Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Marcin Jarosz

    Marcin Jarosz

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Morane Saulnier MS 406C1 - Flying Legends 2011 Duxford 68580246501 Lotnictwo we Francji w służbie boga wojny Marsa pod koniec lat trzydziestych minionego wieku było złożone z dwóch formacji. Ta odrębność powodowała, że podlegały dwóm różnym zwierzchnikom. Tak więc Armee de l` Air ( lotnictwo armii ) władało nim ministerstwo lotnictwa. Dzieliło się na: D` Aviation Metropole ( lotnictwo metropolitarne ) i D`AviationColoniale ( lotnictwo kolonialne ). W przypadku lotnictwa kolonialnego jego działania mogły być kierowane przez ministerstwo kolonii i posiadłości zamorskich.Natomiast Aeronautique Navale ( lotnictwo floty ) było podporządkowane ministerstwu floty.

       Jak pamiętamy z historii zwycięzcami I wojny światowej byli spadkobiercy Napoleona I Bonaparte. To oni dyktowali warunki tamtejszej cywilnej i wojskowej Europie. Z nimi liczył się świat. Ten porządek rzeczy nie trwał długo. Wolno ale systematycznie okazywał się nie do utrzymania. Zadbali o to między innymi nie tak dawni sojusznicy i odwieczni wrogowie.

       Brytyjczycy i Niemcy wyciągnęli dla siebie właściwe wnioski z tego co przyniosła I wojna światowa. Niemcy mimo ograniczeń Traktatem Wersalskim ten umiejętnie obchodzili. Tym samym stawali się niebezpieczni dla swoich sąsiadów, Francuzów. Czy ci nie widzieli zagrożenia ? Może widzieli ale te lekceważyli wierząc w swoją potęgę. Niemcy umiejętnie to wykorzystali.

         Nowa broń jaką bez wątpienia było lotnictwo przeżywało bujny rozkwit. Nie tak dawny wynalazek człowieka wykorzystany na polu walki stale były udoskonalany i ulepszany. Konstruktorzy z Paryża i Berlina ( nie wspomnę z Londynu po jednej stronie oceanu a po drugiej Waszyngtonu ) dawali Marsowi co raz to nowsze „zabawki. Nowa broń wymuszała nowe koncepcje prowadzenia przyszłych działań. Trzeba było wypracować odpowiednie wzory dla nich kto to miał zrobić ? Zwycięzcy i pokonani, żeby na przyszłość wiedzieć jak atakować i bronić się. Tylko, że w Paryżu pozostano przy metodach stosowanych w czasie stosunkowo nie tak dawno skończonej wojnie światowej. Może tylko te nieznacznie modyfikując..

         Nad Sekwaną stawiano na rozbudowę i rozbudowywano lotnictwo: myśliwskie, rozpoznawcze i obserwacyjne. Nie zaniedbywano lotnictwa bombowego. Dlaczego akurat koncentrowano się na tych jego rodzajach ? Wynikało to ze starych przyjętych wzorców. Hołdowano zasadzie, że lotnictwo będzie chroniło obiekty na ziemi przed atakami z powietrza. Czyli będzie pełniło rolę tarczy. Lotnictwo pozwoli na prowadzenie rozpoznania linii frontu i tyłów nieprzyjaciela ( przeciwnika ). Lotnictwo będzie działało zaczepnie i niszczycielsko na linii frontu i w jego rejonie. Będzie prowadziło działania o charakterze strategicznym na dalekich tyłach.

       Kiedy Francja przystępowała do II wojny światowej w skład Armee de l` Air wchodziły 23 dywizjony. Dywizjon czyli Groupe de Chasse miał według etatu dwie eskadry, każda eskadra po 12 samolotów i 2 samoloty dowództwa. Lotnictwo myśliwskie miało do swojej dyspozycji eskadrami terytorialnej obrony kraju czyli Escadrille de Chasse de Defense liczące od 10 do 12 samolotów i „klucze kominowe” to jest Patrouilles de Protection po 2 do 4 samoloty z przeznaczeniem obrony obiektów o znaczeniu strategicznym np.: zakładów przemysłowych i węzłów komunikacyjnych. Lotnictwo bombowe dysponowało 23 dywizjonami a wywiadowcze 14 dywizjonami rozpoznawczymi i 49 eskadrami obserwacyjnymi. Wiek i stan techniczny samolotów nie był bez znaczenia dla prowadzenia działań.

      Francuzi zawierzyli swoje bezpieczeństwo linii Maginota. Czyli prowadzeniu wyczerpujących działań o charakterze pozycyjnym. Znajdowało to potwierdzenie w „prowadzeniu” walki od 3 września 1939 do 9 maja 1940 r. Linia frontu nie uległa zmianie. Walczący po obu stronach nie przejawiali woli walki. Co nie znaczy, że lotnicy próżnowali. Dochodziło do podniebnych walk. Lotnictwo rozpoznawcze przeprowadzało loty operacyjne. Piloci samolotów bombowych nie mieli co do roboty nad i poza linią frontu. Urozmaiceniem tej „dziwnej wojny” było zrzucanie ulotek.

       Sytuacja uległa zmianie po 10 maja 1940 r. Tego dnia ruszyła niemiecka ofensywa.       Lotnictwo francuskie bazujące na lotniskach na granicy Republiki od Belgii do Szwajcarii miało do wykonania bardzo dużo lotów. Tylko, że brakowało samolotów. Dlaczego ? Z banalnego powodu wiele z nich została zniszczona gdy ruszył walec ofensywy. Zaczęły się mścić braki w sieci alarmowania. Znawcy tematu podają, że sieć ostrzegania i dozorowania nie istniała. Piloci mogli polegać na tym co sami widzieli. Albo usłyszeli z komunikatów radiowych w których była używany symbol stolicy wieża Eifla.

       Nad Sekwaną zastosowano lotnictwo myśliwskie do celów obrony przeciw lotniczej w oparciu o metodę ochrony czułych punktów z pominięciem większych obszarów obrony. Przestrzegano zasady działania we wcześniej wyznaczonych sektorach operacyjnych. Takie postępowanie w przypadku użycia lotnictwa do działań frontowych prowadziło do absurdu. Pilot działający przykładowo w sektorze A nie mógł atakować samolotu nieprzyjaciela, który znalazł się w sektorze E. Ten zakaz dotyczył walki nie tylko z pojedynczą maszyną ale także kilkoma wroga. Obrona również polegała na tym, że samolotach były stale bez przerw pełnione dyżury. Start odbywał się gdy sic w pobliskich zakładach przemysłowych zaczynała wyć syrena. Albo gdy ktoś mający dyżur na lotnisku dostrzegł wrogi samolot.  

     17 czerwca stolica Francji była zajęta przez Niemców. Trzy dni później rozpoczęły się rozmowy o zawieszeniu broni. Efektem ich było podpisanie kapitulacji. Ta nie oznaczała końca walk. Lotnicy nie złożyli broni do 23 czerwca. Tego padł rozkaz o wstrzymaniu działań. Po podpisaniu układu o kapitulacji i zawarciu rozejmu część lotnictwa przeleciała do Afryki Północnej. Nie można zapomnieć, że Francja tylko częściowo pozostawała pod okupacją Niemców. Część należała do „wolnej” Francji pod rządami marszałka Peteina. Ten nowy szef rządu rezydujący w Vichy był zwolennikiem współpracy z III Rzeszą.

   Gdy jest mowa o samolotach broniących błękitnego nieba Francji to. To nie tylko chodzi o ich rodzime płatowce. Nieba broniły także samoloty sprowadzone z Holandii. I może mało znana wszystkim informacja. Znajdowały się także przyprowadzone ze Stanów. Te które trafiły z Holandii ( były to myśliwce ) nie stacjonowały w metropolii. Były przeznaczone dla lotnictwa kolonialnego.

   Najważniejsze z naszego punktu widzenia to, że wśród obrońców Francji znaleźli się piloci spod znaku biało – czerwonej szachownicy. Tylko że to już nowy rozdział w historii.  

                                                                                                            Konrad RYDOŁOWSKI