Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Rok po zakończeniu I wojny światowej daje się zauważyć pojawienie się i rozwój nowego sposobu komunikowania się ludzi inowego sportu. Jest nim pojawienie się lotnictwa komunikacyjnego i lotnictwa sportowego. Przyczyn tego jest wiele. Balony i sterowce wolno odlatują w cień. Niebo dla siebie zdobywa samolot. Po wojnie mamy ( co może brzmi dziwnie ) nadmiar pilotów i samolotów.Skąd te nadwyżki ? Pochodzą ze zdemobilizowanych armii.

 

         Powstają śmiałe plany pokonania drogą powietrzną przy użyciu samolotu wielkiej wody jaką jest z całą pewnością Ocean Atlantycki. Jest rozgrywanych wiele imprez o mniejszym zasięgu. Obejmują one Stary i Nowy Kontynent. Głównym bohaterem tych widowisk jest nie tak dawno skonstruowany wynalazek dwóch Amerykanów, samolot ( 1903 r. ). Konstrukcja cięższa od powietrza i zaopatrzona w silnik. Samolot posłuszny woli człowieka siedzącego za jego sterem.  

 

       Polska, która 11 listopada 1918 r. odzyskała niepodległość nie ma żadnych lotniczych tradycji. Są jednak ludzie. Nie brakuje im energii. Między tymi zapaleńcami są ci, którzy jeszcze nie tak dawno latali w obcych armiach. Obcych, które 123 lata temu dokonały rozbioru Polski. Teraz kiedy zakończyła się noc zaborów włączają się w odbudowę kraju. Nie brakuje im zapału dla nowego sposobu komunikowania się i sportu. Oczywiście jest też najliczniejsza grupa. To wszyscy ci, którzy byli na miejscu w zniewolonym kraju. Będąc w nim myśleli o lotnictwie. Co ono może dać niepodległej ojczyźnie.

 

             Z myślą o rozwoju polskiego lotnictwa we Włoszech zostają  zakupione dwa samoloty. Są to Ansaldo i Balilla. Mają być budowane tu nad Wisłą. Do kraju drogą powietrzną sprowadza je dwóch poruczników Rayski i Pawlikowski. W dwa lata później to jest w 1922 r. wtedy już major Rayski z kapitanem Filipowiczem uczestniczy w Międzynarodowych Zawodach Lotniczych. Startują na samolocie Breguet XIV. Zajmują czwarte miejsce. Polska na przełomie lat 1922/23 jest widownią zawodów o puchar ministra spraw wojskowych. Początkowo w tych zawodach uczestniczą tylko piloci służący w wojsku.

 

       Alpy. Ta przeszkoda dla naszych rodaków jest wyzwaniem, której stawiają czoła. Cztery lata po tym jak przeleciał nad nimi Rayski pokonuje je w identyczny sposób pułkownik Serednicki. Nie leci sam. Prowadzi eskadrę Potezów XIV. Rok po nim pojawia się nad Alpami generał Zagórski i jego ludzie. Jeszcze w tym samym roku pułkownik pilot Rayski i mechanik samolotowy sierżant Kubiak startuje do lotu na trasie: Paryż – Madryt – Casablanca – Tunis – Ateny – Istambuł. Ich Breguet XIX ma do pokonania blisko 8 000 km. Ten samolot ale z inną załogą, porucznik pilot Orliński z sierżantem Kubiakiem startuje do lotu Warszawa – Tokio – Warszawa.

 

        W syrenim grodzie, Warszawie lotnisko  w tamtych dniach znajdowało się na Polu Mokotowskim. Dzisiaj to miejsce nosi nazwę Parku im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. W Warszawie 1909 r. przy Stowarzyszeniu Techników powstało „Koło Awiatów”. Nie działało  długo. Po dwóch latach zostało rozwiązane. Władzom carskim nie podobało się to źródło polskości. Ale przez lata swojego działania zapisało piękną kartę w dziejach polskiego lotnictwa. To właśnie w tym miejscu miały miejsce pierwsze pokazy lotnicze. To właśnie w tym czasie została zawiązana spółka „Awiata”. Jej działacze za cel postawili sobie zorganizowanie szkoły pilotów i warsztatów lotniczych na terenie miasta. Władze carskie wyraziły zgodę. Polacy dostali na piętnaście lat możliwość korzystania z Pola Mokotowskiego. Zgodę cofnięto już po dwóch. Nie były to lata zmarnowane. Wybudowali hangary, warsztaty i budynki administracyjne.  Za sprawą powstałej „Awiaty” Warszawa stała się bliższa nie tylko lotniczej Europie. Miasto otrzymało lotnisko, które z nim losy do 1944 roku. Nim wylądowały tu pierwsze samoloty, użytkownikami tego miejsca były konie. Tutejszy hipodrom powstał w 1870 roku. Pierwsze pokazy lotnicze w syrenim grodzie miały miejsce w 1909 i 1910 roku.

 

       Orliński wylądował w Tokio 5 września 1926 r. Polacy są witani i goszczeni przez przedstawicieli Aeroklubu Cesarskiego. Po siedmiu dniach spędzonych w Krainie Wschodzącego Słońca wracają  tą samą drogą ( lotem ) do Polski. Lądują w Warszawie 23 września. Powrót nie odbył się bez przygód. Jedną z nich było uszkodzenie samolotu. Miało to miejsce w czasie międzylądowania w małym miasteczku Byrka. Gwałtowny podmuch wiatru rzucił samolot na płot. W wyniku tego został uszkodzony prawy dolny płat i śmigło. Tylko pomysłowość mechanika spowodowała, że rodacy mogli kontynuować lot powrotny. Kubiak obwiązał śmigło drutem, końcówkę lewego skrzydła zwyczajnie uciął. Ten zabieg czyli odcięcie pozwoliło na zachowanie symetrii.

 

      Za sprawą lotu Orlińskiego z Kubiakiem oczy świata zwróciły się w stronę Polski. To nie za bardzo znane wcześniej państwo Europy włączyło się do lotniczego wyścigu.

 

      Z chwilą gdy została reaktywowana działalność Politechnika Warszawska rozpoczęła działalność Sekcja Lotnicza Koła Mechaników Studentów PW. Na początku działający w niej ograniczają się do pracy propagandowej. Prowadzą odczyty. Później przystępują do bardziej poważniejszych działań. Konstruują szybowce i samoloty. W piwnicach Politechniki Warszawskiej powstał dzisiaj już z całą pewnością zapomniany ID – 2. Jego konstruktorem był inżynier Drzewiecki. Powstał  RW – 1 wspólne dzieło dwójki inżynierów Rogalskiego i Wigury. Z chwilą przyłączenia się do tej dwójki przyjaciół Drzewieckiego narodziła się rodzina płatowców, która przeszła do historii jako RWD.

 

      Sukcesy polskich spadkobierców Ikara zachęcają innych rodaków do większego zainteresowania lotnictwem. Polacy chcą latać. Może tylko na samym początku latania nie traktują jako zawód. Chcą latać amatorsko. To do nich wyciąga pomocną dłoń Liga Obrony Powietrznej Państwa później znana pod nazwą Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Za jej sprawą ukazują się liczne materiały propagandowe propagujące lotnictwo. To one sprawiają, że przybywa z każdym dniem więcej ludzi dowiadujących się o powietrznych wyczynach rodaków. Przybywa entuzjastów. Na rynku wydawniczym pojawia się  prasa lotnicza. Powstają aerokluby akademickie, kluby i stowarzyszenia lotnicze. Niestety te działania natrafiają na przeszkodę. Przeszkoda jest bardzo poważna. Jest nią brak wystarczających finansów. Sytuacja ulega lekkiej poprawie w 1927 roku.

 

      W 1927 roku powstaje Aeroklub Rzeczypospolitej Polskiej. W oparciu o umowę podpisaną z aeroklubami akademickimi i klubami, które zostają podporządkowane ARP daje się odczuć lekką poprawę finansów. Ten zabieg pozwala również na reprezentowanie Polski w imprezach międzynarodowych. W kraju ogranicza się do kontrolowania działalności miejscowych placówek. Aerokluby akademickie stają się klubami regionalnymi. Te zapewniają naszym rodakom tamtych dni pierwsze starty. Młodzież połyka lotniczego bakcyla. Do latania potrzeba samolotów. W hangarach aeroklubowych jest pewna ilość samolotów. Skąd pochodzą ? Są darami od tych, którzy służą bogu wojny, Marsowi. Dar jest nieco kłopotliwy. Dlaczego ? Dlatego, że samoloty bardziej się nadają na złom niż do latania. Taki stan rzeczy nie odstrasza od podniebnych przygód.  Zarząd Główny LOPP nie czeka z założonymi rękami. Wychodzi do młodych. Nie tylko organizuje ale także finansuje w 1927 r. I Krajowy Konkurs Awionetek. Na starcie staje siedem maszyn. Startuje sześć. Chyba to może być bardzo wymownym świadectwem co jest udziałem naszego lotnictwa sportowego tamtych dni. LOPP dokłada pieniędzy niezbędnych do rozbudowy lotnisk i zakupu nowych samolotów. Tylko że jeszcze nie pora aby na polskich lotniskach zagościła większa ilość samolotów polskiej konstrukcji.

 

       Są pieniądze na wyjazdy zagraniczne. Kto wyjeżdża ? Wyjeżdża nasza kadra inżynierska. Inżynierowie jadą na stypendia do Francji. Podnoszą swoje kwalifikacje. Te są przecież niezbędne. To czym dysponują nie za bardzo odbiega od światowych wymogów. Czasem je przewyższa. W kraju powstają Doświadczalne Warsztaty Lotnicze. Z pieniędzy które są przystępuje się do budowy szkoły lotniczej w Bydgoszczy. Placówka ma kształcić mechaników. Zostaje rozegrany następny konkurs awionetek. Teraz na starcie staje trzynaście samolotów. Są czynione przygotowania do kolejnego. Ma być rozegrany w 1930 r. Impreza zmienia nazwę na Krajowy Konkurs Samolotów Turystycznych. Konkurs organizowana jest przez osiem lat. W ostatnim roku na starcie melduje się blisko czterdzieści maszyn. Czy nie jest to bardzo wymowne  Przecież to jedno z lepszych świadectw dla polskiego sportu samolotowego II Rzeczypospolitej Prężności i popularności nowej sportowej dyscypliny sportowej. Tej, która jeszcze nie tak dawno nie była znana tu nad Wisłą. Cały czas musimy pamiętać o jednym. Pierwszy kontrolowany lot człowieka maszyną cięższą od powietrza ale posłuszną jego woli miał miejsce w 1903 r.  

 

Konrad Rydołowski