|
Dla przemysłu lotniczego rok 2011 był rekordowy zarówno pod względem produkcji, jak i liczby zamówień, która w porównaniu z 2010 r. wzrosła dwukrotnie.
Po raz pierwszy w swojej historii przełamana została symboliczna bariera produkcji 1000 sztuk samolotów (ściśle - 1011), co oznacza roczny wzrost o 4 proc. Jednocześnie zamówienia netto wzrosły dwukrotnie, osiągając poziom 2224 samolotów, gwarantując solidny poziom produkcji na najbliższe siedem albo osiem lat.
Większa sprzedaż tego przemysłu napędzana była silną ekspansją azjatyckich i bliskowschodnich linii lotniczych, które rozwijają się i zwiększają swoje możliwości przewozowe. Dobra passa branży wynika również z pojawienia się na rynku samolotów, które zużywają do 15 proc. mniej paliwa i emitują mniej dwutlenku węgla.
W dużo gorszej sytuacji znajdują się linie lotnicze. Choć ich obroty wzrosły w 2011 roku o 10 proc. - do blisko 500 mld dolarów, to tylko częściowo wynikało to z większych przewozów pasażerów (wzrost o 6 proc.), a dużym stopniu ze wzrostu cen (+4 proc.). Branża musiała się zmierzyć z problemem rosnących cen paliw (+40 proc.), co doprowadziło do obniżenia marż i spadku zysku operacyjnego. Np. tradycyjne amerykańskie linie lotnicze, których średnia marża spadła w 2011 r. o połowę (do 0,6 proc.), zdołały częściowo zrekompensować wysokie koszty paliwa, podnosząc ceny aż o 8,4 proc. W Europie średnia marża tradycyjnych linii lotniczych (z wyłączeniem tanich linii) spadła w 2011 r. trzykrotnie, do zaledwie 0,3 proc., pomimo wzrostu ruchu lotniczego o 8,1 proc. Wobec zaciętej konkurencji ze strony firm z Bliskiego Wschodu, linie europejskie nie mogły ratować się zmianami polityki cenowej i podniosły ceny biletów zaledwie o 1,9 proc.
Według szacunków, globalne spowolnienie gospodarcze będzie miało negatywny wpływ na ruch lotniczy w tym roku, który w efekcie wzrośnie tylko o 3 proc.
wnp.pl |
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.