy też rosyjską łódź latającą Grigorowicz M-15. Wśród cenniejszych eksponatów nalezy wymienić jedyne zachowane na świecie egzemplarze sławnego przedwojennego myśliwca PZL P. 11c, który we wrześniu 1939 bronił polskiego nieba.

Prócz samolotów można tu podziwiać szybowce, czy śmiglowce np. polskie eksperymentalne wiropłaty Gil i Trzmiel, czy SM-2 - modyfikacja licencyjnego Mi-1.
Krakowskie Muzeum Lotnictwa Polskiego posiada jedyną w kraju, oraz jedną z najciekawszych na świecie, kolekcję silników lotniczych. Pozwala to na prześledzenie jak zmieniał się napęd lotniczy na przestrzeni lat. Muzeum Lotnictwa Polskiego posiada pokaźną także bibliotekę, w której zgromadzono dotychczas ponad 7000 książek, 2500 instrukcji i 25000 czasopism o tematyce lotniczej.

Oprac. JW na podstawie informacji ze strony www.muzeumlotnictwa.pl




 


Gabriel Giemza,
wszelkie prawa zastrzeżone