Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Predator dronAmnesty International przygotowała raport zatytułowany „Czy będą następne ataki dronów USA w Pakistanie”, który został zinterpretowany jako wielkie wydarzenie w świecie prawników, działaczy praw człowieka, ale przede wszystkim jest to dramatyczny opis tego, co wydarza się, zwłaszcza na pograniczu Afgańsko-Pakistńskim. A o dronach słyszymy coraz więcej i coraz częściej. Zapraszamy do lektury polemicznego artykułu o dronach.

 

„Tajność programu dronów daje rządowi USA licencję na zabijanie poza odpowiedzialnością karną (też międzynarodową) i bez zachowania standardów prawa międzynarodowego. Nadszedł czas na wyjaśnienie spraw związanych z programem dronów i pociągnięcie Stanów Zjednoczonych do odpowiedzialności” – tak mówi Mustafa Kadri z AI z Pakistanu. No i jest pytanie, czy jest szansa na to po pierwsze czy jest tak, że ataki dronów stają się coraz bardziej uciążliwe, czy jest jakaś eskalacja, czy można powiedzieć, że ten problem narasta. A po drugie czy tutaj można się spodziewać jakiejś odpowiedzi ze strony USA jakiegoś rodzaju ruchu, właśnie te stronę, której domaga się AI.

Po pierwsze dobra informacja jest taka, że eskalacji ataków dronów nie ma, jest więc przeciwny proces – z roku na rok tych ataków jest coraz mniej. Zapewnienia też amerykańskie są też takie, że drony sa coraz bardziej precyzyjne i coraz mniejsze straty wśród ludności cywilnej wywołują. Jeżeli patrzymy na sam Pakistan, to ataki dronów w swoim apogeum w 2010 roku to było prawie 120 ataków w całym roku, następnego 2010 roku już było o połowę mniej, a w zeszłym roku 46, w tym roku mamy na razie mamy 23 ataki. Tak, że widać zdecydowany trend mniejszego polegania na tej formie walki z terroryzmem. Poza tym amerykanie też dostrzegają ten problem, administracja Barack’a Obamy próbuje do tego problemu podejść. Tym bardziej, że przez lata polityką amerykańską było milczenie, nie komentowanie tego typu ataków, też nakłanianie innych krajów, na terytorium których te ataki miały miejsce też nie komentowały tej formy działań zbrojnych.  W tym roku mieliśmy np. po raz pierwszy stanowisko Baracka Obamy, który się w maju 2013 wypowiedział na temat swojej polityki wykorzystania dronów. Tam zapewniał, że ta forma będzie stosowana w ostateczności, i jak nie będzie innej możliwości, a będą amerykanie mieli jasne informacje na temat obecności jakiegoś ważnego terrorysty w danym miejscu i będą mieli pewność też, że nie będzie też ofiar wśród ludności cywilnej. Więc pewne ruchy ze strony amerykanów są wykonywane w tym celu, żeby odjum to negatywne presji społeczności między narodowej zdjąć z siebie, aczkolwiek nie do końca się to udaje i faktycznie jest coraz więcej równych publikacji na ten temat nielegalności stosowania tej broni.

Też swoją droga opisy, które można znaleźć w tym raporcie są bardzo poruszające, wręcz dramatyczne. Np. historie starszych osób, które zostały zabite na polu podczas zbierania warzyw, czy też dzieci, czy grupy robotników, które zostały z nagła ostrzelane i faktycznie trochę jak się patrzy na te przypadki to nie bardzo wiadomo, czy to jest tak, że ktoś na ślepo odejmował taką decyzję, czy tu działał jakiś automat. No bo wydawało by się, że za dronami siedzą jacyś ludzie, którzy podejmują decyzję o wystrzeleniu pocisku. Drony same nie strzelają.

No tak, takie wypadki się niestety zdarzają. Nie jest to na pewno intencjonalne działanie amerykańskie, żeby atakować ludność cywilną, ale jest to teren dość trudny, na którym do tych ataków dochodzi, gdzie zbieranie informacji wywiadowczych też nie jest wolne od błędu, w związku z tym  błędy się zdarzają. Jednym z bardziej bulwersujących zdarzeń z wykorzystaniem dronów jest takie, że dochodzi tzw. podwójnego ataku. Najpierw jest jedna rakieta wystrzelona w ogony cel, później ludność lokalna zbiera się aby radować ludzi, którzy przetrwali taki atak i wtedy dochodzi do drugiego ataku. Jest to więc faktycznie bulwersująca sprawa, i właśnie do takiego typu przypadków odnosi się ten raport AI. Czy inny rapoty Human Right Watch, który analizował np. przypadki wykorzystania dronów w Jemenie. Dlatego warto też wspomnieć, że  nie tylko społeczeństwo obywatelskie, organizacje pozarządowe zajmują się tym problemem i patrzą amerykanom na ręce, ale również ONZ podjął własne śledztwo, i w zeszłym tygodniu specjalny sprawozdawca ONZ do spraw pozaprawnych zabójstw przygotował taki raport, który będzie 25.10.13 debatowany w ONZ-cie na temat wykorzystania dronów, który też bardzo krytycznie podchodzi di działań amerykańskich, pokazując, że jest to naruszenie prawa międzynarodowego. Także pewnych ustalonych norm, które amerykanie próbują jakby naciągać, albo wręcz próbują je zmieniać. I w tym raporcie ONZ-tu są też np. takie dane, które mówią o 450 cywilach zabitych w wyniku ataków dronów od 2002 roku (400 w Afganistanie, 50 w Jemenie i Pakistanie), kiedy to tak naprawdę mieliśmy po raz pierwszy mieliśmy do czynienia z atakami z wykorzystaniem tej broni. Jest to większa liczba, niż to twierdzili amerykanie. Ich oficjalna polityka była zawsze taka, że  dron to jest tak precyzyjne narzędzie i tak wielokrotnie sprawdzane są te informacje, że cywile praktycznie nie giną. Z drugiej strony mieliśmy takie różne dane statystyczne podawane przez amerykańskie think tanki, które się tym zajmowały. I np. w jednym  z nich pokazywana była liczba 150 ofiar cywilnych w Pakistanie. Pakistan jest tym państwem, gdzie liczba ofiar cywilnych wydaje się być największa, co wiąże się z różnymi aspektami, relacjami pakistańsko-amerykańskimi, braku zaufania wzajemnego. Też dlatego, że tam jest najwięcej tych grup ekstremistycznych, które atakują np. siły międzynarodowe w Afganistanie. To jest dla amerykanów główny front wojny z terroryzmem, i tam nie mogąc liczyć na pełne wsparcie wojsk pakistańskich, czy administracji pakistańskiej, amerykanie już wymyślili, że sami się tym problemem zajmą i będą go rozwiązywać w taki sposób.  

AI udokumentowała w swoim raporcie 45 ataków dronów w północno-wschodnim Pakistanie (azjilistanie) od stycznia 2012 roku do sierpnia 2013, Tutaj właśnie parę tych ataków zostało bardzo uważnie prześledzonych i bardzo i bardzo wnikliwie przeanalizowanych. Natomiast to, co rzeczywiście wydaje się tu taką ciekawą, szalenie bulwersującą sytuacją, to fakt, że drony funkcjonują trochę jak takie narzędzie poza prawne. Że na dobrą sprawę nie rozlicza się ludzi, którzy dronami kierują, którzy podejmują decyzję, o tych ludziach nic nie wiadomo. Tak, jak i sam program dronów w użyciu bojowym jest do końca nie jasny. Wydają się być jakąś machiną wojenną, która nie jest poddana regulacjom wojennym i militarnym, którym poddane są wszystkie inne operacje. Czyli jakaś zupełnie inna sytuacja, jakaś taka szara strefa, no i wydaje się, że na tym właśnie Stany Zjednoczone korzystają. I równocześnie to jest ciekawe, że same nie próbują takich regulacji wprowadzić, i jest to narzędzie które właśnie stosowane w takiej szarej strefie staje się narzędziem idealnym, bardzo plastyczny, elastycznym. Drony można posłać wszędzie, nie trzeba się nikomu z tego tłumaczyć.

Nie ma kosztów ludzkich, nie wysyłamy własnych żołnierzy na obcą ziemię, gdzie mogą zginąć. Tzn. koszty ludzkie są, ale to nie nasi ludzie.

Tak…więc jako narzędzie wojenne wydają się narzędziem idealnym. Dużo mniej kosztuje wyprodukowanie drona niż samolotu, czy wyszkolenie i wysłanie oddziału sił specjalnych, żeby wykonać to zadanie w trudnym terenie. Nie ma strat ludzkich , więc i opinia społeczna mniej się tym tematem interesuje. Ale jest to pewne działanie poza prawne i bardzo tajne. I to w sumie rekomendacja wszystkich tych raportów, które w ostatnich dniach były opublikowane. To znaczy głównie chodzi o to, żeby amerykanie byli bardziej przejrzyści w stosowaniu tej broni. Żeby pokazali na jakich podstawach prawnych tą broń wykorzystują.

To są sytuacje, które wydają się takie mocno zaskakujące. Np. w październiku 2012 roku sześćdziesięcioośmio  letnia Manana Bibi została zabita podczas dwukrotnego ataku dronów. Zginęła od pocisku Hellfire podczas zbierania warzyw na swoim polu w pobliżu swoich wnucząt. To jakaś przerażająca wręcz sytuacja, bo można by też powiedzieć, że ktoś się tu zabawił kosztem tej kobiety i ich wnucząt. No bo trudno sobie wyobrazić, żeby kobieta zbierająca warzywa wyglądała jak terrorysta.

Sama technologia wykorzystania tego instrumentu jest taka, że co prawda podejmuje decyzję i naciska guzik pewien pan, który siedzi sobie wygodnie w mieście w Stanach Zjednoczonych i widzi obraz tylko na monitorach często termowizyjnych. Dlatego trochę to wygląda jak gra komputerowa i pewnie łatwiej jest nacisnąć sobie ten guzik siedząc wygodnie w oddaleniu i bezpiecznym pomieszczeniu i na innym kontynencie, niż jak by się był gdzieś tam na miejscu. Błędy są pewnie nieuniknione, choćbyśmy nie wiadomo jak dobra środki zapobiegawcze i kontrolne zostały tutaj przez administrację amerykańską. Wprowadzone. I jest to też problem dla administracji amerykańskiej: czy więcej oni  na tym zyskują czy tracą, korzystając z tego rodzaju broni. Bo możemy powiedzieć, że faktycznie odnoszą pewne korzyści taktyczne, to znaczy eliminują, bo zdecydowana większość tych ofiar wg. wszystkich źródeł to są ekstremiści, talibowie czy członkowie Alkaidy, i wielu wysokich rangą ekstremistów zostało w ten sposób zlikwidowanych. Są więc pewne korzyści taktyczne. Ale Obama przegrywa strategicznie, to znaczy powoduje to wzrost nastrojów antyamerykańskich, daje wodę na młyn propagandy islamistycznej, która ułatwia rekrutację nowych ekstremistów, nowych bojowników, a ci co są stają się bardziej zradykalizowani, więc długoterminowo to nie działa dobrze. Do tego jest kwestia pogorszenia relacji pomiędzy tymi krajami, jak Pakistan i Stany Zjednoczone.

A jak to jest po stronie Pakistańskiej. Czy np. drony pracowały akurat na terenem Afganistanu. Czy administracja Pakistańska o tym wie, czy tu jest jakaś współpraca między rządem pakistańskim a rządem USA i między amerykańskimi służbami. Jak to wygląda?

 

To nie jest do końca jasna i klarowna sytuacja tutaj. Wydaje się i też dzięki przeciekom z Wiki Leaks o tym wiemy, że prezydent Afganistanu Perez Muszaraw mówił w wywiadach, że w pewnych momentach Pakistańczycy wydawali zgodę na wykorzystanie dronów, byli konsultowani w tym aspekcie. Ale tu mówimy o latach 2004-2008. Wtedy nawet drony stacjonowały na terenie Pakistanu i stamtąd wylatywały do akcji czyli jednocześnie Pakistan nigdy oficjalnie nie przyznał się do tego, że zgodził się na wykorzystanie dronów na jego terytorium i jednocześnie oficjalnie zawsze składał protesty po takim zdarzeniu, po takim ataku dronów z uwagi na pewną presję wewnętrzną. Ale od 2008-2009 roku Pakistan nie był już nawet konsultowany. Te relacje pakistańsko amerykańskie były coraz bardziej napięte, były coraz większe podejrzenia, że Pakistańczycy mogą też informować Talibów czy ekstremistów o tym, że taki atak jest planowany i w związku z tym amerykanie woleli zrobić to sami, nie konsultując tego, nie czekając na zgodę władz pakistańskich. I to w ostatnich latach wyrosło na jedną z głównych kości niezgody pomiędzy tymi dwoma krajami.

A gdyby się zastanowić nad tym czy rzeczywiście są jakieś podstawy prawne żeby Pakistan domagał się zakończenia tego programu. To co by to było? Czy to jest naruszenie przestrzeni powietrznej, czy to są działania wojenne przeciwko ludności cywilnej?

To skomplikowana dość sprawa, ale możemy powiedzieć, że ataki dronów faktycznie są niezgodne z prawem międzynarodowym przynajmniej w trzech aspektach:
- jest to naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej innego kraju (np. Amerykanie nie są w stanie wojny z Pakistanem, więc nie powinni dokonywać żadnych ataków na jego terytorium bez jego zgody
- naruszenie zasad międzynarodowej konwencji prowadzenia wojny. Znaczy że np.. w czasie prowadzenia wojny nie powinno się atakować cywilów
- naruszenie praw człowieka, czyli chociażby wykonywanie wyroków śmierci bez procesu i bez wyroku sądu, bo w ostateczności to się do tego sprowadza
Tak więc jest kilka mocnych kart przetargowych, które mogą dać Pakistanowi szanse domagać się zakończenia tej kampanii. I tak np. komisja ONZ-towska, która teraz opublikowała częściowy raport, który 25.10.13 był debetowany, ona została też powołana na wniosek Pakistanu i Chin. I teraz ten temat ponownie wypłynie na arenę międzynarodową, i będzie jakieś pole manewru do tego, aby amerykanie zmienili swoją politykę, albo przekonali społeczność międzynarodową do tego, że mają jednak pewne podstawy prawne do tego, żeby taką działalność prowadzić.

 

Maciej Ługowski