Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


W ostatnim czasie na pokazach lotniczych w naszym kraju, zobaczyć można coraz więcej zabytkowych samolotów. Są wśród nich nie tylko te, które odwiedzają nasz kraj gościnnie, ale co ważniejsze – również te latające po polskim niebie na co dzień. Są to między innymi CSS-13, TS-8 Bies, RWD-5R, DeHavilland Tiger Moth, DHC-1 Chipmunk, Auster Mk.IV, para T-6 Harvard, Boeing Stearman, czy też Jak-3M. Na początku 2018 roku sprowadzono do naszego kraju kolejny zabytkowy, wyjątkowy samolot – Jak-3U R2000 “Czech Ride”. Od razu wzbudził on duże zainteresowanie polskich miłośników lotnictwa.

 

Właścicielami i pilotami tej maszyny są Mateusz Strama (do niedawna współwłaściciel i pilot wspomnianego wcześniej Stearmana) oraz Piotr Kowalski. Obaj na co dzień zasiadają za sterami Boeingów 737.

 

W poniższym wywiadzie, opowiedzieli o historii Jaka-3U R2000 “Czech Ride”, procesie jego sprowadzenia do naszego kraju oraz o tym, jak lata się tym najmocniejszym i najszybszym samolotem o napędzie tłokowym na polskim niebie.

 

 

13675374_2-fot.KacperKolibowski.JPG

 

 

Dlaczeg właśnie Jak?

Mateusz Strama: Zawsze podobały mi się Jaki-11. Są szybkie, mają świetne osiągi, rasowy wygląd i latało na nich wielu polskich pilotów. Był to podstawowy samolot szkolenia zaawansowanego w Lotnictwie Polskim od 1949 roku. Odpowiednik Harvarda na zachodzie.

 

Piotr Kowalski: Zakochaliśmy się w tym samolocie od początku. Wcześniej widzieliśmy Jaka-11 z oryginalnym silnikiem. Ostatecznie tamten pomysł upadł z różnych powodów. A tak na prawdę, to zadecydował... przypadek, miłość do lotnictwa i zauroczenie naszym „Jaczkiem”.

13675383_3-fot.KacperKolibowski.JPG

 

 

Skąd sprowadziliście maszynę do Polski i jak wyglądał cały proces? Samolot przyleciał do nas na własnych skrzydłach? Gdzie na co dzień bazuje?

Mateusz Strama: Byliśmy blisko zakupu Jaka-11 w oryginalnej wersji. Problemy w komunikacji z właścicielem spowodowały jednak, że zaczęliśmy się rozglądać za czymś innym. Trafiliśmy na „Czech Ride’a”, poznaliśmy się z właścicielem i po wielu miesiącach negocjacji oraz poznawania samolotu dokonaliśmy zakupu. Przylecieliśmy naszym Jakiem z lotniska Les Mureaux pod Paryżem w kwietniu tego roku. Przy prędkości przelotowej ponad 400 km/h taki lot trwa ok. 3,5 godziny. Naszą bazą jest lotnisko Modlin. Dzięki przychylności firmy AMC, mamy świetne warunki do hangarowania oraz obsługi.

 

W którym roku samolot został wyprodukowany i jaka jest jego historia? Gdzie latał, zanim dzięki Wam trafił do naszego kraju?

Mateusz Strama: Nasz Jak został wyprodukowany w Czechach jako LET C-11 w 1956 roku. Następnie latał w siłach powietrznych Egiptu. W latach 90-tych pewien kolekcjoner zabytkowych samolotów z Francji zakupił kilkadziesiąt kadłubów od władz Egiptu. Większość odremontowanych Jaków-3 lub 11 pochodzi właśnie z tej grupy. Jak „Czech Ride” został wyremontowany w USA przez znanego pilota akrobacyjnego Dana McCue. Poświęcił on na remont 12000 godzin pracy. Samolot powrócił do konfiguracji prototypowego Jaka-3U, na podstawie którego zaprojektowano Jaka-11.

 

Skoro jest to Jak-11, to właściwie czemu nazywa się go Jakiem-3U?

Mateusz Strama: Pod koniec wojny zaprojektowano Jaka-3U z silnikiem ASz-82 o mocy 1800 koni mechanicznych. Miał to być myśliwiec szybszy, niż Jak-3 z rzędowym silnikiem Klimow. Jak-3U miał zwiększoną rozpiętość skrzydeł oraz wzmocnioną konstrukcję. Po wojnie na podstawie kadłuba Jaka-3U powstał projekt samolotu szkolnego Jak-11 z silnikiem ASz-21 o mocy 700 koni mechanicznych. Nasz Jak ma dużo bliżej do 3U, niż do 11-tki, dlatego uznaliśmy, że będziemy go opisywać jako Jak-3U R2000. Taką nazwę ma też w dokumentacji z budowy w USA.


Samolot brał udział w wyścigach lotniczych w USA. W związku z tym, został on nieco zmodyfikowany. Zmieniono przede wszystkim silnik. Możecie powiedzieć o nim coś więcej? Czy silnik poddano jakimś modyfikacjom na potrzeby wyścigów?

 

 

 

 

Mateusz Strama: Silnik, to Pratt & Whitney Twin Wasp R2000 o mocy 1450 koni mechanicznych, pochodzący z Douglasa DC-4. Jest to bardzo mocny zespół napędowy, jak na ten płatowiec. „Czech Ride” osiągnął średnią prędkość w Reno w okolicach 350 mil na godzinę.

Silnik, to jedyna modyfikacja, jakiej dokonano w tym samolocie, czy zmieniono coś jeszcze?

Mateusz Strama: Poza silnikiem wymieniono także śmigło na pochodzące - tak jak i silnik - z DC-4. Wymieniono pneumatykę na system hydrauliczny, hamulce na tarczowe, dodano zachodnią awionikę, oszklenie kabiny z wersji solo, chowane tylne koło. Zamontowano też system do wytwarzania dymu.

 

Czy maszyna ma jakieś sukcesy, rekordy na koncie?

Mateusz Strama: „Czech Ride” wygrał nagrodę „Best Warbird” na pokazach Oskosh w 1990 roku oraz zajął 3-cie miejsce w wyścigach Reno Air Race w roku 1999.

 

Jak lata się tym najmocniejszym i najszybszym samolotem o napędzie tłokowym w Polsce?

Mateusz Strama: Samolot jest najmocmiejszy w Polsce, to prawda. Jeżeli chodzi o prędkość maksymalną to podobne wartości osiąga Jak-3, stacjonujący na Bemowie. Wrażenia z lotu takim samolotem nawet cięzko opisać. Bez problemu rozpędza się do 500 km/h. Prędkość maksymalna to 640 km/h. Do tego jest bardzo zwrotny i stabilny w każdej fazie lotu. Jest to spełnienie marzeń dla pilota. Każda minuta lotu to ogromne przeżycie i wielki przywilej.

Piotr Kowalski: Jak się lata? 30 minut zastępuje kilka godzin na C206 czy Beechu Baronie, a tak naprawdę nie da się tego porównać. Obydwaj dysponowaliśmy różnym doświadczeniem zanim pchnęliśmy manetkę do przodu w naszym Jaku. Mateusz latał dużo na Stearmanie, latał na Harvardzie, szkolił się na nim w USA, sporo latał na Huskim, holował szybowce w Nowym Targu. Ja za to miałem okazję polatać kilkaset godzin na An-2, plus trochę na Maul’u i Cubie mojego kuzyna Marka Masalskiego (szkoląc mnie na Cuba dużo mi pokazał – dzięki Marek). Oczywiście niezapomnianymi godzinami były loty na Steramanie dzięki uprzejmości Mateusza. Nigdy nie zapomnę powrotu z pokazów w Krośnie. Piękny lot.

 

 

 

 

Zabawa zaczyna się po zajęciu miejsca w kabinie. Pierwsze wrażenie – „... nic tutaj nie widać, silnik zasłania wszystko”. Start? Można to zrobić na wiele sposobów. Nie ma potrzeby stosowania pełnej mocy. Z długich pasów można startować na dużo mniejszej mocy niż z krótkich. Samolot nie lubi dużych kątów natarcia i wolno się z nich rozpędza, jest wtedy „miękki na sterach” i nie chce lecieć. Po starcie, schowaniu podwozia, ustawieniu parametrów jest to marzenie pilota. Na przelocie możne sterować nogami i dwoma palcami, jest niesamowicie czuły. Przy „kosiaku”, powyżej 250 KIAS czuć, że to ciężka i szybka maszyna. Można bez problemu zamknąć wario po pociągnięciu drążka po kosiaku (a wariometr mamy „tylko” do 6000 stóp na minutę). Duże wrażenie dają przeloty ~ 300 KIAS. Samolot bardzo powoli zwalnia, duży silnik gwiazdowy nie lubi małych ustawień mocy oraz częstych i szybkich zmian mocy. Do lądowania podchodzimy 120 mil na godzinę, po przyziemieniu trzeba pilnować kierunku, bo bardzo szybko i łatwo z niego ucieka. Niedawno dowiedzieliśmy się od jednego z czołowych pilotów “warbirdów” w Europie, że Jak jest samolotem, który wg. niego wymaga najmniej sił na sterach w czasie latania. Człowiek ten latał również naszym samolotem.

 

Samolot jest bez wątpienia unikatowy. Jak wygląda kwestia jego eksploatacji? Czy zdobycie dodatkowych, zapasowych części nie stanowi problemu?

Mateusz Strama: Większość części zamiennych jest dostępna w USA, tam jest jeszcze sporo silników serii Twin Wasp. Jeżeli chodzi o części płatowca to mamy kilka zaprzyjaźnionych miejsc, gdzie możemy je dostać. Nie ukrywam, że eksploatacja myśliwca z lat 50-tych jest bardzo droga i czasochłonna.

 

Tegoroczny, właściwie zakończony już sezon lotniczy był pierwszym, można powiedzieć - premierowym sezonem Jaka-3U R2000 na polskim niebie. Biorąc pod uwagę ten fakt, jak go oceniacie? Które z tegorocznych pokazów uważacie za najbardziej udane?

Mateusz Strama: Sezon był udany, lataliśmy na większości pokazów w Polsce oraz mieliśmy kilka zaproszeń do Czech i na Słowację. Samolot spisywał się bardzo dobrze, nigdy nas nie zawiódł. W tym roku wiele imprez stało na wysokim poziomie. Bardzo nam się podobało na Aerobaltic w Gdyni, czy w Świdniku.

 

Samolot można było oglądać w tym roku nie tylko w pokazach solowych, ale w kilku przypadkach, także w parze z Arturem Kielakiem i jego XA-41. Jak doszło do tego, że postanowiliście wykonywać wspólne pokazy? Co w przypadku latania w ciasnym szyku z maszyną akrobacyjną było najtrudniejsze?

Mateusz Strama: Z Arturem znamy się od kilku lat i to on wpadł na pomysł wspólnego pokazu. Najtrudniej zgrać prędkości obu samolotów. Dla nas 170 węzłów to mało, a dla XA-41 to prędkość maksymalna w poziomie.

 

Czy w przyszłym roku również będziemy mogli oglądać oba samoloty w parze?

Mateusz Strama: Mam nadzieję, że tak. Planujemy urozmaicić pokaz o dodatkowe elementy. Chcemy także wykonywać pokazy solo, które lepiej pokazują możliwości tej maszyny.

 

Czytając chociażby wpisy i komentarze na facebookowym fanpage'u samolotu – yak3.pl, nie trudno zauważyć, że samolot od razu zrobił wrażenie na polskich entuzjastach lotnictwa.

Mateusz Strama: Tak, samolot wzbudził duże zainteresowanie, co nas cieszy. Latanie nim to ogromna przyjemność, którą chcemy się dzielić z innymi.

 

Czy macie już plany odnośnie udziału samolotu w pokazach lotniczych w przyszłym roku?

Mateusz Strama: W przyszłym roku planujemy udział w pokazach w Polsce, mamy już kilka zaproszeń. Chcemy również polecieć na kilka imprez w krajach ościennych.

 

Miłośnikom lotnictwa, pozostaje poczekać do przyszłego roku, aby znów móc podziwiać ten piękny i wyjątkowy samolot, jakim bez wątpienia jest Jak-3U R2000 “Czech Ride”. Jednocześnie możemy cieszyć się, że w Polsce są tacy ludzie, jak Piotr Kowalski i Mateusz Strama, którzy sprowadzają do naszego kraju zabytkowe, unikatowe samoloty, pozwalając nam cieszyć się ich widokiem.

 

Żródło: Wywiad/Zdjęcia Kacper Kolibowski