Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Andrzej Kupczak

    Andrzej Kupczak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

Regulamin

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


1 1 1 1 1 Rating 3.00 (2 Votes)

Morane Saulnier MS 406 30 września 1939 r. internowany prezydent Polski Ignacy Mościcki przekazuje władzę w ręce prezydenta na emigracji Władysława Raczkiewicza. Ten powierza stanowisko prezesa Rady Ministrów i tekę Ministra Spraw Wojskowych generałowi Władysławowi Sikorskiemu. Rząd pod przewodnictwem generała Sikorskiego zaczyna swoją działalność poza Polską we Francji w jej stolicy Paryżu. 7 listopada 1939 r. generał Sikorski zostaje mianowany Naczelnym Wodzem Polskich Sil Zbrojnych.  

       W połowie października Ministerstwo Spraw Wojskowych opracowało odpowiedni plan zakładający utworzenie naszego wojska ( Polskich Sił Zbrojnych ). Przy pracy korzystano z nie tak doświadczeń jakimi były działania Wojny Obronnej zakończonej przed miesiącem i koncepcji jaką przedstawił obecny minister spraw wojskowych. Zakładano, że tworzenie Polskich Sił Zbrojnych będzie odbywało przy wydatnym zaangażowaniu pomocy Francji i częściowym Wielkiej Brytanii. Znaleziono rozwiązanie dla wojsk lądowych. W przypadku innych rodzajów wojsk uznano, że w pierwszej kolejności trzeba zająć się przywróceniem do działania lotnictwa. Postanowiono, że nad Sekwaną i Tamizą zostanie sformowanych od 15 do 20 eskadr. W tym celu prowadzono rozmowy z przedstawicielami Armee de l` Air i Royal Air Force. Ich finał miał miejsce 25 października 1939 r. w Paryżu. Na spotkaniu w Sztabie Głównym Armee de l` Air strona zainteresowana to jest polska przedstawiła stany osobowe personelu lotniczego. Ilu na daną chwilę według jej rozeznania przebywa na gościnnej ziemi francuskiej: pilotów, obserwatorów, strzelców, mechaników, podoficerów i oficerów a ilu można się spodziewać, tych którzy są w drodze.

       Generał Władysław Sikorski i część ludzi z nim związanych zdawał sobie sprawę jak ważną rolę ma do spełnienia dobrze wyposażone lotnictwo w służbie Marsa. Na braki kadrowe nie można było wtedy narzekać. Po przegranej we wrześniu 1939 r. lotnicy stanowili bardzo liczną grupę żołnierzy. Tak się złożyło, że w oparciu o wcześniejsze rozkazy znaleźli się na w miarę bezpieczni na granicy Polski z Rumunią.. Z jakim spotkali się przyjęciem ? To rzecz do dyskusji, pamiętać należy, że nie było powitań chlebem i solą. Nasi lotnicy zostali internowani. Rumuni znajdowali się pod czujnym okiem III Rzeszy. Tak samo się działo na Węgrzech. Nie wspomnę o podobnych zachowaniu na Litwie i Łotwie. A także na ziemiach, które zajęła Armia Czerwona lub należały do Związku Radzieckiego.  

       Rządzący Polska na emigracji postanowili, że odtworzenie polskiego lotnictwa wojskowego musi być poprzedzone bardzo szybką ewakuacją personelu latającego i naziemnego do Wielkiej Brytanii. Dlaczego tam ? Dlatego, że w przeciwieństwie do Francuzów Royal Air Force przewyższało Armee d` l` Air technicznie i organizacyjnie. Francuzi trzymali się z niewielkimi modyfikacjami wzorców mających swoje zastosowanie w I wojnie światowej. Te zupełnie odbiegały od tych, które zostały użyte teraz w czasie działań bojowych.

     Od słów ważniejsze są czyny. Jeszcze we wrześniu nawiązano kontakt z Brytyjczykami. Przez attaché lotniczego w Bukareszcie zapytano czy rząd Jej Królewskiej Mości może przyjąć polskich lotników pod opiekę Royal Air Force. Odpowiedź przyszła pozytywna ale został postawiony warunek. Warunkiem było, że Polacy nie stworzą odrębnej grupy narodowej. Sytuacja na froncie spowodowała, że dalsze rozmowy odbyły się poza stolicą Rumunii. Ich miejscem stała się stolica Francji, Paryż. Brytyjczycy z właściwym sobie spokojem podchodzili do polskiego „problemu”. Nam się spieszyło. Wiedzieliśmy co oznacza kontakt z przedstawicielami III Rzeszy. Rumuni też nie mogli patrzeć przez palce na poczynania naszych rodaków. W oczekiwaniu na ostateczną decyzję z nad Tamizy postanowiono, że wszyscy polscy lotnicy zostaną zgromadzeni we Francji. Skorzystano że mimo wojny jeszcze nie zostały zamknięte polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne. Otrzymały one wytyczne – ułatwić przejazd polskim żołnierzy do Francji, - w pierwszej kolejności przyjmować personel lotniczy w każdej specjalności. Nie było to zadanie łatwe. Ale wiadomo nie ma rzeczy niemożliwych. Znaleziono w krótkim czasie sposoby aby usprawnić ewakuację. Zorganizowano sieć punktów przerzutu. Jedne były ogólnie znane inne pozostawały zakonspirowane. W końcu 1940 r. można było mówić o zorganizowanej siatce ewakuacyjnej. Tworzyło ją:

- siedem placówek kierowniczych,

- dwie placówki współpracujące,

- dwie placówki tranzytowe,

- trzy placówki odbiorcze

Ewakuacja odbywała się lądem ( drogi samochodowe i linie kolejowe ) i wodą ( morzem ). Najwięcej naszych lotników zostało ewakuowanych drogą morską. Każdy z nas interesujący się losami rycerzy biało – czerwonej szachownicy pewnie słyszał ( czytał ) o porcie w Balcziku na terenie Rumunii, Pireusie w Grecji czy Splicie położonym w Jugosławii. Statki z tak oryginalnymi pasażerami płynęły do Marsylii. Po drodze zawijały do portów Syrii, Libii, Palestyny i Egiptu. Po przybyciu pasażerowie zostali wyokrętowani w Marsylii i kierowani do obozów zbornych znajdujących się m.in. w: Salon, Clermont Ferrand, Lyon – Bron.

         Co czekało na lotników ze strony naszego francuskiego sojusznika ? Smutna i szara rzeczywistość – rozczarowanie. Spadkobiercy cesarza Napoleona I Bonapartego nie byli odpowiednio przygotowani do przyjęcia polskich sojuszników. Na porządku dziennym występowały braki w zakwaterowaniu, w umundurowaniu, wyposażeniu i co najważniejsze w uzbrojeniu.

         25 października 1939 r. przedstawiciele naszego lotnictwa na spotkaniu w Sztabie Głównym zaproponowała utworzenie: 4 dywizjonów ( 2 myśliwskich i 2 bombowych ) w pierwszej kolejności a dalszych 3 – 4 w późniejszym terminie. Jednocześnie sugerowali aby utworzyć całość polskiego lotnictwa w oparciu o Royal Air Force na terenie Wielkiej Brytanii. Z tym że tam utworzone polskiego lotnictwo mogłoby być przerzucone z Wyspy na Kontynent to jest do Francji. Dlaczego chciano skorzystać z wzorów zaczerpniętych na ziemiach historycznego już Albionu ? Wspomniałem o tym wcześniej. Powtórzę raz jeszcze. Royal Air Force przewyższał pod względem technicznym i organizacyjnym to co oferowali przedstawiciele Armee d` l` Air Jednocześnie zwrócono uwagę, że będzie możliwość uzyskania uzupełnień kadrowych. Uzupełnienie przez ochotników zapewniłby punkt werbunkowy w Kanadzie. Ochotnicy rekrutowaliby się z tamtejszej Polonii ( amerykańskiej i kanadyjskiej ).

           Gospodarze z nad Sekwany wysłuchali to co mamy do powiedzenia i. I zasugerowali aby część ( połowę ) polskiego personelu pozostawić we Francji a część skierować do Wielkiej Brytanii. Uczestniczą w spotkaniu Brytyjczycy zgodzili się z przedmówcami. Zdawali sobie sprawę, że Polacy którzy nie wyjadą wzmocnią już walczących lotników. Brytyjczycy wiedząc o trudnościach Polaków jakie napotkali w punktach zbornych zgłosili, że ile mogą przyjąć na już personelu technicznego i służb pomocniczych. Reprezentanci Royal Air Force określi się wobec nas. Co mogą zaoferować na początek. Mogliśmy uzyskać:

- dwa dywizjony średnich bombowców,

- dwa dywizjony rezerwowe średnich bombowców,

Co do pozostałego personelu postanowiono, że decyzję zapadną w terminie późniejszym. Nie było to złe. Tylko, że nie może być idealnie. Wyspiarze stawiali warunek. Przyjmujemy was , ale w szeregi ochotniczej rezerwy naszego lotnictwa. Służąc w niej nie będziecie tworzyli odrębnych narodowych sił powietrznych. Rekrutacja do lotnictwa brytyjskiego będzie odbywała się na zasadach obowiązujących w Royal Air Force Voluntary Reserve. Na takie przedstawienie sprawy zareagował przedstawiciel gospodarzy. Polacy ze strony Ministere de l` Air mogą liczyć na:

- jeden dywizjon myśliwski złożony z dwóch eskadr,

- jeden dywizjon bombowy złożony z dwóch eskadr.

Po tej stronie Kanału La Manche we Francji pozostaje trzon lotnictwa który posłuży niejako kręgosłup do sformowania wydzielonej samodzielnej formacji to jest Polskich Sil Powietrznych. Czy takie stanowisko nam odpowiadało ? Tak, ponieważ oznaczało nie tylko „coś” nowego ale kontynuowanie dalszej walki. To „coś” to, to że przed wrześniem 1939 r. lotnictwo wojskowe w Polsce miało status formacji pomocniczej.

Konrad RYDOŁOWSKI