Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


PiotrowskiZ cyklu „Okiem lotnika” - rozmowa z Panem Marcinem Piotrowskim, pilotem z uprawnieniami PPL(A), który planuje latać zawodowo. O trudnościach i możliwościach w lotnictwie cywilnym  rozmawiała Barbara Szydłowska.

 

 

Witam Panie Marcinie, dziękuję bardzo za to, że możemy chwilę porozmawiać, skąd u Pana zainteresowanie lotnictwem?

 

Latać chciałem zawsze jak tyko sięgnę pamięcią. Nie mam w rodzinie żadnych korzeni lotniczych, ani mój dziadek, ani tata nigdy nie latali. To jest raczej instynkt, który mnie pchał w tym kierunku. Samoloty od zawsze mnie pasjonowały, nawet nie pamiętam w którym momencie się to wszystko zaczęło. Latanie jest dla mnie taką samą naturalną potrzebą jak jedzenie, czy sen.

 

Czy jak większość pilotów zaczynał Pan od Aeroklubu?

 

Pochodzę z małej miejscowości, gdzie nie było aeroklubu, najbliższy był w Olsztynie, a nie miałem jak dojeżdżać. Myślałem o szkole w Dęblinie, ale tak się złożyło, że skończyłem inne studia. Do lotnictwa wróciłem przez przypadek. W pewnym momencie życia rozpocząłem pracę w PLL LOT, jako steward i do dziś pamiętam moment, w którym usiadłem po raz pierwszy w kokpicie Boeinga 737 podczas lądowania. W tej samej chwili wszystko we mnie odżyło i właśnie wtedy decydowałem, że zmieniam dotychczasowe życie i biorę się za licencję. To był dla mnie przełomowy moment.

 

Rozumiem, czyli wtedy zdecydował Pan, że chce latać zawodowo?

 

Tak, przygoda z LOT-em sprawiła, że moje marzenia powróciły i zdecydowałem, że zrobię licencję zawodową i będę latać. Obecnie jestem po kursie ATPL(A). Zostało mi zdać 14 przedmiotów i rozpocząć praktyką lotniczą do licencji zawodowej.

 

No właśnie, a czym kierował się Pan przy wyborze szkoły latania, na rynku jest szeroki wybór, jakie były główne przesłanki?

 

Wybór nie był łatwy. Mam kolegę, który również lata i właśnie jego się poradziłem. Przy kursie na PPL(A) podstawowym czynnikiem była dla mnie odległość lotniska od miejsca zamieszkania. W początkowym stadium nauki bardzo jest ważne, żeby móc jak najszybciej znaleźć się na lotnisku. Uczeń-pilot ma ograniczony czas lotu dziennie, więc jechanie kilkuset kilometrów tylko po to żeby móc polatać przez pół godziny zupełnie się nie kalkuluje, później w trakcie budowania nalotu, sprawa jest znacznie łatwiejsza.

 

Czyli skończył Pan obecnie teoretyczny kurs ATPL(A), ile czasu przewiduje Pan na zaliczenie wszystkich 14 egzaminów w ULC?

 

Średnio egzaminy zdaje się od 6 miesięcy do roku, w praktyce może to oczywiście potrwać dłużej. Ja przyjąłem sobie rok czasu na zdanie egzaminów po zakończeniu kursu.

 

Jak Pan widzi siebie Pan za kilka lat?

 

Chcę latać zawodowo, nie mam jeszcze wybranej linii dla której chciałbym pracować, ale na pewno chciałbym już wtedy latać jako pilot na prawym fotelu. Dodatkowo planuję zrobić uprawnienia instruktorskie, żeby móc szkolić w małym lotnictwie. Jeśli czas i umiejętności pozwolą, to również chciałbym pracować w szkołach lotniczych, prowadzić kursy, także... planów mam trochę.

 

Zatem jest Pan tak naprawdę na początku swojej lotniczej ścieżki, jak wielu innych marzących o lataniu. Z jakimi problemami najczęściej mogą się spotykać osoby, które jeszcze nie latają zawodowo, cały czas się szkolą i zdobywają potrzebny nalot?

 

Tak naprawdę najtrudniejsze jest zrobienie PPL-ki, zajmuje najwięcej czasu, młody pilot poznaje zupełnie nowe środowisko, a latanie nie jest naturalnym środowiskiem dla człowieka. Najtrudniej jest chyba pogodzić pracę z nauka. PPL-ka najczęściej zajmuje około roku, znam przypadki, że nawet 4 lata.

 

Czy czas to jedyna trudność?

 

Po uzyskaniu licencji turystycznej pojawiają się także kolejne przeszkody. Po pierwsze aspekt finansowy, w Polsce latanie nadal jest bardzo drogie, w Stanach jest to co najmniej ¼ taniej, chociaż te ceny i tak trochę spadły dzięki większej ilości szkół i wzrostowi konkurencji. Jednak nadal zrobienie ATPL(A) w Polsce, to koszt ponad 100 000 zł. A druga kwestia to zdrowie, trzeba przejść niezbędne badania lekarskie, na szczęście wymogi są nieco obniżone. Historie, że piloci nie mogą mieć nawet wypełnienia stomatologicznego należą już do mitów. Słyszałem o przypadku pilota, który latał z protezą nogi. Nie mniej jednak nie ukrywajmy, lotnicy bardzo muszą dbać o siebie.

 

No dobrze, a czy zakłada Pan, że się nie uda, że nie będzie odpowiedniego nalotu i pracy, co wtedy?

Nie zakładam takiej opcji. Aczkolwiek jestem świadomy, że może być problem ze zdobyciem pracy. Wiem, że na rynku jest mnóstwo pilotów, z dużym nalotem, którzy szukają ofert. Ale lotnictwo na pewno będzie się rozwijać, ludzie nagle nie przestaną latać, zatem jedyną kwestią jest tylko i wyłącznie czas. Wiem, że jeśli będę mieć licencję, to na pewno się uda, jestem optymistą.

 

Czego serdecznie Panu życzę. A co doradziłby Pan wszystkim tym, którzy myślą o lataniu, ale nie chcą zaczynać obawiając się rozczarowania?

 

Jeżeli ktoś myśli poważnie o lataniu i naprawdę czuje, że to jest to, co chciałby robić, to nie należy się zastanawiać. Ostatecznie lepiej jest żałować w życiu tego że coś się zrobiło, niż tego, czego się nie zrobiło.

 

Dobrze powiedziane. Proszę jeszcze dokończyć:

 

Latanie jest jak... narkotyk

Najpiękniejszy samolot to... DC 3

Chcę być pilotem bo... to kocham.

 

Dziękuje serdecznie za rozmowę.

 

 

Rozmawiała Barbara Szydłowska