Czas mi zakończyć „spacer” po bazach lotniczych II RP. Poznajmy historię ostatnich trzech. Będzie więc o Bazie Lotniczej Dęblin – Irena, Bazie Lotniczej Krosno i Bazie Małaszewicze. Jeżeli tym co napisałem przybliżyłem Czytelnikom jedną z kart nieznanej im historii polskich skrzydeł z biało – czerwoną szachownicą to. To będzie mi miło.

Do prac nad zorganizowaniem Bazy Lotniczej Dęblin – Irena przystąpiono w 1937 roku. Zagrożenie wybuchem wojny stawało się bardzo aktualne. Zachodni sąsiedzi Polski nie próżnowali. Tu nad Wisłą wybrani politycy i wojskowi zdawali sobie jasno sprawę z niebezpieczeństwa. Hitler i jego ludzie nie będą akceptowali narzuconego im porządku w Wersalu. 

Komendant bazy tworzonej z Centrum Wyszkolenia Lotnictwa Nr 1 zaczął swoją pracę od działań związanych z obroną przeciwlotniczą. Wiedział że samoloty z czarnymi krzyżami nie oszczędzą Dęblina. Postarał się żeby dowodzona przez niego Baza mogła otrzymać odpowiednio dużo karabinów i działek przeciwlotniczych. Żeby nie brakowało ukryć zabezpieczających przed bombami. 1 września gdy tylko na lotnisko dotarła wiadomość o ataku przystąpiono do rozśrodkowania stacjonujących samolotów. Wieczorem rozpoczęła się ewakuacja ludzi ( cywili i rodzin wojskowych ). Za tymczasowe locum miały posłużyć zabudowania okolicznych wsi. Nazajutrz przystąpiono do ewakuowania uczniów ( podchorążych ), personelu i wyposażenia szkoły. 3 września 1939 roku kontynuowano ewakuację ale bezpieczne miejsca dla sprzętu i ludzi były zlokalizowane o wiele dalej. Rzut kolejowy miał przewieść ludzi do Sokala a sprzęt do Krzemieńca. Luftwaffe nie próżnowało. Bomby unieruchomiły skutecznie obiekty towarzyszące dworcowi. Trzeba było przenieść załadunek w inne miejsce. Stąd 6 września odjechał transport kolejowy do Kołomyi. Nie zrezygnowano z rzutu kołowego. Samochody odjechały dwa dni później. Celem tej podróży były Brody. Dotarł do nich 18 września. Tu uległ podziałowi na mniejsze grupy. Te kierowały się w kierunku Brzeżan. Nie dotarł tam gdzie zmierza. 19 września kolumna została otoczona przez Rosjan. Polacy zostali wzięci do niewoli.

Baza Lotnicza Krosno, od jesieni 1938 r. była siedzibą przeniesionego tu Centrum Wyszkolenia Lotniczego Nr 2 z Bydgoszczy. Dlaczego tu postanowiono ją zlokalizować ? Chodziło przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa Szkole Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich. Placówka otrzymała dla siebie nowe budynki. Uczniowie z wykładowcami dostali dla siebie węzeł lotnisk: Krosno – Moderówka – Iwonicz. Wojna rzecz jasna nie oszczędziła tego miejsca. Bomby przeorały Krosno i Moderówkę. Straty były poważne i nie można było tych lekceważyć. Trzeba było pomyśleć o ewakuacji. Przystąpiono do niej od 4 do 9 września kierowano się na Łuck. Wydawało że się ten manewr uda. Niestety. Myśliwce i załogi bombowców strzelali i trafiali celnie. To co udało się uratować w Krośnie stracono w Łucku. Nocą z 12 na 13 września nadszedł rozkaz ewakuacji do Horodenki. W celu uniknięcia większych strat podzielono się na mniejsze grupy które wysłano na różne trasy. Grupa która korzystała z transportu kolejowego dotarła do Śniatynia. Tu 17 września przekroczyła granicę z Rumunią. Szczęście nie dopisało tych którzy poruszali się samochodami. Mało tego, taki sam los spotkał ostatni transport kolejowy. 17 września zostali otoczeni w rejonie Krzemieńca. Rosjanie wzięli sobie wrogich Polaków do niewoli. Jeńcy nie pogodzili się ze swoim losem. Spróbowali ucieczki. Ta udała się niewielu. Niestety, nie mogli przedostać się do „gościnnej” Rumunii. Poszukali innego wyjścia z tego tragicznego położenia. Wybrali granicę z Węgrami. Przeszli nią w nocy z 18 na 19 września.

Listę zamyka Baza Małaszewicze. Małaszewicze na lotniczej mapie Polski przedwojennej była najmłodszym obiektem. Lotnicy je otrzymali dla siebie na trzy miesiące przed wybuchem wojny. Małaszewicze miały być ośrodkiem szkolenia dla załóg bombowych. Tu w lipcu 1939 roku znalazła się eskadra ćwiczebno – bombowa. Przeniosła się z Warszawy – Okęcia. 1 września lądowało tu część samolotów również z Okęcia. Małaszewicze nie oszczędzały bombowce III Rzeszy. Naloty stały się codziennością. Żeby uniknąć strat część samolotów wojskowych i tych będących w posiadaniu PLL LOT przeleciała w okolice Pińska i Prużan, Na miejscu pozostała Komenda Bazy i rezerwiści ewakuowani z Bazy Lotniczej Nr 4. Czy nie myśleli o ewakuacji ? Jak najbardziej wiedzieli że tu gdzie są nie mogą zostać. 11 września przyszedł rozkaz ewakuować się do Kołomyi. Nie było im dane dotrzeć do celu. Transport dotarł do Tarnopola. Znalazł się w nim 17 września 1939 r. Tu „powitali” ich Rosjanie. Dalsza ewakuacja stała się niemożliwa. Kto mógł korzystał z własnej pomysłowości żeby przedostać się do Rumunii albo Węgier. Byli też tacy co zdecydowali się wrócić do domu. Żyli nadzieją że Francuzi przyjdą z tak bardzo potrzebną pomocą.

Konrad RYDOŁOWSKI