Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/13/12041631_DSC_0210.JPGPo ponurym i przeciągającym się okresie zimowym nastała wiosna, a wraz z nią - ku uciesze wszystkich entuzjastów awiacji, kolejny sezon lotniczy obfitujący w blisko trzydzieści zaplanowanych w Polsce imprez o tej tematyce. Jedną z pierwszych, była Lotnicza Majówka Iława 2018.Ten mazurski, podniebny festiwal, to impreza nietypowa. Przede wszystkim z racji miejsca, w którym się odbywa. Niewiele jest w naszym kraju pokazów lotniczych, które nie przebiegają nad lotniskiem, a nad zbiornikiem wodnym. Do tej pory, praktycznie jedynymi, organizowanymi w Polsce imprezami lotniczymi tego typu, były Mazury Air Show i Płocki Piknik Lotniczy. W ubiegłym roku do tego grona dołączyła Lotnicza Majówka w Iławie organizowana nad jeziorem Jeziorak, która od razu wzbudziła duże zainteresowanie i zyskała liczne grono sympatyków. Już podczas pierwszej edycji, organizatorom świetnie udało się połączyć wydarzenie o charakterze otwartego pikniku rodzinnego z nie byle jakimi pokazami lotniczymi.

Już wtedy na iławskim niebie można było podziwiać maszyny reprezentujące praktycznie każdy rodzaj lotnictwa. Zabytkowe i współczesne, również ponaddźwiękowe. Od ultralight'ów, przez samoloty tzw. lotnictwa ogólnego i akrobacyjnena wojskowych kończąc. Na ziemi nie zabrakło atrakcji. Były stoiska z gadżetami o tematyce awiacji, wystawy, strefa grup rekonstrukcji historycznej, strefa wojska, w której można było obejrzeć sprzęt, jakim dysponuje oraz rozrywka dla najmłodszych. Zadbano, aby goście odwiedzający teren imprezy nie byli głodni. Krótko rzecz ujmując, organizatorom udało się zmieścić „w pigułce” atrakcje przeważnie zarezerwowane dla znacznie większych, powietrznych widowisk. Wszystko to dało pozytywny rezultat, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że mowa o pierwszej edycji. Efekt był na tyle dobry, że można było zadać sobie pytanie - Czy za rok odbędzie się kolejna?

 

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050701_DSC_0005.JPG

 

Na odpowiedź nie trzeba było czekać zbyt długo. Na początku tego roku w mediach zaczęły pojawiać się pierwsze wieści o kolejnej odsłonie pikniku lotniczego w Iławie. Wkrótce organizatorzy zaczęli wyjawiać szczegóły dotyczące poszczególnych atrakcji oraz samolotów, które tym razem będzie można zobaczyć nad tym mazurskim miastem. Z każdą kolejną informacją, impreza zapowiadała się coraz bardziej interesująco.

12 maja 2018 roku odbyła się Lotnicza Majówka Iława 2018. Podobnie jak rok temu, nad Jeziorak przybyło wielu miłośników awiacji nie tylko z okolicy, ale z całego kraju. Jednak tym razem zjawiło się ich jeszcze więcej. Pod względem organizacyjnym, impreza nie różniła się zbytnio od edycji sprzed roku. Kwestię komunikacyjną, dotyczącą dotarcia na pokazy lotnicze, po raz kolejny rozwiązano bez zarzutu. Dla tych, którzy postanowili wybrać się do Iławy samochodem, dojazd do miasta, jak i samego miejsca pokazów nie wiązał się ze zbytnim staniem w korkach. Dla zmotoryzowanych, organizatorzy zapewnili mnóstwo miejsc parkingowych w całej okolicy, a znalezienie wolnego miejsca do postawienia samochodu, nawet tuż przy miejscu odbywania się pikniku lotniczego, nie stanowiło większego wyzwania. Dodatkowo w dniu imprezy uruchomiono specjalnie oznakowane linie autobusowe obejmujące praktycznie całe miasto i bezpłatnie dowożące gości bezpośrednio na miejsce.

Analogicznie do pierwszej edycji, także tym razem wstęp na Lotniczą Majówkę w Iławie był wolny. Wachlarz atrakcji naziemnych czekających na gości prezentował się podobnie, jak rok temu. Był on jednak bardziej rozwinięty. Na terenie znajdującym się wzdłuż dzikiej plaży nad Jeziorakiem, oprócz stoisk z gadżetami i pamiątkami lotniczymi oraz punktów promujących przeróżne firmy i instytucje, znajdowało się również stoisko Radia Zet, z którego prowadzono audycję na żywo. Były również dwie wystawy poświęcone historii Polskich Sił Powietrznych. Jedną z nich, było stoisko Fundacji Pamięci Polskich Pilotów Walczących w Kraju i na Obczyźnie im. Dywizjonu 303. W miejscu tym, znajdował się również punkt promocyjny filmu „Dywizjon 303”, który już w tym roku wejdzie na ekrany kin. W związku z tym w trakcie Lotniczej Majówki zaprezentowano trailer filmu oraz część materiałów z planu filmowego. Drugą wystawą dotyczącą historii polskiego lotnictwa, było stoisko Muzeum Dywizjonu 303 im. ppłk. pil. Jana Zumbacha. Na stoisku tym można było zobaczyć część eksponatów, m.in. mundury i wyposażenie pilotów Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie. Przy stoisku wzrok przykuwał wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju samochód - Aston Martin w barwach wzorowanych na tych, jakie nosił Spitfire Jana Zumbacha, włącznie z charakterystycznym wizerunkiem Kaczora Donalda. Nie zabrakło też przedstawicieli rekonstrukcji historycznej. Grupa Rangers Lead The Way przedstawiła gościom umundurowanie i wyposażenie, jakim dysponowała znana, amerykańska jednostka Rangersów w okresie II Wojny Światowej. Swoje uzbrojenie zaprezentowali też prawdziwi, współcześni żołnierze między innymi z 20. Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej oraz 42. Batalionu Lekkiej Piechoty w Morągu. Na tej stosunkowo niewielkiej przestrzeni, na której organizowana jest Lotnicza Majówka, znalazło się również coś dla miłośników miniaturowego lotnictwa. A to za sprawą modelarzy, którzy w postaci wystawy zdalnie sterowanych modeli samolotów, będących swego rodzaju małymi, latającymi dziełami sztuki zademonstrowali swój kunszt. Dodatkowo w sali konferencyjnej Grand Hotelu Tiffi odbyło się spotkanie z Kapitanem Pilotem Tadeuszem Wroną, który zasłynął kilka lat temu wręcz perfekcyjnie wykonanym, awaryjnym lądowaniem bez podwozia samolotem Boeing 767 na warszawskim lotnisku Okęcie. Organizatorzy zadbali również o najmłodszych gości. Dla dzieci przewidziano szereg atrakcji w postaci m.in. warsztatów robienia samolotów z papieru, ozdabiania latawców, czy też konkursu na najlepszy plakat Lotniczej Majówki. Aby zadbać o najważniejsze potrzeby uczestników, oddano do ich dyspozycji stoiska gastronomiczne oraz sanitarne.

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050719_DSC_0883.JPG

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050713_DSC_0547.JPG

 

Największe emocje wśród tych, którzy przybyli tego dnia do Iławy, budziło jednak to, co mogli zobaczyć na niebie. Po raz kolejny nad urokliwym Jeziorakiem zaroiło się od samolotów najróżniejszych typów. Były dwupłatowce – w tym jedyna w Polsce, latająca replika pierwszowojennego Nieuporta 11.

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050703_DSC_0050.JPG

 

Mały, choć bardzo rasowy Hatz CB-1 napędzany gwiazdowym silnikiem Rotec R3600 oraz przepiękny, żółty DeHavilland Tiger Moth w malowaniu Royal Air Force z powietrznej kolekcji Jacka Mainki. Statki powietrzne klasy ultralekkiej reprezentował Aveko VL-3 Sprint o niezwykle dynamicznej sylwetce oraz wiatrakowce ZEN-1 z grupy „57-my Team”, której piloci wykonali bardzo ciekawy pokaz, pełen mijanek i „gonitw” ze smugaczami. Momentami trochę przypominało to sceny z filmu o przygodach Jamesa Bonda.

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050718_DSC_0852.JPG

 

Nie zabrakło również samolotów iście wszechstronnych, jak Christen A-1 Husky na baloniastych okołach do lądowania w terenie oraz dwóch legendarnych już za sprawą swojej wielozadaniowości, zabytkowych górnopłatów Piper Cub. Para ta, dzięki różnym malowaniom – cywilnemu
i wojskowemu, podczas wspólnego pokazu dodatkowo podkreśliła szerokie spektrum zastosowania maszyn tego typu.

 

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050708_DSC_0032.JPG

 

 

Z kolei piloci grupy Cellfast Flying Team udowodnili, że dynamiczne latanie w ciasnej formacji, nie jest zarezerwowane tylko dla zespołów akrobacyjnych. Trzema samolotami z rodziny Morane-Saulnier Rallye, wykonali oni pokaz zawierający między innymi efektowne rozejścia. Na iławskim niebie zaprezentowali się także prawdziwi specjaliści w dziedzinie akrobacji lotniczej.

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050704_DSC_0090.JPG

 

Wspaniały, bardzo widowiskowy pokaz w agresywnym, charakterystycznym dla siebie stylu wykonał Artur Kielak w swoim XA-41 w słynnym już malowaniu upamiętniającym pilotów 303 Dywizjonu Myśliwskiego. Pilot wykonał lot na najwyższym poziomie, pełen gwałtownych manewrów, dużych przeciążeń i niskich przelotów nad taflą jeziora. Oprócz pokazu solowego, ten znany z latania w formacji z MiGiem-29 pilot w Iławie wykonał lot w parze z inną, również nietypową maszyną. Mowa o niedawno sprowadzonym do naszego kraju samolocie Jak-3U. Egzemplarzu, który napędzany jest amerykańskim silnikiem gwiazdowym Pratt & Whitney R-2000 i ma za sobą starty w słynnych wyścigach lotniczych Reno Air Races. Obecnie, to najszybszy i najmocniejszy samolot o napędzie tłokowym na polskim niebie. W trakcie Lotniczej Majówki, za jego sterami zasiadał Mateusz Strama, którego do tej pory widywaliśmy na pokazach lotniczych w kabinie dwupłatowego klasyka, Boeinga Stearmana.

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050712_DSC_0478.JPG

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050710_DSC_0409.JPG

 

Oprócz wspólnego lotu z Arturem Kielakiem, podczas którego oba samoloty przedstawiły między innymi mijanki i efektowne rozejścia, Jaka-3U można było zobaczyć również solo. Mimo, że jego pokaz nie obfitował w skomplikowane ewolucje, to jednak robił wrażenie. „Czech Ride” - bo taki przydomek nosi Jak, lata naprawdę szybko, a ryk jego czternastocylindrowego silnika w układzie „podwójnej gwiazdy” przyprawia o dreszcze. Warto w tym miejscu podkreślić, że był to jeden z pierwszych pokazów tego samolotu na naszym niebie. Innym pilotem akrobacyjnym, który podgrzewał atmosferę nad Jeziorakiem był Marek Choim zasiadający za sterami charakterystycznie pomalowanej, „wyszczerzonej” Extry 330SC. Jego lot był również imponujący. Po raz kolejny, precyzyjnie wykonywane manewry i figury budziły uznanie wśród obserwatorów. Na uwagę zasługuje fakt, że samolot Marka Choima, jako jedyny spośród tych, które latały tego dnia nad Iławą, miał zamontowane dodatkowe wytwornice dymu na końcówkach skrzydeł, co czyniło jego pokaz jeszcze bardziej wyjątkowym. Swego rodzaju kontrast dla akrobacji indywidualnej, stanowił występ Grupy Żelazny, której piloci przedstawili kunszt pilotażu w formacji. Zespół ten zawitał do Iławy w składzie trzech samolotów – Extry 330LC i dwóch Zlinów 50 LS. Fakt, że w swoich pokazach wykorzystuje on różne typy samolotów, dodatkowo czyni go wyjątkowym i charakterystycznym. Pomimo różnic technicznych pomiędzy samolotami, piloci są świetnie zgrani, co przekłada się na niezwykle efektowne pokazy.

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050707_DSC_0305.JPG

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050716_DSC_0814.JPG

 

W tym miejscu należy wspomnieć, że w bieżącym roku, nasz kraj obchodzi setną rocznicę odzyskania Niepodległości, a Polskie Lotnictwo Wojskowe, stulecie swojego istnienia. Aby uhonorować te wydarzenia, Grupa Akrobacyjna Żelazny, za pomocą smugaczy swoich maszyn, „namalowała” na iławskim niebie symbol Polski Walczącej, co zrobiło ogromne wrażenie na obserwatorach. W trakcie Lotniczej Majówki, można było zobaczyć lidera wyżej wymienionej grupy, Wojciecha Krupę, także w pokazie akrobacji indywidualnej. Aby uczcić wyżej wymienione rocznice związane z historią Polski, organizatorzy Lotniczej Majówki zaprosili do Iławy kilka unikatowych, niespotykanych w naszym kraju, zabytkowych samolotów, których historia jest dość ściśle powiązana z historią Polskich Sił Powietrznych.

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050705_DSC_0291.JPG

 

Oprócz wspomnianego wcześniej Tiger Motha, nad Jeziorakiem pojawiła się również para treningowych samolotów z okresu II Wojny Światowej, T-6 Harvard w charakterystycznych, żółtych, szkoleniowych malowaniach Brytyjskich Sił Powietrznych, Royal Air Force z czasów II Wojny Światowej. Jeden z egzemplarzy, to również maszyna należąca do lotniczej kolekcji Jacka Mainki, który zasiadał za jego sterami. Drugi pilotował Marcin Kubrak. Swoistym podkreśleniem związku tych maszyn z historią polskiego lotnictwa jest fakt, że obie, podobnie, jak i wspomniany Tiger Moth na bokach kadłuba, tuż pod kabiną posiadają symbole biało-czerwonej szachownicy. Harvardy świetnie zaprezentowały się w powietrzu latając skrzydło w skrzydło, prawie, jak za dawnych czasów, kiedy szkolili się na nich alianccy, a w tym także i polscy piloci, aby następnie zasiąść za sterami myśliwców. I właśnie jedna z takich maszyn, była niekwestionowaną gwiazdą tegorocznej Lotniczej Majówki w Iławie. Mowa o samolocie Supermarine Spitfire. Ten podstawowy myśliwiec Brytyjskich Królewskich Sił Powietrznych z okresu II WŚ, to prawdziwa, lotnicza ikona tego okresu, bardzo silnie związany również z historią naszego lotnictwa tamtych czasów. Walczyli nimi piloci właściwie wszystkich dywizjonów myśliwskich Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie.

 

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/13/12041627_DSC_0186.JPG

 

 

Samolot, który gościł w Iławie to Spitfire Mk.XVIe o numerze TE184 - jeden z najbardziej znanych, latających dziś egzemplarzy myśliwca tego typu. Został wyprodukowany na początku 1945 roku, a pierwszą jednostką, do której przydzielono go 30 maja tego samego roku była 9. Jednostka Remontowa (No.9 Maintenance Unit) RAF-u w Cosford. Całą swoją wojskową karierę do lat 70, Spitfire ten spędził w jednostkach remontowych i szkolnych. Tak więc nie posiada on historii bojowej, co wcale nie wpływa negatywnie na jego wyjątkowość. Co więcej, być może właśnie dlatego można go dziś oglądać na pokazach lotniczych praktycznie w całej Europie. Obecnie samolot posiada historyczne oznaczenia 127. Dywizjonu RAF i należy do organizacji o nazwie Biggin Hill Heritage Hangar, zajmującej się przywracaniem Spitfire'ów do stanu lotnego. Pilotem maszyny, który przyleciał nią również do Iławy, jest Stephen Stead, jeden z najbardziej znanych, dzisiejszych pilotów Spitfire'ów i innych zabytkowych maszyn, tzw. „warbirdów”. Przez kilka minut nad Iławą rozbrzmiewał ryk legendarnego silnika Rolls-Royce Merlin, podczas gdy Spitfire wykonywał serię efektownych i szybkich przelotów. W trakcie pokazu, zebrani nad brzegiem Jezioraka widzowie, mogli podziwiać legendarną, ikoniczną wręcz sylwetkę tego historycznego myśliwca. Jej widok na polskim niebie z pewnością wzbudził duże emocje w niejednym miłośniku lotnictwa.

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050714_DSC_0342.JPG

 

Jako ostatnie, podczas Lotniczej Majówki 2018 w Iławie, zaprezentowały się współczesne maszyny odrzutowe Polskich Sił Powietrznych. Nad całą okolicą zrobiło się naprawdę głośno za sprawą naddźwiękowego MiGa-29 z 22.

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050709_DSC_0389.JPG

 

Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku, którego pilot w niezwykle dynamiczny sposób zaprezentował możliwości manewrowe tej maszyny. Chwilę później, znakomity pokaz wykonał Zespół Akrobacyjny Biało-Czerwone Iskry z 41. Bazy Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie, latający samolotami szkolnymi TS-11 Iskra, po którym lotnicza część majówki dobiegła końca. Finałem całej imprezy był wieczorny koncert znanego zespołu Enej na boisku przy Centrum Turystyczno-Rekreacyjnym, nieopodal miejsca, gdzie odbywały się pokazy lotnicze.

 

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/6/14/12050717_DSC_0913.JPG

 

I tak właśnie Lotnicza Majówka Iława 2018 przeszła do historii. Inicjatorom po raz kolejny udało się kapitalnie połączyć imprez miejską o charakterze rodzinnym z naprawdę atrakcyjnym piknikiem lotniczym. Całość zorganizowano i przeprowadzono niemalże wzorowo. Jedynym mankamentem był brak nagłośnienia rozstawionego wzdłuż plaży, który zdecydowanie polepszyłby odbiór pokazów przez zgromadzoną publiczność. Tym bardziej, że wydarzenie komentował znany i ceniony komentator pokazów lotniczych, Tomasz Białoszewski, mający doświadczenie w relacjonowaniu tak dużych imprez, jak Międzynarodowe Air Show w Radomiu. Jednak nie jest to rzecz, której nie dałoby się nadrobić w przyszłości przy organizacji kolejnych edycji wydarzenia. Podsumowując – Lotnicza Majówka Iława 2018 była bardzo udanym początkiem sezonu pokazów lotniczych w Polsce. Na tyle udanym, że można sobie zadać pytanie – Czy mamy do czynienia z początkiem serii kolejnych, świetnych pokazów lotniczych w kraju? Cóż... Dwie dotychczasowe edycje pokazały, że zdecydowanie jest to impreza z potencjałem i istnieje duża szansa na to, że wpisze się ona w kalendarz corocznych wydarzeń lotniczych w naszym kraju na dłużej. Pozostaje nam jedynie czekać na zaproszenie do udziału w trzeciej edycji.

Autor: Kacper Kolibowski