Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Jan Bury – Burzymski urodził się w dawnym Mińsku Litewskim a obecnie Mińsku ( stolica Białorusi ) 5 lipca 1915 r. Na skutek zmian politycznych w tamtejszej Europie jego rodzice byli zmuszeni opuścić Mińsk. Miasto zostało włączone do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich ( Białoruska Socjalistyczna Republika Radziecka ). Rodzice zamieszkali w okolicach Wołomina.

 

Jan po zdaniu egzaminu dojrzałości jako ochotnik wstąpił do wojska. Początkowo uczył się w Szkole Podchorążych Piechoty aby z tej przenieść się do Szkoły Podchorążych Lotnictwa.  Od  maja do sierpnia 1938 r. przebywał w Grudziądzu. Był słuchaczem kursu pilotów myśliwskich.  Tego samego roku w połowie października był promowany na stopień oficerski. Po uzyskaniu tego został przydzielony do 152. Eskadry Myśliwskiej. Eskadra wchodziła w skład 5. Pułku Lotniczego w Lidzie.  Razem ze swoją eskadrą brał udział w obronie nieba nad Polską w pamiętnym wrześniu 1939 r. Osłaniał z powietrza działania Armii „Modlin”.
Pierwszego dnia wojny w czasie pierwszego lotu bojowego brał udział w walce z bombowcami zagrażającymi Warszawie. Do walki doszło pod Jabłonną. Po walce Jan zameldował o zestrzeleniu nieprzyjacielskiego  He – 111. Dwa dni później będąc dowódcą klucza atakował balon obserwacyjny. Nim doleciał do celu związał się w walce z Me – 109. Balon nie został zestrzelony. Dzień później osłaniał „Karasie” które atakowały wrogą kolumnę pancerną w okolicach Ciechanowa. W czasie powrotu na własne lotnisko, znów miał spotkanie z… balonem obserwacyjnym. Nie pozostawił go samemu sobie. Oddał celną serię. Balon poszedł do ziemi. 9 września 1939 r. w rejonie Lublina dowodził kluczem, który zmierzył się z myśliwcami Luftwaffe. Przeciwnikami polskiej trójki były Me - 110. Efektem tego starcia było uszkodzenie jednego Niemca. Wróg nie chybił. Strzelał na tyle dobrze, że Jan musiał przerwać walkę.

18 września przekroczył granicę Polski z Rumunią. Przez Rumunię, Jugosławię i Grecję, dotarł do Francji. Znalazł się w niej 17 października 1939 r. Tu u spadkobierców Napoleona przeszedł szkolenie w Tuluzie i Montpellier. Niestety, nie miał okazji do walki. 21 czerwca 1940 r. opuścił Francję. Opuścił w locie do Afryki. Leciał do Algieru. Niestety nie było mu sądzone lądowanie na pasie. W jego samolocie zabrakło paliwa. Samolot wodował. Do lądu musiał dopłynąć o własnych siłach. Po skończonej „przygodzie” z Afryką ruszył w dalszą drogę. Nie myślał o złożeniu broni. Spieszył do Wielkiej Brytanii. Tu na Wyspie Ostatniej Nadziei 9 września 1940 r. został przydzielony do polskiego 307 „Lwowskiego” Dywizjonu Myśliwskiego Nocnego. Odszedł z niego na własną prośbę. 2 października 1940 r. został  odkomenderowany do 5 OTU. Z niego został przeniesiony do innego polskiego dywizjonu. Znalazł się wśród lotników osławionego 303 Dywizjonu Myśliwskiego. Do ostatniego lotu wystartował 24 października 1940 r. Zginął wykonując lot treningowy w okolicach lotniska Leconfield. Został pochowany na miejscowym cmentarzu.

Konrad RYDOŁOWSKI