Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Roman Rosołowski

Roman Rosołowski urodził się 12 listopada 1919 r. w Fordonie dzisiaj to dzielnica Bydgoszczy. Po ukończeniu nauki szkolnej wybrał, że swoją przyszłość zwiąże z wojskiem. Wynikało to między innymi z tego, że w czasie nauki działał w lotniczym oddziale drużyny harcerskiej. Jak postanowił tak uczynił.

Wstąpił w 1935 r. do Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich. Nie miał do niej za daleko. Szkoła mieściła się w Bydgoszczy. Szkołę ukończył jako strzelec samolotowy radiotelegrafista w 1938 r. Jeszcze tego samego roku został przydzielony do 213 eskadry ćwiczebnej wchodzącej w skład 1. Pułku Lotniczego. Stacjonował w syrenim grodzie. To tu przeszedł kurs dla strzelców radiotelegrafistów. Po jego zakończeniu w stopniu kaprala został przeniesiony do 217 eskadry bombowej.

Z chwilą ogłoszenia mobilizacji eskadra przebazowała na lotnisko w Podlodowie. 3 dnia działań wojennych zajęła lądowisko w okolicach Węgrowa ( Stara Wieś ). 4 września 1939 r. weszła do walki. Prowadziła bombardowania i loty na rozpoznanie. 8 września Roman razem z kolegami wrócił do Podlodowa. 9 września znalazł się na wschodzie Polski w okolicach Kowla. 10 września został przeniesiony do jednej z dwóch eskadr XV Dyonu Bombowego. Była to mianowicie 216 eskadra bombowa. 14 września brał udział w locie na bombardowanie niemieckich pancerników w rejonie Zamościa. Po zrzuceniu bomb jego „Łoś” w drodze powrotnej na lotnisko został ostrzelany przez nieprzyjacielską artylerię przeciwlotniczą. Nie sądzone mu było wrócić do siebie. Pilot z braku paliwa lądował przymusowo w miejscowości Mukoszyn koło Kamienia Koszyrskiego. Załoga po naradzie zdecydowali, że jeden z lotników ruszy do eskadry po pomoc. Trzej pozostali poczekają na niego. Po trzech dniach zamiast spodziewanej pomocy nasi lotnicy zobaczyli na niebie nie biało – czerwone – szachownice a czerwone gwiazdy. Podjęli szybką decyzję. Sami zdobędą niezbędną benzynę i dołączą do dywizjonu. Wystartowali na oparach. Nie dolecieli daleko od miejsca startu. Lądowali w pobliżu Wielkiej Głuszy. Tu znaleźli upragnioną benzynę. Radość trwała krótko. Benzyna samochodowa nie nadawała się jako paliwo do samolotu. Co gorsza trafili na ewakuujące się nasze oddziały wojskowe i policjantów. Wspólnie dotarli do Kamienia Koszyrskiego. Z tego razem z grupką żołnierzy 213 eskadry bombowej ruszyli do Warszawy. Nie dotarli do niej. 20 września zostali otoczeni przez Niemców i wzięci do niewoli.

Roman jako jeniec początkowo trafił do obozu jenieckiego w Radomiu. Z niego został wywieziony dalej. Znalazł się w głębi III Rzeszy. Trafił do Stalagu Stalag III A w Luckenwalde, a następnie do Stalagu XII A w Limburg an der Lahn, aby ostatecznie trafić do Stalagu XII C położonego w Wiebelsheim. W 1941 r. został wysłany na roboty przymusowe w okolice Koblencji. Później został przeniesiony w inne miejsce. Tam doczekał się wyzwolenia przez 8 Armię Amerykańską. Po wyzwoleniu z podobnymi sobie znalazł się w Luksemburgu. Pracował w UNRRA. Do jego zadań należało zaopatrywanie w żywność przesiedleńców i organizowanie transportów repatriantów do Polski.

Wrócił do Polski. Pracował w Polskich Liniach Lotniczych „LOT" w Warszawie na Okęciu. Odpowiadał za sprowadzanie na lotnisko samolotów i udzielanie zgody na ich starty i lądowania. Odszedł z pracy na własną prośbę w kwietniu 1947 r. Przeniósł się na identyczne stanowisko do Bydgoszczy. Nie za bardzo chciał siedzieć na ziemi. Składał podania o przydział do personelu latającego. Daremnie. W tym czasie nad Polską trwał stalinowski terror popierany przez co bardziej gorliwych Polaków wobec tych, którzy przybyli z Zachodu. Roman był częstym „gościem” pracowników Urzędu Bezpieczeństwa. Sytuacja się zmieniła po październiku 1956 r. W 1960 r. otrzymał wypowiedzenie z pracy w PLL „LOT". Rozpoczął pracę po za lotnictwem. Poza pracą zawodową był zatrudniony na pół etatu w Lidze Obrony Kraju. Jako instruktor przygotowywał przedpoborowych do służby w wojskach łączności. W 1980 r. odszedł na emeryturę.

Będąc radiotelegrafistą pozostał wierny łączności. Zajmował się krótkofalarstwem. Nie zapomniał o lotnictwie. Był autorem artykułów historycznych publikowanych w prasie miejscowej i tej wydawanej przez Stowarzyszenie Lotników Polskich. Swoje zbiory przekazał do Muzeum Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Współpracował ze Studenckim Kołem Naukowym Lotników przy Instytucie Lotnictwa Politechniki Rzeszowskiej. Organizował zjazdy absolwentów Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich. Porucznik Roman Rosołowski zmarł 20 kwietnia 2013 r. w Bydgoszczy. Tu w mieście nad Brdą także został pochowany.

                                                                                              Konrad RYDOŁOWSKI