Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


   images   Kiedy do brzegów Wielkiej Brytanii dopływał pierwszy transport z ewakuowanymi z Francji polskimi spadkobiercami Ikara w służbie Marsa trwały rozmowy prowadzone przez stronę polską z brytyjską. Rozmawiano na temat umowy lotniczej. Wstęp do niej został zrobiony wcześniej, bo w Paryżu 25 października 1939 r.

     Wtedy 25 października 1939 r. na Kontynencie i teraz na Wyspie nie były to łatwe rozmowy. Trudnością, problemem była na przykład weryfikacja stopni czy mianowanie na stopnie oficerskie. Przeszkodą było stanowisko generała Władysława Sikorskiego. Generał żądał aby jednostki polskiego lotnictwa które znajdą się na terenie Wielkiej Brytanii były w pełni samodzielną siłą zbrojną Rzeczypospolitej Polskiej.

Siłą pod dowództwem i zwierzchnictwem ( naczelnym zwierzchnictwem ) polskim. Wtedy we Francji w Paryżu przed jej kapitulacją ustalono, że nabór do lotnictwa będzie się odbywał na zasadzie podległości żołnierzy zasadom ochotniczej służby kontraktowej. Nie było do przyjęcia przez stronę polską. Notabene ten stan został zniesiony dzień po 5 sierpnia 1940 r. kiedy to została podpisana umowa angielsko – polska dotycząca utworzenia Polskich Sił Zbrojnych. Te według niej składały się z Armii, Marynarki i Lotnictwa. Tyle mówiła i stanowiła  umowa ogólna ( Anglo – Polish Agreement ). Do niej został załączony tekst umowy lotniczej czyli Aneks nr 1 ( Apppendix I Relating to the Polish Air Force ). 

   Rozmowy, rozmowami, wojna trwała i nic nie wskazywało na jej koniec. Do brzegów Wyspy zdążały transporty z ewakuowanymi żołnierzami. Między tymi byli lotnicy. Pierwszy transport z Polami zdążył dobić do Wielkiej Brytanii. Lotnicy zostali wyokrętowani w Sheerness – on – Sea. Z niego przetransportowani do Royal Air Force Station Eastchurch. To tu utworzono pod dowództwem brytyjskim centrum szkolenia naziemnego naszych rodaków. Szkolenie w powietrzu dla personelu latającego odbywało się w innych ośrodkach prowadzonych przez gościnnych gospodarzy. Ponieważ Royal Air Force Station Eastchurch przestała spełniać wymagania stawiane przed takim obiektem postanowiono o przeniesieniu placówki w inne miejsce. Wybrano dla niej Blackpool. To niebawem stało się centrum lotnictwa polskiego.

       W ostatnich dniach maja generał Sikorski otrzymał list od premiera rządu Jej Królewskiej Mości to jest Churchilla  w którym ten przedstawił co jest możliwe do zrobienia przez jego rodaków dla przyjętych Polaków. Chodziło rzecz jasna o tych, którzy są związani w walce z III Rzeszą. Premier w swoim liście nie zapomniał o lotnikach. Dołączył projekt umowy dotyczącej możliwości sformowania polskiego lotnictwa które mogło by działać w składzie Royal Air Force. Nasz generał po zapoznaniu się z treścią listu i projektu. 11 czerwca 1940 r.  złożył podpis pod projektem. Kiedy go składał sytuacja we Francji sytuacja nie była korzystna dla synów Albionu, naszych rodaków wspierających ich w walce a także samych Francuzów. Potomkowie Napoleona I Bonaparte rozpoczęli rozmowy z wrogiem o… zawarciu pokoju. Znamy ich finał.

       5 sierpnia 1940 r. została podpisana umowa angielsko – polska o której była mowa wcześniej. Określała między innymi prawa i obowiązki, porządkowała sprawy umundurowania czy też malowania znaków przynależności na samolotach. W swojej części ogólnej zawierała postanowienia że w ramach Royal Air Force zostaną utworzonej jednostki Polish Air Force ( Polskich Sił Powietrznych ) na zasadach przyjętych w Królewskich Siłach Powietrznych. Natomiast jednym z pierwszych punktów umowy lotniczej (  Apppendix I Relating to the Polish Air Force ) obie strony postanowiły o utworzeniu – 2 dywizjonów myśliwskich,

- 4 dywizjonów bombowych,

- 1 dywizjonu współpracy z armią.

Dywizjony miały powstać w miarę możliwości szybko. Skąd nagle wyniknął ten pośpiech ? Wyniknął z nieciekawej sytuacji, która miała miejsce po drugiej stronie Kanału La Manche. Straty w ludziach i sprzęcie były na tyle dotkliwe, że wymagały uzupełnień. O ile łatwiej było sobie poradzić z samolotami to brakowało ludzi. Ludzi o mającym odpowiednie doświadczenie pozwalające na to żeby siąść za sterami i nawiązać walkę z nieprzyjacielem.

      Co do dalszych dywizjonów strony zadecydowały, że te w miarę zaistniałej sytuacji będą powstawały na zasadzie wzajemnych uzgodnień. Przy tym nie zapomniano o czymś tak istotnym jak zaopatrzenie i remonty samolotów a także szkoleniu personelu. Powstałe już dywizjony i te mające powstać w tych kwestiach będą obsługiwane przez Royal Air Force.

      Po zniesieniu tak dla naszych lotników niekorzystnych zasad obowiązujących w Volunteer Reserwe, rycerze spod znaku biało – czerwonej szachownicy składali tylko jedną przysięgę. Nota bene była to polska przysięga. Lotnictwo polskie kadrowo zostało podporządkowane Naczelnemu Dowództwu Polskich Sił Zbrojnych poprzez Inspektorat Polskich Sił Powietrznych. Odpowiedzialność za sprawy materiałowe i operacyjne spoczywała w rękach Dowództwa Królewskich Sił Powietrznych. Łączność między Naczelnym Dowództwem Polskich Sił Zbrojnych i dowództwem Królewskich Sił Powietrznych, polskimi jednostkami działającymi w składzie Królewskich Sił Powietrznych i polskim personelem mającym przydział do jednostek brytyjskich miał zapewnić powołany nowy osobny organ. Był nim Inspektorat Generalny Polskich Sił Powietrzny. Ten z biegiem czasu stał się dowództwem lotnictwa. Lotnictwo stało się samodzielną bronią.

      Francja padła. Wódz III Rzeszy szykował się do inwazji Wyspy. Luftwaffe nie próżnowała. Brytyjczycy przystąpili do działań obronnych. Już w lipcu zaczęto tworzyć dwa pierwsze dywizjony bombowe i jeden myśliwski. Miesiąc później powstał jeden dywizjon myśliwski i jeden dywizjon bombowy.

PSP

 

      Rycerze biało – czerwonej szachownicy nie próżnowali. Stanęli wśród Brytyjskich kolegów aby bronić Wyspę Ostatniej Nadziei przed inwazją. Niszczyli barki desantowe zgromadzone we francuskich portach po drugiej stronie Kanału. Prowadzili powietrzne pojedynki z myśliwcami wroga. Pozbawiali floty atakującego przeciwnika bombowców. Najlepszym przykładem zaangażowania polskich lotników była powietrzna Bitwa o Wielką Brytanię.

      Nasi lotnicy nie tylko walczyli z bronią. Bronili gościnnego nieba swoją pracą w hangarach lotnisk, zakładach produkcyjnych samoloty ( i nie tylko ) a także stojąc przy deskach kreślarskich w biurach projektów. Podnosili swoją edukację we własnych ośrodkach kształcenia i szkołach lotniczych. Tym samym udowadnialiśmy światu, że Polska nie zginęła.nasze.artykuly.PSP.WM.01

 

   Mają rację ci wszyscy, którzy dostrzegają zaistniały paradoks. Na czym ten polega ? Polska, która nie tak dawno, bo rok temu przegrała walkę z Niemcami liczyła na pomoc ze strony Brytyjczyków. Tej się niestety nie doczekała. Natomiast po roku pospieszyła zagrożonej Wielkiej Brytanii pospieszyła na ratunek. Polacy czego nie można zaprzeczyć byli w tamtych dniach najbardziej liczną grupą narodowościową po gospodarzach zaangażowaną w Królewskich Silach Powietrznych.  Trzeba o tym przypominać. Obojętnie ile lat minęło i minie od tamtych dni. Nie można zapomnieć.

                                                                                                                        Konrad RYDOŁOWSKI